Jak działa system?

Tata wobec systemu

Napisał do nas ojciec, który niedawno był w RODKu. Nie ma jeszcze opinii, ale był zdziwiony tym, co się wydarzyło. Podejściem pań prowadzących badania, sposobem prowadzenia rozmowy, organizacją badania. On przez to przechodził pierwszy raz. Wielu z nas zna to dobrze. W różnych wariantach, ale zasada jest zawsze taka sama…

Po pierwsze badacz rozmawia najpierw z kobietą. Trudno podważać zasadę panie przodem, ale to ma zasadniczy wpływ na dalszy ciąg. Po drugie badacz to kobieta. Często pewnie mająca również problemy w związku lub po przejściach. Po trzecie nie ma procedury, są możliwe elementy do zastosowania. I po czwarte opinia jest ostateczna – można próbować ośmieszyć badaczy przed sądem, ale nie można dyskutować z tym, co w opinii zapisano.

Można poznać zasady działania systemu. Można zapewne wypracować sposób na to, jak system wykorzystać, żeby się pomylił. System wreszcie dla uwiarygodnienia siebie musi czasem wydać opinię inną, niż standard. W ten sposób powstaje te 3% przypadków stanowiących wyjątek potwierdzający regułę – dzieci zostają przy ojcu. Z całym szacunkiem dla ojców, którym się to udało, bez oceniania w ciemno, bez uogólnień… myślę, że te przypadki to nie muszą być ci najlepsi ojcowie. Pewna część przypadków to matki, które nie powinny się opiekować dziećmi zea względu na ich bezpieczeństwo. Kolejna część to ojcowie rzeczywiście wybitni, przewyższający zwyczajne matki predyspozycjami rodzicielskimi. I ostatnia grupa, według mojej opinii, to Ci sprawni panowie, którzy umieją poznać i oszukać każdy system.

Czy chciałbym należeć do którejś z tych grup?

Nie chciałbym, żeby matka moich dzieci była dla nich niebezpieczna. Nie chciałbym, żeby matka moich dzieci była źle przygotowana do bycia matką. Nie chciałbym budować życia mojego i moich dzieci na oszustwie.

Czy chciałbym, żeby dzieci były przy mnie, z ograniczonym dostępem do matki?

Dla dobrego rozwoju dziecka potrzebni są oboje rodzice. Ojciec ma swoje zadania, ale matka ma swoje. Dziecko musi czerpać od każdego z nich. Nie podoba mi się założenie systemu, że po rozstaniu jeden rodzic ma mieć rolę wiodącą.

To o co mi chodzi?

Chciałbym, żeby system zadbał o dzieci. Żeby główny nacisk kładł na wymuszenie współpracy między rodzicami, żeby ją premiował. Wtedy reszta przyjdzie sama. Konkretne ustalenia, czy 2 dni, czy 5 dni, czy od 5 wieczorem czy do 9 rano… kiedy jest współpraca, to się wyjaśni. Kiedy jej nie ma, jedyne co może zrobić funkcjonariusz systemu, to ocena kto jest lepszy – mama czy tata. Dla kogo lepszy? Okazuje się, że w takiej sytuacji funkcjonariusz zadba raczej o swój komfort, o to, co rozumie i co mu najbliższe, niż o jakieś enigmatyczne dobro dzieci. Zwłaszcza, że nikt mu nigdy nie powiedział, co to właściwie jest to dobro dzieci i jak się o nie powinno dbać.

A jak jest teraz?

Pani prowadząca wywiad czy badanie najpierw rozmawia z matką, która wie, że i tak wygra, ale na wszelki wypadek warto nieco podkolorować rzeczywistość. Gdyby nie było konfliktu, to by do RODKa nie trafili. A potem pani przychodzi do taty i konfrontuje go z tym, co usłyszała od mamy. Kiedy próbuje prostować czy wyjaśniać – to pieniacz. Kiedy nie podejmuje dyskusji – znaczy mama powiedziała prawdę. Kiedy się zdenerwuje słuchając nieprawdy na swój temat – znaczy apodyktyczny choleryk. A co, jeżeli spróbuje przekonać panią, że w ten sposób nie powinna tego robić, bo to nieuczciwe i nie prowadzi do prawdy? Spowoduje dyskomfort u pani, bo próbuje podważać system, w którym ona funkcjonuje. Na wszelki wypadek lepiej mu nie ulec… Jak chcesz uderzyć psa, kij się znajdzie.

Szkoda, że system się zajmuje konfliktem między rodzicami, którzy są dorośli i powinni sami o siebie zadbać, a zapomina o dzieciach, dla których został powołany. Umiemy to zmienić?

GD Star Rating
loading...
Tata wobec systemuCóż to jest prawda?Czytajmy kodeksy…
Ten wpis został opublikowany w kategorii akcje no co ty Tato, być ojcem, decyzje w ważnych sprawach dzieci, mężczyźni i kobiety, miłość rodziców, opieka nad dziećmi, prawo i praktyka, psycholodzy, psychiatrzy, badania, relacje między rodzicami, sądy, urzędy, instytucje, siła stereotypu, zaglądamy do RODK. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Jak działa system?

  1. NotifyMateusz pisze:

    Jerzy: Ok, jak skończę kwestie przywiązania, pozwolę sobie na małą panoramę historyczną.

    Czekamy z niecierpliwością!

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  2. Notifytato102 pisze:

    Bardzo dobry i mądry tekst. Jednak dla bezpieczeństwa nie polecam wizyty w RODK ja tam byłem … jedno słowo tragedia. Każdego uwalą szczególnie tych odpowiedzialnych i prawdomównych.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 0

  3. NotifyMateusz pisze:

    Tato102, ja byłem tam dwa razy. Za pierwszym, w 2005, szacun. Wysłuchali dzieci, poznali sytuację, zaproponowali więcej kontaktów dzieci z ojcem. I przeprowadzili to od ręki! Za drugim… totalna porażka. Bez nawet próby zrozumienia, bez zbadania, bez zastanowienia. Czysty stereotyp. Zero refleksji. Zero analizy. Tak, jak działa system. Jak mówi kobieta, słuchamy i notujemy. Jak mówi mężczyzna, spieramy się i dyskutujemy. Smutne…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  4. Notifytato102 pisze:

    Mateusz,

    Mateusz, może w jednym lub dwóch RODKach jest dobrze, ale nie wolno wprowadzać ojców w błąd. Wchodząc do RODKu robisz sobie a przede wszystkim dziecku krzywdę. Pomimo wezwań nie ma żadnego obowiązku wchodzenia do RODKu. Przesłanie dla wszystkich – NIGDY I POD ŻADNYM POZOREM NIE WCHODŹ DO RODKa bo pożałujesz!!!!

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  5. NotifyMateusz pisze:

    Tato102, zgadzam się całkowicie. Mój pierwszy raz to był wyjątek. Nie należy chodzić do RODKów. Trzeba zlikwidować ten sposób ingerencji w sprawy rodzinne. Albo zlikwidować RODKi albo je zreformować do dna. Bo na razie to jest dno. Mój pierwszy raz to była jedyna chyba pracowniczka RODKów w stolicy, która jest też biegłym sądowym i do tego jest mediatorem i autorem książek (między innymi o alienacji rodzicielskiej) itp. itd Absolutny wyjątek. Po prostu moje dzieci miały szczęście za pierwszym razem. Ja się też załapałem… Ale nie można planować życia w oparciu o założenie, że na początku się wygra w totka. Masz rację – nie można wprowadzać ludzi w błąd. RODKi na pewno nie zadbają o dobro dzieci. Chyba, że przez przypadek…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  6. NotifyInka pisze:

    Po pierwsze polityka państwa, po drugie głupota i naiwność, że możemy komuś zaufać w naszych prywatnych sprawach – sprawy obyczajowe, rozwodowe i opieki nad dziećmi to zmora rzeczników, kuratorów i pseudobiegłych pseudospecjalistów, z szacunkiem dla znajomej, sędziów i wszystkich służb ! Jeśłi pozwolisz, by Twoje sprawy były omawiane na wokandzie to niezależnie od płci jesteś na straconej pozycji – z doświadczenia mogę powiedzieć, że jedynym sposobem jest dogadać się z byłym partnerem , a jeśłi to nie działa to dochodzić swoich praw przy użyciu policji, sankcji, grzywien, przymusu – ale z głową, żeby się w tym wszystkim nie zatracić Frown Trzeba trzymać się litery prawa choć brzmi to banalnie i egzekwować swoje, a byłego partnera omijać bardzo szerokim łukiem, jeśli na to zasłużył!

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo