Bolesne przebudzenie

Alienacja rodzicielska

Dzieci są najważniejsze. Chyba nikt tutaj nie będzie się spierał w tej sprawie. Kiedy zaczynają się problemy między rodzicami staramy się, żeby to się przypadkiem nie odbiło na dzieciach. Najczęściej się udaje.

Ale zdarza się, że po latach oszczędzania dzieci rodzic odkrywa, że drugi nie próżnował. I nagle dzieci są uformowane na bojowników w służbie jednej strony. Odsunięte lub odsuwające się od tego, który chciał je chronić. Z troski o dzieci stracił je i nie dał rady ochronić. Bo na czas nie podjął współzawodnictwa.

To bolesne przebudzenie z ręką w nocniku… Co można było zrobić? Nie martwić się o dzieci, tylko walczyć o swoje, jak druga strona? Wykorzystać dzieci jeszcze bardziej? Pokazać im, że to nie one tu się liczą, ale satysfakcja rodziców – kto kogo skuteczniej załatwi?

GD Star Rating
loading...
Alienacja rodzicielskaCzy można zostać męczennikiem na własne życzenie?Synu, przepraszam!
Ten wpis został opublikowany w kategorii alienacja rodzicielska, dyskryminacja, mężczyźni i kobiety, PA i PAS, prawo i praktyka, relacje między rodzicami, rozstanie, siła stereotypu, zespół alienacji rodzicielskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Bolesne przebudzenie

  1. NotifyMaria Guzik pisze:

    Mateuszu, dałeś przykład postawy opisywanej już w literaturze. To król Salomon, podobnie jak nasze sądy, chciał rozerwać dziecko na pół. Ty jesteś tą dobrą i mądra stroną, która na to nie pozwala. Ale czy to dla Ciebie jest pociecha?

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 0

  2. NotifyLily pisze:

    Chyba jedyna rada dla rodzica nie mieszkającego z dziećmi to być czujnym od początku, starać się wyłapać ewentualne objawy nastawiania i probować zapobiec poprzez rozmowy z dziećmi. Jest to trudne, bo dziecko nie powie raczej pewnych rzeczy wprost, ale można coś zauważyć np. po zmianie stosunku do nowego partnera rodzica albo przybranego rodzeństwa.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 2

  3. NotifyAGi pisze:

    Takie współzawodnictwo i czujność, na każdym kroku, wciąga niepostrzeżenie i niszcząco przede wszystkim dzieci , ale i nas dorosłych. Może lepiej zachować swoje zasady postępowania i np. pisać pamiętnik gdzie opiszemy swój sposób patrzenia i nasze uczucia, które nam towarzyszą. Może w formie listów do dziecka – kiedyś je przeczyta…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 0

  4. NotifyMateusz pisze:

    No właśnie… czasem sobie myślę, że lepiej stracić, przegrać, polec, ale zachować szacunek do siebie. Wtedy może z czasem dzieci się nim zarażą, kiedy spojrzą na swoje dzieciństwo z perspektywy… Ja zawsze starałem się za wszelką cenę, żeby nie powiedzieć ani nie dać do zrozumienia dzieciom niczego złego na temat ich matki. Bo dziecko ma prawo kochać oboje rodziców niezależnie od tego, jacy są. Takie zbójeckie prawo dziecka. Kiedyś przeczytałem w jakiejś książce, żeby się nie wdawać w rozgrywki alienacyjne i po prostu czekać, aż dzieci dorosną, zmądrzeją, usamodzielnią się i zrozumieją. A wtedy z tym większym uczuciem wrócą. Może jest coś w takim podejściu? Każde zdarzenie, które dziecko będzie mogło w przyszłości samodzielnie interpretować jako działanie przeciwko drugiemu rodzicowi jest działaniem przeciwko nam de facto.
    Rozmowy z dziećmi wprost są w takiej sytuacji bardzo trudne, bo nie do końca da się coś powiedzieć tak, żeby nie stawiać ich przed konfliktem lojalności – komu wierzyć, mamie czy tacie?
    Ja próbowałem rozmawiać szczerze z nastoletnim synem, kiedy on mnie prost zarzucał przyniesionymi historiami i interpretacjami. Nie docierało. Teraz mam kłopot żeby w ogóle móc z nim porozmawiać. Więc myślę, że albo trzeba od razu na bezczelnego się zabezpieczać podejmując działania uprzedzające (i na wszelki wypadek nie patrzyć zbyt często w lustro) albo nadstawić drugi policzek, kochać dzieci bezwarunkowo i czekać, aż kiedyś to zauważą i docenią…
    Smutne? Pewnie tak. Ale czy da się inaczej? Szukam cały czas trzeciej drogi, i znaleźć nie mogę.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 0

  5. NotifyMyszak pisze:

    Mateusz:
    … czasem sobie myślę, że lepiej stracić, przegrać, polec, ale zachować szacunek do siebie.

    Oczywiscie, Mateuszu; dzieci to nie nasza wlasnosc, nie wychowujemy ich dla siebie; niektore z czasem zrozumieja, a inne moze nie, ale… nie o to tu chodzi. Chodzi o to, zeby ich nie krzywdzic.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo