Czy jestem wielbłądem?

Walczymy ze stereotypami

Co się dzieje, kiedy ojciec pełnej rodziny traci dobrą pracę? Rodzina zaczyna oszczędzać, szukać dodatkowych źródeł utrzymania, wyprzedaje majątek. Co się dzieje, kiedy ojciec po rozwodzie traci pracę? Matka idzie do komornika. A kiedy komornik nie ma z czego egzekwować, to wchodzi Fundusz Alimentacyjny. A potem Krajowy Rejestr Dłużników, blokada kont bankowych… Generalnie matka w rodzinie pełnej ma znacznie gorzej, bo musi się przejmować i uczestniczyć. Matka po rozwodzie nie ma takich problemów na głowie. No, poza większością tych matek po rozwodzie, które traktują siebie, swoje dzieci i swoje życie odpowiedzialnie…

Skąd brać pieniądze, jeżeli nie można ich zarobić? Znam kilka przypadków szefów oddziałów dużych firm międzynarodowych, którzy po utracie stanowiska szukali jakiejkolwiek pracy jako sprzedawca za niemal minimalne wynagrodzenie. Żeby tylko coś móc zarobić. Znam przypadek dyrektora banku, który po kilku latach został nauczycielem historii. Ale nie jest łatwo znaleźć takie stanowisko. Do dyrektora szkoły przychodzi kandydat do pracy. Chciałbym uczyć w Pana szkole. A ile Pan zarabiał wcześniej? Jakieś… 20 razy tyle ile Pan może mi zaoferować. Ile czasu Pan tu popracuje? A jak wygląda rozmowa z szefem konkurencyjnej kiedyś firmy?

Prawo mówi jasno, że o wysokości alimentów decydują możliwości zarobkowe a nie faktyczna sytuacja. Sędzia ma stałą pracę, pełną niezależność i niezawisłość. Coś takiego, jak kryzys, bezrobocie, trudna sytuacja na rynku pracy jego nie dotyczą. Zdaniem sądu zarobki mogą tylko rosnąć. A jeżeli nie rosną, to jest przejaw złej woli. Albo są ukrywane. Jak udowodnić, że Twoja sytuacja się pogorszyła?

Kiedy sąd okręgowy ustalił alimenty w mojej sprawie, właśnie kończyła mi się praca w firmie, gdzie zarabiałem mniej niż połowę tego, co poprzednio. Ustalił je na poziomie około połowy poprzedniego zabezpieczenia. Wyglądało to nieźle. Niestety zaraz po wyroku straciłem tę pracę. I została złożona apelacja na wysokość alimentów. Kiedy sąd apelacyjny wydawał swój wyrok, byłem bezrobotny. Co zrobił sąd apelacyjny? Uznał, że moje możliwości zarobkowe są większe, niż poprzednie wynagrodzenie i podniósł alimenty o 40%. Bezrobotnemu bez prawa do zasiłku…

Następną pracę dostałem kilka miesięcy po prawomocnym wyroku sądu apelacyjnego. Wynagrodzenie jeszcze znacznie niższe. Netto znacząco niższe, niż zasądzone alimenty. Wniosłem o obniżenie alimentów. Niestety, sąd uznał, że nie może mi obniżyć alimentów, bo od wydania wyroku moja sytuacja się poprawiła. Kiedy zapadał wyrok byłem bezrobotny, a teraz mam pracę…

Żyjemy w kraju, gdzie bezrobocie sięga kilkunastu procent a jeszcze niedawno było w okolicach 20%. Jest wiele ofert pracy dla magazynierów, sprzedawców, robotników budowlanych. Z pensją jeszcze niższą, niż mam obecnie. Ale na takie stanowisko nikt nie przyjmie byłego managera informatyki, zarządzającego 200 ludźmi bez doświadczenia kierunkowego w wieku na pewno nie młodym. Do tego bez udokumentowanych kwalifikacji, który pełnił tę funkcję przez kilka tylko miesięcy. I to w firmie, o której każdy w Polsce wie, że kwalifikacje najmniej się w niej liczą, a główna pożądana cecha to relacje polityczne (dlatego się tam nie utrzymałem długo)…

Kiedy traciłem pracę, wysyłałem masowo cv i listy motywacyjne. W sumie wysłałem ich ponad 100 za pierwszym razem kiedy zostałem bezrobotnym – na ogłoszenia i bez ogłoszeń. Do firm i do agencji pośredniczących. Listem i pocztą elektroniczną. Przez portale i strony internetowe firm. Za drugim razem też wysyłałem, ale już nieco mniej. Dlaczego? Bo za pierwszym razem na te dobrze ponad 100 wysłanych otrzymałem dwa sygnały zwrotne. Jeden, to było potwierdzenie doręczenia maila. Drugi, to telefon. Tak, aha, wysyłał Pan do nas. Tak, to interesujące. Mój szef zadzwoni w przyszłym tygodniu. Oczywiście nie zadzwonił…

Oba razy dostałem pracę dzięki znajomym. Za pierwszym razem znajomi z firmy, w której kiedyś pracowałem postanowili dać mi szansę. Podjąłem się mimo, że stanowisko kompletnie nie odpowiadało moim kwalifikacjom i doświadczeniom. Po pięciu miesiącach stwierdziliśmy, że jednak to była pomyłka. Jednak sprzedawcy płaci się za sprzedawanie… Za drugim razem znajoma poleciła mnie swojemu koledze z liceum. Tam pracuję do dziś. Jak szukać lepszej pracy mając na głowie kilka spraw w sądzie, napiętą sytuację z dziećmi, komornika, KRD, brak środków do życia… i doświadczenie, że w moim przypadku te poszukiwania na wolnym rynku są mało skuteczne.

GD Star Rating
loading...
Walczymy ze stereotypamiZ innej beczki…Kobiety są z Marsa, a mężczyźni ze Snickersa?
Ten wpis został opublikowany w kategorii siła stereotypu, rozstanie, o życiu, wspomnienia z sądu, być ojcem, relacje między rodzicami, prawnicy, alimenty, historia, sądy, urzędy, instytucje, praca, utrzymanie, zarobki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 Responses to Czy jestem wielbłądem?

Dodaj komentarz