Jak mówić, żeby cię słuchali… w sądzie?

Tata wobec systemu

Kiedy nie możemy się dogadać, idziemy do sądu, żeby rozstrzygnął, pomógł znaleźć rozwiązanie, rozsądził. Sąd musi poznać sytuację, zważyć argumenty obu stron, zbadać wiarygodność, rozważyć propozycje i zadecydować. Tak to wygląda na filmach. Amerykańskich filmach. A w naszym życiu?

Pismo musi być krótkie, zwięzłe i poparte dowodami, żeby sąd przeczytał – tak doradza każdy prawnik. Na sali sądowej sędzia jest zajęty (lub zajęta) pilnowaniem protokolantki i nie ma czasu słuchać. A im więcej mówisz, tym więcej trzeba by zapisać. Więc skraca, obcina, mówi – to nie na temat… Trzeba by całą opowieść zawrzeć w jednym zdaniu. Łatwo powiedzieć, że ojciec molestuje dzieci. Ale wytłumaczyć, że tak nie jest? To wymaga często setek zdań! Łatwo powiedzieć, że ojciec nie płaci alimentów. Ale że matka nie dba o dzieci, nie zaspokaja ich potrzeb emocjonalnych, że je wykorzystuje? Jednym zdaniem? Kto uwierzy? A jakie dowody na to można przedstawić?

Zatem na sali sądowej nie da się wiele powiedzieć. W pismach nie należy pisać zbyt wiele. To jak pokazać złożoność sytuacji? Jak wskazać na szczególne uwarunkowania? A czy to w ogóle kogoś obchodzi? Kiedy złożyłem w sądzie wniosek o uregulowanie istotnych spraw dzieci podają wiele różnych spraw szczegółowych i wskazując, że trzeba ustalić kto o czym powinien decydować na bieżąco, sąd zaczął od ograniczenia mojego wniosku. Alimenty zostały od razu z urzędu wyłączone do oddzielnego postępowania. A rozprawa zaczeła się od pytania to o co pan wnosi? O uregulowanie kontaktów? O egzekucję kontaktów to już musiałby pan w innym postępowaniu. O podjęcie decyzji o wyborze szkoły? To niech się pan zdecyduje – chodzi o szkołę czy o kontakty?

Czyli sposób, w jaki jest egzekwowany wyrok rozwodowy, to jedna sprawa. Jak powinny zostać ustalone kontakty to inna sprawa. Decyzje w ważnych sprawach dzieci to kolejna oddzielna sprawa. No i alimenty – to też co innego. Ten sam skład rozpatruje każdą z tych spraw. Ale oddzielnie. I może się zdarzyć, że ustali, że dzieci będą spędzały większość czasu ze mną, ale decyzje w ważnych sprawach będzie podejmowała matka sama a alimenty płacone na jej ręce trzeba podnieść… Nie żartuję – znam ojca, któremu podniesiono alimenty, kiedy dziecko uciekło od matki do niego. Sąd nie uwzględnił tego, że dziecko mieszka u ojca i kazał ojcu przekazywać na ręce matki więcej pieniędzy na dziecko…

Czy jest sposób, żeby przełamać w sądzie rodzinnym stereotyp? Jak spowodować, żeby sędzia zainteresował się konkretnym przypadkiem? Rozważył wsyzstkie uwarunkowania na raz?

GD Star Rating
loading...
Jak mówić, żeby cię słuchali... w sądzie?, 5.0 out of 5 based on 1 rating
Tata wobec systemuDlaczego to musi tyle trwać?Cienka linia najmniejszego oporu
Ten wpis został opublikowany w kategorii alimenty, sądy, urzędy, instytucje, siła stereotypu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Responses to Jak mówić, żeby cię słuchali… w sądzie?

Dodaj komentarz