Prowokacja… jaka?

Walczymy ze stereotypami

Gdybym napisał genderowa prowokacja, pewnie połowa z Państwa by tu nie zajrzała. Gdybym napisał prowokacja seksualna albo prowokacja płciowa, przeczytałoby to pewnie znacznie więcej osób. Ale przecież nie o słowa tu chodzi ani nie o oglądalność, prawda?

Moje ostatnie dwa wpisy – Dobra wiadomość dla Pań! oraz Dobra wiadomość dla Panów! – oczywiście nie były zapisem moich przemyśleń, a raczej wyobrażeń o tym, jak myślą ludzie karmiący się stereotypami. Starałem się, żeby były w miarę symetryczne. Napisałem je głównie po to, żeby zobaczyć reakcję, jaką wywołają. Niczego nie zakładałem z góry. Chciałem po prostu obserwować. Teraz zapraszam wszystkich do wspólnej interpretacji.

Ja na początek mam tylko dwie obserwacje:

  1. Ani jeden ani drugi tekst nie wzbudził specjalnego sprzeciwu. W najlepszym wypadku pełne rezygnacji potwierdzenie.
  2. Już sama liczba komentarzy może sugerować, że więcej wiemy o dyskryminacji kobiet niż o dyskryminacji mężczyzn, lub że bardziej nas ona interesuje.

Co jeszcze można wywnioskować z tego eksperymentu? Czekam na komentarze.

GD Star Rating
loading...
Walczymy ze stereotypamiI have a dream today!Nastolatka
Ten wpis został opublikowany w kategorii siła stereotypu, o życiu, mężczyźni i kobiety, dyskryminacja i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to Prowokacja… jaka?

Dodaj komentarz