Ukradł coś czy jemu skradli coś…

Tata wobec systemu

Obiecałem napisać jeszcze o wrażeniach z posiedzenia w sądzie. Słowo się rzekło, więc do dzieła. Dzisiaj trochę o „prawniczce” będącej pełnomocnikiem _PM_. Znaczy nie o niej samej, ale o jej kwalifikacjach raczej…

Nie jestem może wytrawnym bywalcem sądów, ale przez te osiem lat od rozstania kilka razy byłem na sali sądowej. Widziałem kilku sędziów, trochę więcej adwokatów, radców no i jednego „doradcę prawnego”. Wiem, że każda strona stara się przedstawiać sprawę w świetle korzystnym dla siebie. Wiem, że jedne rzeczy się przemilcza a inne uwypukla. Pewnym zaskoczeniem było dla mnie, kiedy pewna doświadczona pani mecenas w ciągu minuty na sali sądu apelacyjnego wybudowała w domu, w którym mieszkam, basen. Niestety, co prawda sąd w to uwierzył, ale ja nadal nie mam gdzie trenować pływania…

No cóż, takie prawo prawnika. Grunt, to umiejętnie przedstawić rzeczywistość tak, żeby pasowała do przyjętej tezy. Jak jednak każdy wie, nawet gałąź leszczyny można złamać, jeżeli się ją zbyt mocno nagina. Żeby to zrobić skutecznie i bez skutków ubocznych potrzebne są doświadczenie, umiejętności, ale i determinacja oraz duża, niekoniecznie uzasadniona, pewność siebie.

Pani “doradcy prawnej” widać którejś z tych cech brakuje. Chyba którejś z pierwszej grupy… Gałąź zbyt mocno wyginana łamie się, a odbijające końcówki mogą zranić tego, kto się z nią mocuje a także osoby przebywające w pobliżu. Można próbować, ale trzeba zachować kontrolę. Kiedy pani pełnomocnik wygłaszała „mowę końcową” nie udało mi się zachować należnej sądowi powagi. Najpierw, kiedy coraz bardziej przeginała, trudno mi było powstrzymać śmiech. Na szczęście pod karcącym wzrokiem sędzi udało mi się powstrzymać. Ale w pewnym momencie coś pękło. Zerwałem się i zaprotestowałem głośno. Sędzia poprosiła mnie, żebym nie przerywał. No, udało się. Poczekałem ze sprostowaniem do końca. Ale do teraz nie mogę wyjść z podziwu…

Półtora roku temu podjąłem próbę pewnego „naprostowania” sytuacji finansowo-majątkowej. Przez sprzedaż jednego ze wspólnych składników majątku połowa pieniędzy trafiłaby do _PM_ jako jej część, a druga poszłaby na spłatę mojego zadłużenia u komornika. Czyli cała kwota ze sprzedaży poszłaby na rzecz dzieci lub _PM_ – tak czy inaczej na jej ręce. Chciałem uniknąć kosztów komorniczych (znaczy przekazać wszystko dzieciom bez pośredników), ale _PM_ się nie zgodziła na żadne uproszczenia. Trudno. Znalazłem kupca, wynegocjowałem cenę i warunki. Postawiłem tylko jeden warunek. Chciałem mieć udział w wyborze szkoły dla _DS_.

Wtedy _PM_ odmówiła. Nie dopuściła mnie do udziału w decyzji, w której z mocy prawa powinienem brać udział. Zrezygnowała z równoważności niezłego samochodu, żeby tylko nie dopuścić mnie do decyzji o moim dziecku. A co teraz powiedziała pani „doradca prawny”? Że to ona podjęła starania o sprzedaż, a ja odmówiłem, bo nie chciałem się podzielić pieniędzmi z _PM_… Gdybym nie miał dowodów na piśmie, to może bym uwierzył. Ale wtedy większość komunikacji odbywała się na piśmie albo mailem. Na szczęście. Tylko pani „doradca prawny” chyba nie pamięta, co było pisane…

Nie podejrzewam tutaj złej woli. Ktoś, kto działa w złej wierze, zazwyczaj dba o pozory. Ale co w takim razie? Dramatyczna niekompetencja?

GD Star Rating
loading...
Tata wobec systemu„Na początek, zabijmy wszystkich…“Śmieszno” czy “straszno”?
Ten wpis został opublikowany w kategorii alimenty, decyzje w ważnych sprawach dzieci, podzial majątku, prawnicy, relacje między rodzicami, rozstanie, sądy, urzędy, instytucje, wspomnienia z sądu i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Ukradł coś czy jemu skradli coś…

  1. NotifyOlgierd pisze:

    Też nie podejrzewam złej woli. Widzę tu raczej groźne połączenie braku kompetencji, często zwykłej ludzkiej głupoty (ona nie jest prawnie zakazana), beztroski (to przecież nie jest życiowa sprawa dla tych ludzi) i braku czasu (przecież wszyscy ci prawnicy są strasznie zajęci!). To samo obserwujemy czasami u sędziów – a to jest dużo gorsze.
    Przypomina się stary dowcip o facecie pchającym z ogromną prędkością pustą taczkę na placu budowy. “Panie, taki tu zapieprz, że nie ma czasu załadować! Odsuń się pan!” Byłoby to oczywiście bardzo śmieszne, gdyby nie tragiczne skutki poważnych życiowych spraw. Czy na studiach prawniczych jest taki przedmiot jak etyka? Pytam z ciekawości – na medycynie jest, ale nie pomaga…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  2. Notifytatko pisze:

    Doradca prawny… to na mocy ustawy o wolności gospodarczej i regulacji wprowadzonych w latach 2005-2007 o uwolnieniu zawodów prawniczych? Że każdy może być doradcą prawnym i świadczyć usługi? A do tego nie obowiązuje go żaden nadzór, żadne samorządy, kodeksy etyczne? I nie ma zakazu reklamy… Z tego co słyszałem w większość lewych interesów w stolicy (głownie nieruchomości) zamieszani są właśnie tecy doradcy prawni. Działający zdecydowanie i bez zbędnych skrupułów dla szybkiego załatwienia interesu klienta. W sumie bardziej doradcy, niż prawni…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo