I znów bawimy wszyscy się, pod czujnym okiem pani i…

Alienacja rodzicielska

Tak śpiewał wspaniały Jacek Kaczmarski. A za nim pół Polski. Nie wiem, dlaczego teraz mi się to znowu przypomniało. A było tak…

Jedziemy z dziećmi samochodem we wspaniałej podróży od kilku dni i kilka dni jeszcze przed nami. Ja i moja wspaniała trójeczka (_PS_, jak już chyba wszyscy wiedzą, jest zbyt dorosły, żeby znać swojego ojca). I nagle seria bolesnych sygnałów w brzuch. To telefon _DS_. Po kilku sms’ach, kiedy widzę, że trochę się wstydzi wyjąć telefon, żeby mu dodać otuchy pytam, czy coś się stało. — Nie, to pewnie znowu Mama. I już bez większych oporów wyjmuje urządzenie. — A nie, tym razem to Orange — mówi z otuchą. _JC_ od razu gdzieś zgubiła telefon. Nawet próbowaliśmy go szukać, dzwonić na niego, ale nie dało się znaleźć. Ostatniego dnia się odnalazł w jej torebce wetkniętej gdzieś głęboko…

Mimo czujnego oka pani mieliśmy naprawdę udane kilka dni wspólnych wakacji. Nikt nam tego nie odbierze!

A dla tych, którzy nie pamiętają wspaniałej ballady Kaczmarskiego, brzmiało to tak:
Przedszkole (2:40) – 2,44 MB

GD Star Rating
loading...
Alienacja rodzicielskaSerce matkiDziecko pociesza…
Ten wpis został opublikowany w kategorii alienacja rodzicielska, być ojcem, miłość dzieci, miłość rodziców, ojcowie i dzieci, PA i PAS, zespół alienacji rodzicielskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „I znów bawimy wszyscy się, pod czujnym okiem pani i…

  1. Notifyborodziej pisze:

    Skąd ja to znam…
    Pisałem już kiedyś, że można opracować “katalog sytuacji i zachowań porozwodowych”.
    Niby prosta rzecz: sms, krótka informacja tekstowa. Lecz nie trzeba być psychologiem by wyciągnąć oczywiste wnioski z tej sytuacji – ulga syna, że sms systemowy z Orange, córce raptem ginie komórka. MAMY TAK SAMO. Tylko u nas jeszcze dochodzi etap pośredni – po “czujnych smsach” siada nastrój, u całej naszej trójki pojawiają się niepotrzebne negatywne emocje. Staramy się przejść do stanu, kiedy takie smsy nie będą nas wytrącały z równowagi. Z pewnością potrzeba na to czasu, by nabrać do tego dystansu.
    Lipiec dzieci spędziły razem, na obozie ZHP. Sierpień spędzają w rozdzieleniu – syn jest ze mną (trwałe odcięcie się od kontaktów z matką, konsekwentnie realizowane przez syna od marca, mimo mediacji moich i kuratora – “poszedł w zaparte”), córka przebywa z matką i jej rodziną. Mam nadzieję, że tym razem nie siedzi w brudnej piaskownicy i nie jest świadkiem poniżania dziadka, łącznie z rozbijaniem grilla kopniakiem…
    Kontaktu z córką nie mam – zabrała komórkę, lecz bez ładowarki. Oczywiście to była jedyna na świecie ładowarka, którą można było naładować tę komórkę. Cóż, czekamy na powrót Kasi pod koniec sierpnia z wakacji.
    A we wrześniu cd. “potyczek rodzinnych” – zakończenie sprawy o nękanie (stalking) w Wydz. Karnym SR i rozpatrzenie przez III Wydz. Rodz. i Niel. SR ograniczenia kontaktów matki z córką do co drugiego weekendu, bez wizyt w tygodniu. Nie była to łatwa decyzja z mojej strony, lecz konieczna. Inaczej córa “poszłaby na zmarnowanie” – ciągłe rozedrganie emocjonalne, nieodrobione lekcje, nieprzeczytane lektury, słabe oceny, posiłki jedzone w pośpiechu, wyczekiwanie pod szkołą/na osiedlu/w sklepie na matkę (która gdzieś tam jedzie z Warszawy i będzie… nie wiadomo za ile), brak regularności i uporządkowania dnia codziennego. Jest to decyzja przemyślana, po 2 latach takiego funkcjonowania, które jest nie do przyjęcia. Czy Sąd przychyli się do mojego wniosku? Czas pokaże…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  2. Notifykaziol pisze:

    Mój syn też nie ładuje telefonu, chętnie zapomina go zabrać gdy jest Nasz Czas. Nie przeszkadza to prawie-ex w sobotę stwierdzić, że chciałby spędzić w niedzielę 2 godziny z synem. No i zmieniaj plany, inaczej ‘ograniczam’ kontakty. I za nic ma ustalenia: lipiec z tatą, sierpień z mamą. Ja mówię nie, więc wydzwania do syna i kusi Frown
    Łączę się z Wami Ojcami w bólu -ja Matka

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  3. Notifyborodziej pisze:

    @Koziol – niestety nie ma tu dobrych rozwiązań, ciężko stać dzieciom okrakiem na tej barykadzie. Idąc dalej wojskową nomenklaturą…
    Syn już zdecydował, przeszedł na TĘ stronę barykady. Nie dziwię mu się po tylu latach szykan, w domu i w szkole, to było nieuchronne. Nabrał też odwagi – w końcu duży już z niego chłop, niemal 15 lat. Ciekawą też rzecz wyczytałem w jednym z załączników zamieszczonych na “No co ty tato” – że właśnie w tym wieku młodzież nawet dla świętego spokoju wybiera “jeden dom”, ma swoje sprawy, swoich kolegów i zaczyna ich nudzić ta “wojna domowa”.
    Córcia jeszcze zbyt młoda na takie decyzje, za miesiąc skończy 11 lat. I z tego co obserwuję idzie to w złym kierunku. Początkowo w swej męsko-ojcowskiej naiwności myślałem, że stara się być “dobrą córką dla obojga rodziców”. Z upływem czasu widzę, że rozumie o wiele więcej niż mi się wydawało, że na swój sposób prowadzi swoją, własną grę, by jak najwięcej na tym układzie ugrać dla siebie. Już na sztuczne łzy nie daję się naciągnąć (córcie bardzo łatwo potrafią tym ugrać ojca), lecz jest to dla mnie sygnał, że idzie to w złym kierunku. Zaczyna się gra, przegrywamy szczerość i zaufanie.
    Syn nadal otrzymuje po 10-15-20 telefonów od matki dziennie, lecz nie odbiera. Nie była w szkole, jak kończył podstawówkę (po I i II gimnazjalnej również). Kupiła mu dżinsy w lutym, i nawet ich nie widział na oczy (leżą schowane gdzieś u niej w szafie). Gdy wrócił z obozu harcerskiego skończyło się awanturą przy 150 osobach i wzywaniem policji. Nie doładowała mu komórki nawet złotówką przez trzy lata, nie dostał piątaka na colę czy pizzę, a przed wakacjami siłą chciała go wyciągnąć z samochodu na wizytę. I co, mamy Mu mówić z kuratorem i psychologami szkolnymi: chłopcze, może jednak spróbuj się z matką porozumieć? Toż ze ścianą lub obrazem łatwo byłoby się porozumieć…
    Cóż, życie… Są większe nieszczęścia w rodzinach – śmierć, kalectwo, zaginięcia. I nadal życie jest piękne, można i trzeba żyć najlepiej, jak się potrafi.
    Pozdrawiam Cię Kaziol serdecznie Big Smile

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  4. NotifyOlgierd pisze:

    borodzieju,

    Nie wiem, jakie są powody różnych decyzji Twoich dzieci. Syn wybrał, wydajesz się go rozumieć… Odciął się od mamy, przykre to. Niezależnie od tego, za jak bardzo niezrównoważoną osobę ją uważasz (zapewne nie bez powodu).
    Co do córki – nie znam sytuacji, ale możliwe wyjaśnienie jest jeszcze inne niż te, które podajesz. I może wcale nie oznacza, że cokolwiek idzie w “złym kierunku” (bo kto niby ma decydować, który kierunek jest dobry czy słuszny?). Mianowicie jako dziewczynka w określonym wieku ona zwyczajnie potrzebuje więcej kontaktu z kobietą, pewnej wymiany myśli, doświadczeń, dzielenia się sferą pewnych przeżyć dla nas mężczyzn wręcz gatunkowo niedostępnych. Obserwowałem tego typu więź u mojej partnerki i jej córki i powiem tak: “Wyżej nerek nie podskoczymy”. Jest to być może kolejny dowód, że jeden rodzic nie zapewni dziecku całości, kompletu. Z całego serca życzę dobrego i spokojnego poukładania spraw Waszych dzieci i relacji Was obojga jako rodziców. Nawet jeśli sprawy przez jakiś czas pójdą w kierunku, którego początkowo nie uznasz za dobry. Pozdrawiam.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  5. Notifyborodziej pisze:

    @Olgierdzie – w poście opisuję tylko ułamek procenta całej sytuacji związanej z córką. Jestem w trójkach klasowych i RR, spotykam się z rodzicami, nasze dzieci się odwiedzają, niektórych smyków znam od przedszkola (tj. nawet 10 lat). Obserwuję i wyciągam wnioski. Oczywiście nie jestem alfą i omegą, ale pewne rzeczy widać jak na dłoni – jak córcia “odskoczyła” w pewnych zakresach od swych możliwości czy standardów, czy nawet akceptowalnego minimum. Mam tu na myśli sposób zachowania (wobec rówieśników i osób starszych), punktualności, zaangażowania w naukę, dbania o higienę, porządek (żebyś Ty widział co Ona potrafi mieć w piórniku lub tornistrze…) etc. etc. Mam 4 lata starszego od niej syna, znam dobrze większość koleżanek córki, więc swoje spostrzeżenia weryfikuję o pewne obecne standardy zachowań (które i tak jest naszemu pokoleniu w wielu przypadkach jest trudno zaakceptować, ale czasy się zmieniają…). Mam dużą dozę tolerancji, na wiele spraw przymykam oko. Ale są minima, na poniżej których zejście jest nie do przyjęcia. Inaczej mój proces wychowawczy jest pustym słowem (moja mądra znajoma określa to słowami: coraz więcej rodziców nie wychowuje dzieci, tylko je “hoduje”).
    Każdy człowiek jest inny, każdego trzeba umieć zrozumieć i pozwolić na bycie sobą, na poszukiwanie własnej drogi do szczęścia. Gdy widzę córę wracającą z podwórka umorusaną przypomina mi się myśl, że “dzieci brudne, to dzieci szczęśliwe”. OK, ale na noszenie przez 3 dni “zakiszonej” kanapki czy pączka w tornistrze – zgody nie ma Laugh Really Angry
    Wracając do kontaktów córki z matką. Te kontakty wielokrotnie są wypaczone – córa przesiaduje po sąsiadkach, albo czeka na odebranie przez matkę przed szkołą lub w sklepie (a matka dopiero gdzieś w drodze), albo ma przyjść natychmiast, w 5 minut – bo jak nie, to w ogóle ma nie przychodzić itd. Zimą po lekcjach potrafi jej zrobić kąpiel w wannie, gdy godzinę później ją odbieram i wychodzi na mróz. A najgorsza jest ta “flejowatość”, negatywny wzorzec, który z uporem maniaka próbuję wykrzewić: porozrzucane ubrania, przemieszane czyste z brudnymi, wieczorem ściągane “za jednym zamachem, w jednej całości”. A rano panika: książki nie spakowane, gdzie jest zeszyt z przyrody, a potrzebuję czarnych leginsów na tańce, a w tej koszulce nie pójdę… Znamienny był tekst, jaki usłyszałem od córki w czerwcu gdy ją wiozłem do matki na wizytę. Jeden, drugi, trzeci telefon i słyszę pod nosem rzucone słowo “głupia”. Pewnie jakaś koleżanka, więc wykazuję zainteresowanie pytając: kto głupi?
    W odpowiedzi słyszę: matka… Pain
    Matki dzieciom nie zastąpię, to pewne. Ale mogę choć próbować pokazywać córce dobre “wzorce kobiety”. Mamy ich trochę wokół siebie, niech wyciąga wnioski. By w przyszłości znowu się nie sprawdziło powiedzenie: popatrz na teściową, tak będzie wyglądała twoja żona w przyszłości. W moim przypadku sprawdziło się w 100% i to jeszcze z nawiązką. Córkę zbyt mocno kocham by w przyszłości wyrosła na “kalkę matki”. A niestety już niektóre przyzwyczajenia i sposoby zachowania bardzo przypominają.
    Stare przysłowie pszczół mówi: jakbyśmy się nie starali, to i tak dzieci będą do nas podobne. Big Smile

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo