Czy to moja wina, że jestem dziewczyną?

Walczymy ze stereotypami

Większość wpisów naszego blogu jest poświęcona tatusiom, którzy walczą o swoje prawa żeby być blisko dzieci. Mimo wszystko ojcowie znajdują sposób, aby być często ze swoimi córeczkami i synami. Poświęcają im swój czas, dzielą się z nimi swoimi myślami, przekazują im swoją miłość, są oddani sercem i duszą. Tak jest na prawdę w większości przypadków. Niestety, czasem są i przykre wyjątki – nawet nie do pomyślenia!

W mojej poprzedniej pracy miałam możliwość rozmawiania z wieloma dziećmi. Nieraz okazywało się, niestety, że mimo swoich młodych lat, niektóre miały dość duże doświadczenie życiowe, i to wcale niespecjalnie miłe ani przyjemne. Dziś opowiem właśnie o takiej dziewczynie.

M. była bardzo ładną, sympatyczną i mądrą dziewczynką. Często zwracałam uwagę na jej zachowanie podczas lekcji lub przerwy, na korytarzu albo w klasie. Wydawało mi się ostatnio, że mimo rozmów z koleżankami, myślała o czymś innym, patrzyła zawsze takim smutnym wzrokiem. Pewnego razu nawet głośno zaczęła płakać – nagle, bez powodu. Po lekcji zaprosiłam ją do siebie. Położyłam jej rękę na ramieniu, pogłaskałam ją po włosach i ona sama zaczęła mi opowiadać:

„Codziennie coraz bardziej się przekonuję, że ojciec mnie nienawidzi…” Byłam zaskoczona tym zdaniem dziewczynki, ale nie przerywałam – zdecydowałam dalej uważnie ją wysłuchać, bo z pewnością chciała, aby ktoś ją wysłuchał. „Gdy byłam jedynaczką, tatuś mnie bardzo kochał – byłam jego ukochaną córeczką. Kiedy miałam 6 lat, urodził mi się braciszek i ojciec zupełnie o mnie zapomniał. Cały czas się chwalił tylko swoim synem, wszędzie opowiadał, że z niego będzie cudowny chłopak. Przyznaję się, że to mnie denerwowało, bo wszystko co było źle w domu – to zawsze z mojej winy. Dotychczas nigdy nie byłam ukarana, a teraz nawet mogłam dostać w skórę, codziennie ojciec krzyczał na mnie z najdrobniejszego powodu.

Zawsze, nawet teraz, mój brat ma rację, musiałam się nim opiekować podczas nieobecności rodziców. A jeżeli mu czegoś odmówiłam, on od razu skarżył się ojcu. Dla niego byłam nie siostrą, lecz służącą. Dotychczas to wszystko trwa i nie zmienia się na lepsze. Chciałabym pojechać do sąsiedniego miasta, aby się uczyć w szkole średniej języków obcych, ale ojciec mi nie pozwolił. Po prostu powiedział, że jestem dziewczyną i wcale mi nie jest potrzebne dobre wykształcenie. Dodał też, że jestem urocza i może mnie komuś oddać za dobre pieniądze… Właśnie dlatego płaczę, proszę Pani, bo chciałabym mieć zupełnie inne życie. Czasem nawet do głowy przychodzi mi myśl o samobójstwie – aby nie przeszkadzać ojcu, bo jestem dziewczyną, ale czy to jest moja wina?” i dziewczynka znowu zapłakała.

Te ostatnie słowa przeraziły mnie najbardziej. Pewna jestem, ze każdy z czytelników byłby też zaskoczony. Wydaje się, że to mogłoby być akcją jakiejś strasznej bajki. Ale niestety – to sama prawda. Szkoda mi tej dziewczynki, bo przecież nie może zmienić ojca, ale nie jest z nim szczęśliwa. Jest skazana na długie lata przykrych doświadczeń. Na szczęście takich CHORYCH (bo tylko tak mogłabym określić takiego „ojca”, który ma tak różny stosunek do każdego ze swoich dzieci) ludzi jest mało, ale fakt, że dalej istnieją, wskazuje, że jest nad czym pracować, aby w przyszłości coś takiego więcej się nie zdarzało.

GD Star Rating
loading...
Walczymy ze stereotypamiDzieci ŚwiatowidaKto jest bez winy…
Ten wpis został opublikowany w kategorii być ojcem, miłość rodziców, o życiu, ogólne, opieka nad dziećmi, siła stereotypu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Czy to moja wina, że jestem dziewczyną?

  1. NotifyLily pisze:

    Przerażająca historia, trudno uwierzyć, że w XXI wieku w naszym kręgu kulturowym są jeszcze ludzie, dla których płeć dziecka ma takie znaczenie. Miejmy nadzieję, że dizewczynka spotkała na swojej drodze ludziu, którz natchnęli ją wiarą w siebie, żeby nie miała zawsze poczucia, że bycie kobietą jest czymś gorszym.
    Z moralnego punktu widzenia trudno znaleźć usprawiedliwienie postawy tego mężczyzny. Zastanawia jednak pewien aspekt psychiczny. Początkowo wydawał się przecież kochać córkę, zaczął ją zaniedbywać dopiero po pojawieniu się syna. Może były komplikacje podczas pierwszej ciąży jego żony lub porodu i wydawało się, że nie będzie ona mogła mieć więcej dzieci. Ojciec musiał się pogodzić z faktem, że trafiła mu się “tylko” dziewczynka. Skoro jednak los zesłał potem upragnionego syna, przeniósł na niego swoje myśli i uczucia.
    Zastanawiająca jest psychiczna nieobecność matki w relacjach w tej rodzinie. Musiała być chyba kobietą bardzo uległą i zastraszoną przez męża, by nie móc okazać córce miłości i wsparcia. W tej sytuacji zagrożona jest psychika obojga dzieci, także syna, który hołubiony przez ojca wyrośnie w mniemaniu, że jest “panem stworzenia”, któremu wszystko się należy. Oby tak się nie stało…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  2. Notifypandorcia pisze:

    Chciałabym powiedzieć, że nie doświadczyłam takich samych odczuć, co dziewczynka z powyższego wpisu… niestety tak nie było. I nie jest. Tylko u mnie to całkowicie złożona historia. Cieszę się, że zamieściliście ten wpis, mimo iż nie pomógł, w jakiś sposób przerwał tamę i zaczęłam mówić. Opowiedziałam o wszystkim mojemu chłopakowi…

    Pozdrawiam.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo