Pół żartem, pół serio.

Walczymy ze stereotypami

(z inspiracji Hedgie)

Zerwałam dzisiaj kontakt z pracą, odkurzacz postawiłam na środku mieszkania, aby stwierdzić po chwili, że zbyt mi „filozoficznie” na przyziemne czynności, lepiej będzie usiąść i pomyśleć. Kobieta jak ma czas to siada i myśli a jak go nie ma to… też myśli. Ciągle i o wszystkim. Przekręcone w niewłaściwą stronę DNA, kieruje jej wewnętrznym imperatywem: ogarnij wszystko! zagarnij co możesz! Odgarnij śnieg przed domem! wygarnij byłemu! podgarnij pod siebie swoje kurczęta! przygarnij psa!… STOP.

Mam dość szarpaniny, niepewnego jutra, wolnego zawodu, który tak naprawdę oznacza niewolę. Marzę o rycerzu na białym koniu, który zapuka do drzwi i powie, że od dzisiaj mogę robić co chcę i nic nie muszę.

– pisze Hedgie w komentarzu pod moim poprzednim wpisem. Moja, jeszcze trochę śpiąca wyobraźnia, wyświetla mi film krótkometrażowy:

ONA: Za oknem szaro, błotnisto, po białej sierści konia spływają strugi błota, a jeszcze większe strugi potu pod zbroją Rycerza. Fuj! Wolałabym Faceta w luksusowej limuzynie… ciekawe tylko, jak wjedzie na zatłoczony parking? Jeśli nie utknie na amen w korkach, czy mam spuścić mu z okna swój warkocz, by wspiął się do mojego serca? Taki ciężar? Fryzurę mi zniszczy. Słyszę jak woła: ”wszystko będzie dobrze! dawaj mi tę kosę!*” No tak, myślę sobie, już czegoś chce? Teraz mojej kosy, jutro mojej kasy!
ON: Czego te kobiety wymagają! Jak idiota wyglądam w tej zbroi, na grzbiecie konia, który najwyraźniej mnie nie lubi, bo galopuje przez największe kałuże. Pot mi wypływa każdym kanalikiem. Fuj! pod prysznic wejść, zasiąść z piwkiem przed TV… Co ona tam wykrzykuje? Najpierw zaprasza a potem wpuścić nie chce?! Dzisiaj nie wpuści, jutro wyrzuci za próg, zakaże kontaktów z dzieckiem, że niby brudas, nad zwierzętami się znęca, świrus jakiś, pod blokiem wystawał w rycerskiej zbroi…

Jestem wzorem kobiecej niezależności, samodzielności i samowystarczalności. I mam tego serdecznie dosyć.

ONA: Dzisiaj. Jutro będę chciała z tego wzoru skorzystać i zaczną mnie podgryzać wyrzuty sumienia. Moja niezależność zmieni się we współzależność, samodzielność zastąpi „dzielność”, samowystarczalność podzielność… „Mój dzień zaczyna się od słowa „muszę” i tak do wieczora. „Mam już tego serdecznie dosyć!
ON: Dzisiaj wzór wszelkich cnót. Taka samodzielna, niezależna. Jutro: nie wiem skąd się jej to wzięło!? Sama o wszystkim chce decydować, ustala granice, nic się jej nie podoba. Mam dość!

Koleżanki mówią, że jako „żona przy mężu” wytrzymałabym nie dłużej niż dwa tygodnie…Czego chcę? Chcę faceta gotowego dzielić ze mną codzienne życie i codzienne problemy. Który nie ucieknie przy pierwszej lepszej przeszkodzie. Nie zostawi mnie samej z nudną codziennością i troską o byt.

ONA: Pęta się pod nogami od rana do nocy. Oddychać nie mogę! Żadnego problemu nie potrafi rozwiązać a jeszcze swoje mnoży w nieskończoność. Niech zniknie z mojego życia na zawsze, sama sobie lepiej poradzę! Miały racje koleżanki, że dwa tygodnie w związku to wszystko na co mnie stać.
ON: Jakie ona ma problemy? Haruję jak wół, nie szlajam się po knajpach, siedzę w domu… Mój dzień zaczyna się od słowa „muszę” i tak do wieczora! Oddychać nie mogę! Mieli rację koledzy, że nie wytrzymam długo. Czas żagle zwijać. Rób co chcesz!

Posiedzę jeszcze chwile i pomyślę:
Hmm, rycerz na koniu to zwyczajny Facet a księżniczka w oknie wieży to zwyczajna Kobieta. Gdy zdecydują się zostać ze sobą dopadnie ich codzienność. A codzienność jest przytłaczająca. Nudna. Nie umiemy z nią walczyć , więc walczymy ze sobą. Bez sensu…
No to jeszcze chwilę posiedzę. Odkurzacz nie zając, nie ucieknie przy pierwszej lepszej przeszkodzie Big Smile

* Dla młodszych: „kosa = warkocz”

GD Star Rating
loading...
Walczymy ze stereotypamiCzarno – biały światZła kobieta pilnie poszukiwana!
Ten wpis został opublikowany w kategorii ogólne, siła stereotypu, o życiu, mężczyźni i kobiety. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to Pół żartem, pół serio.

Dodaj komentarz