Kim jestem

Alienacja rodzicielska

Do napisania tego teksu skłoniła mnie refleksja po przeczytaniu tekstu Mój polski tato.

Wśród alienujących matek istnieje jakieś dziwne przekonanie o słuszności własnego postępowania. Gdyby jeszcze dotyczyło ono tylko i wyłącznie ich samopoczucia, to byłoby nieźle. Gorzej jednak, gdy w takim przekonaniu utrzymuje je społeczność, w której żyją. Dobrze robisz, Kobieto, on Ciebie skrzywdził, więc nie powinien widywać dzieciaków. Przeczy to oczywiście staropolskiej formule, że ojciec jaki jest taki, jest ale jest ojcem. Podejście że matka jest najważniejsza, a jej krzywdy to krzywdy dziecka jest bardzo złudne. Oczywiście można manipulować dzieckiem, można manipulować także dorosłą osobą, ale zawsze gdzieś jest granica. Zawsze w większym lub mniejszym stopniu pojawi się tęsknota za ojcem, którego nie było. Pojawią się dręczące sumienie pytania, dlaczego odszedł, kim był, dlaczego taki lub taka jestem, co się wydarzyło, dlaczego moja matka jest taka… wiele pytań, które często pozostają bez odpowiedzi. Poszukiwania mogą przynieść odpowiedzi całkiem inne od spodziewanych.

Pozbawianie dziecka ojca to nic innego, jak stawianie go wcześniej czy później właśnie przed takimi pytaniami – one zaczną się pojawiać.

Po co więc narażać dziecko, a następnie dorosłego człowieka, na poszukiwania swojego ja?
Niszcząc kontakty dziecka z ojcem, gubimy empatię dla własnego dziecka. Niszczymy jego psychikę bezpowrotnie. I to jest najgorsze!

GD Star Rating
loading...
Alienacja rodzicielskaMężczyźni nie chcą swoich dzieci, albo anegdota historyczna!Jak się ma tyle spraw to się idzie samemu…
Ten wpis został opublikowany w kategorii alienacja rodzicielska, być matką, być ojcem, mężczyźni i kobiety, miłość dzieci, miłość rodziców, ojcowie i dzieci, PA i PAS, siła stereotypu, wychowanie, zespół alienacji rodzicielskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Kim jestem

  1. Notifyvoshch pisze:

    Dziecko-człowiek, ma dwoje rodziców, dwie ręce, dwoje oczu, dwoje uszu, dwie komory serca, dwie półkule mózgowe, dwie nerki, dwa płuca…. Moja 4 – letnia córeczka zapytała mnie, :”dlaczego, Babcia i Mamusia, mówią, że Matkę ma się tylko jedną? i że jest najważniejsza”?. Powiedziałem, że mamusia jest tylko jedna i tatuś jest tylko jeden. Mamusia nie zastąpi tatusia- bo jest mamusią nie tatusiem i tak samo tatuś to tatuś a nie mamusia. Zapytałem ją ile ma rąk, oczu, uszu i poprosiłem aby wybrała, która ręka, oko, ucho jest ważniejsze? Dawno nie widziałem tyle radości w oczach mojego dziecka, skakała z radością i śmiechem; “PRZECIEŻ, to WSZYSTKO JEST MOJE”

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Wybitne. Dobre/Słabe: Dobre 13 Słabe 0

  2. NotifyOlgierd pisze:

    Szawle,
    Dzięki z dwóch powodów.
    1/ poleciłeś ciekawy, poruszający artykuł;
    2/ dawno nikt tu nie pisał, biję się zresztą w piersi za zaniedbanie. Może to się wkrótce zmieni…

    Natomiast dlaczego dostrzegłeś w tym artykule przede wszystkim przejawy alienacji? To naprawdę było w nim jakoś uderzające? Dla mnie był to artykuł o czymś zupełnie innym. Ale możemy się pięknie różnić, oczywiście.
    Pozdrawiam.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 0

  3. NotifyMateusz pisze:

    Voshch, co kilka dni wracam do Twojego komentarza. Pomaga w trudnych chwilach. Żebyśmy umieli takie rozumienie zaszczepić wszystkim, którzy decydują o losach naszych dzieci…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  4. Notifyvoshch pisze:

    “Zaszczepić wszystkim którzy decyduj o losach dzieci”? ależ to tak, jak każdemu powiedzieć, że białe jest białe a czarne jest czarne. Kto decyduje o losach dzieci? kobiety! Nieszczęśliwe kobiety, które rekompensują sobie, swoje własne dzieciństwo, często wychowywane przez indolentne matki, których jedynym atrybutem, czy sukcesem życiowym było, że ktoś zechciał z nimi współżyć. Kobietony sfrustrowane i gromadzące się w gettach organizacji “wspierających”, jakże często nieświadome tego, że są same przez siebie manipulowane. Moja żona dała i daje znakomity przykład, jak “wycyckać mamuśki” w lidze kobiet i psychoterapuetki w grupach asertywności kobiet. Kiedyś (całkiem niedługo) to opublikuję i całkiem możliwe, że wiele organizacji “feministycznych” zostanie delikatnie mówiąc ośmieszonych. tylko na podstawie faktów (nie sugestii czy fantazji).
    winą facetów – prawników jest to, że ich nie ma w instytucjach zajmujących się dziećmi i rodziną. Tych co są – giną w całej masie, “skrzywdzonych”,przez brak spolegliwej rodziny “dziewcząt”. Ci sędziowie w spódnicy… mimo najszczerszych chęci i wiedzy, lepiej rozumieją inną posiadaczkę jajników niż dobro dziecka. Bo one same są starzejącymi się dziewczynkami, cierpiącymi z racji imunitetu na kompleks nieomylności. w skrócie wystarczy, że kobieta powie, że jej mąż jest “be” i już “On” MUSI udowadniać, że nie jest “be”. tak po prostu np. musi udowodnić, że nigdy nie uderzył żony. Ja dostałem nawet wyrok nakazowy za piosenkę, w której mówię “Mój dom się pali/ płoniesz Ty/Płonę Ja/Płonie miłość w nas”…żona z teściami cyt:”groził spaleniem domu, spłoniecie wy, spłonie dom”i to nie była żadna piosenka a smsesa z tymi słowami skasowałam bo dużo smsów od męża dostawałam a mi listonosz przyniósł Wyrok Nakazowy w imieniu Rzeczypospolitej… od roku trwa rozprawa apelacyjna ale dzięki już ewidentnemu graniu przez moją żonę w kulki z sądem i swoją pełnomocnik, reszcie Sąd postanowił przebadać psychologicznie “pokrzywdzoną”, która jest klasyczną mitomanką itd. Świetnie to ujęte jest w filmie “Tato”, że żyjemy w kraju w którym pomniki się kobietom stawia w kraju w którym jest “Matka Boska” itd. a co ma piernik do wiatraka. dokładnie to samo co ojciec dyrektor do “posłanictwa i ubóstwa”. Mam koleżankę, która rozwodząc się, uznawała swoją winę w rozpadzie małżeństwa a Sąd nie chciał jej tezy przyjąć. wciskali jej, że winny rozpadu jest jej mąż. A Ona się upierała i jedyną winę jaką widziała u męża, było to, że się z Nią ożenił. Rozpraw było kilka. mimo, że nie mieli dzieci, nie mieszkali razem itd.
    Reasumując, jeśli psychologami w RODK i Sędziami w Sądach Rodzinnych i Nieletnich, będą tylko kobiety… to o czym My mówimy?
    “Znasz jakieś grabie, które grabiły by od siebie?” – to o politykach ale przekłada się to na wszystko. za tydzień pewnie zacznie się chryja, bo wyjadę z dzieckiem, mimo, że w postanowieniu sądowym o zabezpieczenie ma być przy matce. Mimo, że Sąd wie, iż matka dziecka ma w nosie wszelkie decyzje Sądu a interwencje policji o egzekucję kontaktów budzą w niej wręcz radość. Oczywiście powiadomiłem Sąd o takim zamiarze, oczywiście wniosłem o zmianę zabezpieczenia o miejscu przebywania dziecka tzn, aby było przy mnie a nie przy niepoczytalnej matce… zobaczymy.
    Mam pełne prawa rodzicielskie i zgodnie z tezami do art 211 kk, nie popełnię “porwania” czy przestępstwa, nie oddając dziecka matce. a na dodatek od dwóch lat, moje dziecko nie spędziło ze mną żadnych świąt – mimo obietnicy przed Sądem w zeszłym roku.
    CHŁOPY: Jest Konstytucja itp. akty prawne, mówiące o równości i nie dyskryminowaniu za… to o czym te gadki?
    Nie łoić gorzały a brać się do roboty, udowadniać sądom, że doba ma 24 godziny a dziecko ma dwie ręce itd.
    Pozdrawiam

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 0

  5. NotifyHedgie pisze:

    Nie wiem, jak to działa i dlaczego tak działa, ale z chwilą rozwodu nawet najlepszy dotychczas ojciec musi dowieść, że się nadaje na ojca. Matka żadnego dowodu nie potrzebuje – jest matką i to wystarcza.

    Rozstałam się z ojcem moich dzieci pokojowo, sąd nie ustalał kontaktów, my nie mamy ustalonego żadnego sztywnego grafiku, ale wszystkie sprawy ustalamy między sobą na bieżąco. Czułabym ogromny niesmak, gdyby obca osoba w todze miała decydować o kształcie mojego życia i życia moich dzieci. Dziwię się, że ludzie nie potrafią się rozstać w cywilizowany sposób. Matki wojują z ojcami, ojcowie nie chcą się poddać i wojują z matkami. Gdzieś w tym gubią się dzieci. Jeżeli obie strony mają w sobie wolę porozumienia, to jest ono możliwe. Sąd powinien takiemu porozumieniu sprzyjać. Temu służą mediacje, które w naszym kraju niestety nie są obowiązkowe. Strona odmawiająca mediacji powinna być jednoznacznie uznawana za stronę, która nie chce zgody i to ta strona powinna być na gorszej pozycji w sądzie. Teraz tak nie jest. Kobiety odmawiają mediacji, bo wiedzą, że mogą to zrobić bezkarnie.

    Nie wiem, czy wina leży po stronie sfeminizowania sądów rodzinnych i osławionych RODKów. Chciałabym wierzyć, że nie – w końcu nie płeć decyduje, czy mamy zdrowy rozsądek i sumienie.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 0

  6. NotifySzaweł pisze:

    Hedgie,
    To samo mówiłem swojej ale nie kumała ….

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 1

  7. NotifyOlgierd pisze:

    Hedgie,

    Wina nie leży w feminizacji sądów. Trudno winić kogokolwiek, nie w tym rzecz tak naprawdę. Nawet osławione stereotypowe myślenie pozwala ludziom po prostu zwyczajnie iść przez życie, nie zastanawiając się nad każdym aspektem rzeczywistości. To pomaga. Łatwiej wzruszyć ramionami i stwierdzić “Matka to matka” albo “wszyscy alimenciarze to kanalie” niż analizować odcienie szarości.
    Ludzi nie można winić, więc gdzie leży problem? Nie wiem na pewno, ale mój mały rozumek skłania się ku takiemu oto wnioskowaniu. Otóż każdy układ to w uproszczeniu ludzie i procedury. Ludzie nie są z gruntu źli, ale ich oceny bywają aberracyjne. Właściwie zawsze są obarczone błędem. Zatem nadzieja w procedurach.
    System prawny nie powinien z gruntu faworyzować bądź potępiać bez wnikliwej analizy. Czasem wystarczą prawidłowe założenia. Trafiłaś w sedno tarczy stwierdzeniem “Strona odmawiająca mediacji powinna być jednoznacznie uznawana za stronę, która nie chce zgody i to ta strona powinna być na gorszej pozycji w sądzie.”
    Proszę wszystkich o chwilę zastanowienia – w statystycznych warunkach, przy braku ewidentnej patologii – jakież zagrożenie tkwi dla dziecka w uznaniu powyższego zdania Hedgie za prawdę objawioną, ponadczasową i możliwą do przyjęcia?

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 0

  8. NotifyMateusz pisze:

    Hedgie, Olgierdzie,

    Strona odmawiająca mediacji powinna być jednoznacznie uznawana za stronę, która nie chce zgody i to ta strona powinna być na gorszej pozycji w sądzie.

    Hedgie trafiła w sedno, a Olgierd to zauważył. To ja to podkreślę, bo to powinno być wyryte na wejściem do każdego sądu rodzinnego! Powtarzajmy to wielokrotnie każdego dnia. Repetitio est mater studiorum… Może pomoże?

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo