Równoważnia czy równia pochyła?

Tata wobec systemu

Innymi słowy: duch czy litera prawa? Jeszcze inaczej: strzelać korkiem szampana czy może lepiej od razu sobie w łeb? Dziś dywagacje na temat: każdy kij ma dwa końce.

Często bronimy tezy, że prawo jest w naszym kraju niezłe, gorzej bywa z jego egzekucją. Jak to kiedyś napisał Mateusz we “wstępniaku”: prawo w Polsce traktuje oboje rodziców prawie równo.Tak jest w istocie. Ale – choć zasadniczo zgadzam się z powyższymi stwierdzeniami – uważam, że jakość prawa także pozostawia bardzo wiele do życzenia.

Swego czasu wielkie nadzieje wiązano z nowelizacją Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego z 2009 r., który wprowadził rewolucyjną zaiste możliwość sprawowania przez oboje rozwodzących się rodziców zgodnej opieki – wg opracowanego przez nich harmonogramu. Jako ojciec od kilku lat odbijający się od betonowych ścian systemu ucieszyłem się z tej możliwości – nie w imieniu własnym, ale podobnych tatusiów (mnie nowelizacja nie objęła, bo rozwiedliśmy się wcześniej).

Radość zasnuwał drobny cień – możliwe to jest jedynie na zgodny wniosek rozwodzących się małżonków. Hm… ile takich par wzniesie się ponad swój konflikt? Co na to adwokaci – będą orędować za zgodą czy wytłumaczą matkom, że przecież nigdy nie wiadomo, a może się skończyć tak, że na początku zgoda, współpraca, a potem tatuś zmieni zdanie? A matka zostanie z ręką w nocniku i bez alimentów. Zgodna współpraca i wspólny wniosek wymagają ogromnego wzajemnego zaufania, a przecież chyba irracjonalnym jest oczekiwanie tego od rozstających się par. Karą za brak zgody jest automatyczne ograniczenie praw jednego z rodziców, bo znowelizowany artykuł nakłada na sąd OBOWIĄZEK oznaczenia przynależności praw (pełnia jednego z ograniczeniem praw drugiego lub pełnia praw dla obojga; tertium non datur). Oczywiście dla praktyków to zagrożenie było widoczne, ale postanowiono się jednak przede wszystkim cieszyć i myśleć pozytywnie, o czym świadczy ten artykuł z owego okresu – Władza rodzicielska: nie ma zagrożenia. Podobnie jak autorka artykułu zastosowałem wówczas taktykę Scarlett O’Hary, czyli “Pomyślę o tym jutro”.

No i pomyślałem, próbując postawić się w sytuacji matek, które w praktyce są jednak uprzywilejowane pod kątem przyznawania praw (tzn. ojcu można ograniczyć prawa właściwie bez zastanawiania się i nic się nie stanie, przeciwko matce muszą być niezwykle solidne podstawy). Za “postąpieniem nieładnie” mają 3 solidne argumenty (kolejność przypadkowa): alimenty (wiadomo, że to pieniądze na dziecko, ale miło nimi dysponować), możliwość dokopania byłemu, trudność w zaufaniu byłemu (ten ostatni całkowicie zrozumiały). Na drugiej szali “jedynie” własną dojrzałość, mądrość  i długofalowe myślenie o korzyściach dziecka. Jak ja bym postąpił, wiem. Ale nie jestem matką w podobnej sytuacji.

Jaka jest praktyka po półtora roku obowiązywania? Ano, rozmaita. Jednak wg mec. Wąworka (polecam wywiad z nim na stronie www.prawaojca.org) prawa ojca ograniczane są częściej niż wcześniej. Przed nowelizacją było to stosunkowo rzadkie – obecnie sądy muszą coś z tym fantem zrobić, bo mają znowelizowany artykuł 58. Więc ograniczają (zgadnijcie, komu) prawa rodzicielskie do “współdecydowania o istotnych sprawach dziecka” (cokolwiek to znaczy; proszę mi np. powiedzieć, co może ojciec zrobić, gdy matka postanowi zmienić szkołę, lekarza, miejsce zamieszkania? Inna sprawa, że co byłemu mężowi do obecnego miejsca zamieszkania matki?). Oczywiście taki tata nie przestaje być rodzicem, ale wpływ na losy dzieci – najjaskrawiej to widać w sytuacji konfliktu rodziców – jest zerowy. Z drugiej strony część par korzysta z możliwości złożenia zgodnego wniosku (nie wiadomo dokładnie, jaka – jak zwykle w Polsce brak wiarygodnych statystyk) i stosują opiekę równoważną. Śmiem twierdzić, że to i tak ten dojrzały ułamek rodziców, który porozumiałby się i bez nowelizacji.

A sytuacja ojców na pewno nie zmieniła się na lepsze – przywilej opieki dla nich przyznawany jest w 4% przypadków. Czy my, Polacy, jesteśmy 5 x  gorszymi ojcami niż Amerykanie, u których ten wskaźnik wynosi 20%?

Reasumując – miało być pięknie, a wyszło “jak zwykle”?

GD Star Rating
loading...
Tata wobec systemuCienka linia najmniejszego oporu„Na początek, zabijmy wszystkich…
Ten wpis został opublikowany w kategorii opieka nad dziećmi i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Równoważnia czy równia pochyła?

  1. Notifylilith pisze:

    No wlasnie, wyszlo ”jak zwykle”. Mysle, ze stereotypy myslowe w Polsce jeszcze dlugo nie pozwola na jakiekolwiek innosci, i dotyczy to takze wiekszosci sedziow. Bardzo to piekna inicjatywa, wspoldecydowanie, wspolwychowywanie i ogolne porozumienie, na zasadzie ” i zyli dlugo i szczesliwie pomimo rozwodu” . Tak mi sie wydaje, ze rzeczywistosc jest nieco inna… Po rozwodzie na ogol ludzie nie sa tak chetni do przytakiwania drugiej stronie i szanowania jej planow zyciowych. Zaufanie spada niemalze do zera. Powszechne przekonanie, ze ”na papierze” jest bezpieczniej, odstrasza obie strony przed porozumiewaniem sie i dogadywaniem, bo zawsze istnieje mozliwosc, ze tej drugiej stronie jednak ”cos odbije”. I niestety to prawda. Ilu z Was, pomimo najszczerszych checi dogadania sie i pojscia na kompromis z bylym partnerem / partnerka, rzeczywiscie sie nie zawiodlo ? Ilu z Was zalowalo, ze nie zalatwilo czegos tam droga urzedowa ? Ja sie przyznaje bez bicia: zalowalam nie raz. Zalowalam zaufania, ktorym obdarzylam duga strone, a pozniej i tak sie okazywalo, ze nie dotrzymuje uzgodnien.
    Wreszcie kwestia wspoldecydowania o najwazniejszych sprawach dziecka. Nie jest jasno okreslone, co nimi jest. W wyroku rozwodowym napisano: miejsce zamieszakania dziecka przy matce. Jednoczesnie ojciec moze decydowac o zmianie miejsca zamieszkania dziecka. Czy to znaczy, ze matka, jesli musi zmienic miasto zamieszkania, z powodow zawodowych na przyklad, musi brac pod uwage opinie ex malzonka ? No wlasnie.
    To temat- rzeka. Nie wszystko jednak da sie uzgodnic ” na urzedniczym papierku”. Oby bylo jak najwiecej osob, ktore pomimo wszystko umieja ze soba rozmawiac. To wielki dar, umiejetnosc dialogu, a docenia sie go- no wlasnie, najbardziej po rozwodzie, i gdy w gre wchodzi dobro dzieci.
    Milej niedzieli .

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo