Dobra wiadomość dla Panów!

Walczymy ze stereotypami

Zdaje się, że jutro – 10 marca – obchodzony jest Dzień Mężczyzny. Mało znany, raczej traktowany jako ciekawostka, niż faktycznie świętowany, ale… panom też należy się dobra wiadomość. W końcu mamy równouprawnienie… Panowie! Nie jesteście dyskryminowani! Nikomu nie zależy na tym, żeby Was pognębić jedynie z powodu Waszej płci.

Nikt nie zmusza Was do ciężkiej pracy ponad siły. Nikt od Was nie oczekuje, że będziecie się przemęczać, zasuwać jak automaty, na dwóch czy trzech etatach, w nadgodzinach i na zleceniach. Nie musicie tego robić. Ale przecież wszyscy wiedzą, jak bardzo zależy Wam na uznaniu. Jak bardzo chcielibyście zostać zauważeni przez Wasze Panie. I jak bardzo chcielibyście zasłużyć na ich wdzięczność. Nikt Wam tego oczywiście nie zabrania. Tylko pamiętajcie – robicie to z własnej woli i wyłącznie dla siebie. To, że przy okazji Wasze Panie mogą czasem zaspokoić jakąś swoją zachciankę, to przecież jest największa radość dla Was.

Jeżeli chodzi o dzieci, to Panie nie chcą Wam specjalnie zawracać głowy. Nie rozpraszajcie się niepotrzebnie. Skupcie się na tym, co robicie najlepiej – zarabiajcie pieniądze, zasługujcie na uznanie u Pań – i absolutnie nie przejmujcie się dziećmi. Panie się nimi zajmą. Nawet zrobią to lepiej od Was, bo przecież kto, jak nie matka, wie najlepiej, czego trzeba dziecku? Więc nie martwcie się. Nawet nie musicie specjalnie oglądać Waszych dzieci. Ważne, żebyście zapewnili im takie warunki życia, żebyście nie musieli się wstydzić. No i żeby Wasze Panie nie musiały się wstydzić – bo przecież nikt z Was nie chciałby być uważanym za nieudacznika.

Zresztą, drodzy Panowie, wiecie doskonale gdzie jest Wasze miejsce. Nikt go Wam nie wyznacza. Sami na nie zasługujecie i zależy ono tylko od Was. Jeżeli jesteście prawdziwymi facetami i macie jaja, to nie trzeba Wam nic pokazywać. Odnajdziecie się doskonale. A jeżeli się nie odnajdujecie? No cóż… świat jest dla tych, co sobie radzą. Na wszelki wypadek oddzieli się Was od potomstwa, żebyście go nie zarazili nieudacznictwem. Zresztą, gdybyście się dobrze odnajdywali, to i tak nie mielibyście specjalnie czasu dla dzieci. Więc w sumie co za różnica?

Panowie, pamiętajcie, każdy jest kowalem własnego losu! Nikt za Was nie układa życia. Tylko od Was zależy, jakie będziecie mieć miejsce w rodzinach i w społeczeństwie. Wszystko jest w Waszych rękach!

Oczywiście, powinniście zadbać, żeby inni Panowie nie psuli Wam opinii. Ale chyba Was nie dziwi, że złe zachowanie niektórych przedstawicieli Waszej płci wpływa na opinię społeczeństwa o Was. Przecież wiecie dobrze, że istnieje męska solidarność. W jej imię musicie trochę się wykazać. Jak już pokażecie, że umieliście wychować wszystkich przedstawicieli swojej płci, i że wszyscy Panowie zasługują na pełnienie obowiązków, które im wyznaczają przepisy, to na pewno uzyskacie pozwolenie na podjęcie tych obowiązków. A jak się z nich wywiążecie w sposób, którego oczekują Wasze Panie, to nawet może będzie Wam wolno skorzystać z praw, które Wam przyznano. Pamiętajcie zatem, wszystko w Waszych rękach. Tylko od Was zależy, czy się odnajdziecie w stworzonym dla Was świecie, czy zdacie wszystkie sprawdziany i czy staniecie na wysokości zadania. Nikt Wam nie zabrania pokazać, na co Was stać!

Nie musicie już się nad sobą tak użalać. Skoro już wiecie, że wszystko zależy wyłącznie od Was, weźcie się do roboty. Komisja egzaminacyjna pracuje 24/7, więc najlepiej zacznijcie od razu wykazywać swoją adekwatność i przydatność. Nikt Was nie dyskryminuje. Po prostu Wasze Panie muszą wiedzieć, że umiecie zrealizować ich plan. W końcu ktoś musi trzymać wszystko w kupie i pilnować porządku…

GD Star Rating
loading...
Walczymy ze stereotypamiDobra wiadomość dla Pań!I have a dream today!
Ten wpis został opublikowany w kategorii alimenty, być ojcem, mężczyźni i kobiety, miłość rodziców, o życiu, ogólne, opieka nad dziećmi, relacje między rodzicami i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Dobra wiadomość dla Panów!

  1. NotifyJerzy pisze:

    W sumie nie odkryłeś Ameryki w konserwach Mateuszu lapidarnie to niektóre panie tak ujmują:
    “Faceci są jak kible albo zajęci albo zasr . .i !”
    Gorzka prawda wielu pań żon naszych czasów. Broń boże nie jest to seksizm i podmiotowe traktowanie to jest gorycz tylko. Cry
    Czujemy się nobilitowani! Możemy jednak do czegoś być przydatni.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 1

  2. NotifyAndrzej pisze:

    Dużo sarkazmu w Twoim tekście Mateuszu, ale i dużo prawdy, tu gdzie ja jestem, tam gdzie Ty jesteś, znaleźliśmy się w wyniku naszych decyzji/zaniechania, mądrości/głupoty, rozumienia/ignorowania potrzeb innych itd…. Więc jak już to wiemy to wykorzystajmy tę wiedzę do końca i zmieniajmy dziś i jutro nas samych, naszych partnerek, naszych dzieci. I to nie o przysłowiowe jaja chodzi ale o tę szarą i biała istotę na szczycie naszego z pionizowanego jestestwa. Niech to będzie moja dedykacja na Dzień Mężczyzny. Big Smile

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Wybitne. Dobre/Słabe: Dobre 7 Słabe 0

  3. NotifyMateusz pisze:


    Andrzeju,
    A czy to nie jest przyczynek do dyskusji o empatii, która się nam rozwinęła pod wpisem Konrada?

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  4. NotifyAndrzej pisze:

    Nie kwestionuję potrzeby empatii, stawiam ogromny znak zapytania co do jej wystarczalności by cokolwiek w konfliktach zmienić, wedle mnie to maleńki przyczynek do pracy nad poprawą relacji a nie recepta z gwarancją na sukces. Poza tym, wejście w tok myślenia “przeciwnika” (empatia poznawcza) może też doprowadzić do eskalacji konfliktu. Właśnie w ramach grupy wsparcia wczuliśmy się w byłą żonę jednego z nas, koleżanka nawet zrealizowała dramę z sobą w roli głównej i wyszło nam że jedyna logika jaką nią kieruje to oczekiwanie na rentę sierocą dla dziecka, po zmarłym w ciężkiej depresji byłym mężu. Zrobiliśmy burzę mózgów, zrobiliśmy mapę konfliktu, przeanalizowaliśmy kalendarium zdarzeń od decyzji o rozwodzie. Jedyny “empatyczny” wniosek: będę szczęśliwa wówczas kiedy on nie będzie szczęśliwy, szczytem szczęścia będzie wdowieństwo.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  5. NotifyMateusz pisze:

    Andrzeju,
    Nigdy nie twierdziłem, że kwestionujesz potrzebę empatii. Sam jej też nigdy bym nie kwestionował. Chciałem tylko pokazać, że ten temat już się wcześniej u nas pojawiał.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  6. NotifyAndrzej pisze:

    Ależ oczywiście, że się pojawiał, tyle, że nie można stawiać znaku równości pomiędzy empatią a zrozumieniem przeciwnika. Empatia to mechanizm w ramach którego poznajemy tok myślenia i działania innego człowieka z założeniem, że zaakceptujemy jego potrzeby w wyniku poznania źródła owej postawy. By móc sprawnie redukować konflikt potrzebujemy wiedzieć co kieruje adwersarzem bez konieczności empatycznej akceptacji jego motywów. Stąd podany przykład, pokazuje on jak błąd fałszywego uogólnienia prowadzić może na manowce.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  7. NotifyMateusz pisze:

    Przyznam się, że też mnie to zastanawia w kwestii empatii…
    Wydaje mi się, że to raczej współodczuwanie, niż zrozumienie. Zrozumieć trzeba, żeby dało się dogadać. Ale z tym współodczuwaniem… No nie zawsze. Jednak nie chcę współodczuwać z seryjnym mordercą, a nawet nie chcę z kimś, kto postanowił mnie pognębić. Więc w sumie… empatia może pomóc w zrozumieniu czasem, ale nie przesadzajmy z tym odczuwaniem. To niebezpieczna pułapka.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  8. NotifyAndrzej pisze:

    Przykład dałeś drastyczny, ale nie księżycowy. Niekiedy poznanie “prawdziwych” głębokich motywów może zdecydowanie utrudnić lub wręcz uniemożliwić znalezienie jakiejś drogi łagodzącej spór.
    Niedawno miałem okazję przeczytać korespondencję pomiędzy zwaśnionymi stronami, jest tak ogólny, że pozwolę sobie przytoczyć jedno zdanie: “…Osobiście wstydziłabym się nawet myśleć kategoriami, które prezentujesz.” I jak tu współodczuwać czyjąś postawę/pozycję?

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 0

  9. NotifyMateusz pisze:

    Andrzeju,
    Ja bym się posunął nawet dalej. Napisałeś, że

    Niekiedy poznanie „prawdziwych” głębokich motywów może zdecydowanie utrudnić lub wręcz uniemożliwić znalezienie jakiejś drogi łagodzącej spór.

    A ja bym zaryzykował stwierdzenie, że o ile poznanie motywów może uniemożliwić załagodzenie sporu, o tyle współodczuwanie może czasem prowadzić do eskalacji sporu (nie mówiąc o możliwych konsekwencjach dla psychiki). Jeżeli mój oponent czuje głęboko skrywane urazy do mnie, które powodują jego niechęć i utrudniają współpracę, to kiedy ja na drodze empatii zacznę współodczuwać te urazy, będziemy mieli dwie przeszkody zamiast jednej na drodze do porozumienia.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  10. NotifyAndrzej pisze:

    Może, z tymi “konsekwencjami dla psychiki” to nie jest tak tragicznie, ale z obserwacji mogę powiedzieć, nieraz nadmiar wiedzy (o faktach lub poglądach) może utrudniać stronom w konflikcie jego łagodzenie. Bo to nie chodzi, że wczuwanie się w osobę zirytowaną długim oczekiwaniem na zaległe alimenty, by zrozumieć jej sytuację braku płynności finansowej. Chodzi o to, że często w konflikcie między byłymi małżonkami występują argumenty z kategorii “nie, bo nie” lub “bo tak chcę”, dokąd postrzegamy to jako specyficzny styl funkcjonalny możemy jakoś szukać dróg porozumienia, mediacji etc. Kiedy zrozumiemy, że podstawą zajmowanego stanowiska jest nienawiść, chęć zniszczenia przeciwnika, zasada “musi cierpieć!” i tym podobne agresywne motywy to wówczas jest “nieco trudniej” przyjąć postawę “szukajmy rozwiązań”.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo