Ile można powiedzieć dzieciom…

Alienacja rodzicielska

Ten dylemat miałem od zawsze. Nigdy nie chciałem mieszać dzieci do problemów małżeńskich. Nie chciałem się przy nich kłócić. Po prostu przestawałem się odzywać. Uważałem, i nadal tak uważam, że dzieci nie są dobrą widownią dla kłócących się rodziców. Nie są też partnerem do zwierzeń. Prawdopodobnie stąd się wzięły moje późniejsze problemy.

Rozwód tylko ten mój dylemat pogłębił. Wiadomo, że każdy chce być postrzegany jak najlepiej i szuka usprawiedliwienia dla swoich zachowań. Myślałem, że dla dobra dzieci warto rozstać się polubownie, bez publicznego prania brudów w sądzie. Bez informowania dzieci o szczegółowych przyczynach rozstania. Wierzyłem, że wystarczy powiedzieć im, że rodzice postanowili się rozstać, bo już nie mogą się ze sobą porozumieć, ale zawsze będą mamą i tatą swoich dzieci.

Ja wytrwałem. Nie mówiłem dzieciom nic złego na ich matkę. Ale _PM_ nie wytrzymała. Zaczęła opowiadać wszystkim dookoła, że się nad nią fizycznie i psychicznie znęcałem. Że jej długotrwałą zdradę i plany rozstania ze mną usprawiedliwiały okoliczności – była przeze mnie upodlona, stłamszona. Ojcem byłem jeszcze gorszym. Z faktami ta wizja nie miała wiele wspólnego, nigdy jej nie uderzyłem ani się nad nią nie znęcałem (to oddzielny temat i pewnie do niego wrócę).

Wszystkie te informacje docierały do dzieci. Dzięki temu poznały one w szczegółach jednostronną wizję świata prezentowaną przez _PM_. A ja z powodu swoich przekonań nie dałem sobie prawa do sprostowania.

Tymczasem kampania informacyjna zataczała coraz szersze kręgi.

Kiedyś kolega z pracy powiedział mi, że jego żona chodzi do mojej byłej żony na lekcje. Fantastyczne historie o mnie, jakie tam słyszy, są tak nieprawdopodobne, że nie do końca w nie wierzy, ale gdyby miała mniej orientacji w świecie albo dojrzałości życiowej, to dałaby się nabrać. Dziwiła się niepomiernie, że można tak osobiste zwierzenia snuć bez żenady przed obcymi ludźmi.

Najdziwniejsze jednak było dla mnie, kiedy usłyszałem w sądzie, że bardzo źle na dzieci wpływa to, że ja występuję o obniżenie alimentów. A skąd dzieci o tym wiedzą? Dlaczego trzeba je informować o sprawach między rodzicami?

I dalej nie wiem ile można powiedzieć dzieciom…. Czy mam to prawo do sprostowania czy nie? A co najważniejsze, czy nie jest już za późno…

GD Star Rating
loading...
Alienacja rodzicielskaCo szkodzi dziecku, a co mu pomaga…Jak reagować na problemy?
Ten wpis został opublikowany w kategorii historia, zespół alienacji rodzicielskiej, PA i PAS, rozstanie, relacje między rodzicami, mężczyźni i kobiety, opieka nad dziećmi, alienacja rodzicielska i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 Responses to Ile można powiedzieć dzieciom…

Dodaj komentarz