Rzecznik odpowiada na krytykę

W ostatnim wpisie przedstawiliśmy opinie posłów, przedstawicieli społeczeństwa odnośnie przestrzegania praw dziecka w 2011r, a także uwagi o działalności Rzecznika Praw Dziecka. Debata odbyła się 28 czerwca na 17 posiedzeniu sejmu. Dziś przedstawiamy odpowiedzi Marka Michalaka na uwagi parlamentarzystów dotyczące braku konsekwnecji i uporu, kompetencji rzecznika, jego granic dotyczących możliwości działania, odpowiedzi w sprawie bicia dzieci czy kierunku działań nie tylko rzecznika, ale zadań, które stoją przed całym społeczeństwem.

Rzecznikowi brak konsekwencji i uporu

Jeśli w tej informacji oraz w innej aktywności rzecznika w parlamencie czy w przekazach medialnych nie widzicie państwo konsekwencji czy uporu, to smutne. Uważam, że rzecznik wykazuje bardzo dużo uporu i konsekwencji w dążeniu do realizacji jego postulatów. Proszę chociażby zauważyć, że żadne z niespełnionych wystąpień generalnych nie jest odkładane na półkę, jest jeszcze drugie, trzecie. Poszczególne resorty wiedzą o tym, że rzecznik nie spocznie, dopóki nie załatwi danej sprawy, chyba że zostanie przekonany, że ta sprawa nie jest tego warta albo na mocy obowiązującego prawa jest już załatwiona. Oczywiście ja nie jestem nieodporny na argumenty, jestem na nie wręcz wrażliwy, ale w momencie, kiedy stwierdzam, że coś niedomaga, to z wyjątkowym chyba uporem i konsekwencją, nie chyba, tylko na pewno, występuję.

 Rzecznik nie ma kompetencji, ale to w parlamencie stanowi się prawo

Ale też chciałbym zauważyć, że rzecznik działa w obrębie przepisów tutaj ustanowionych. Nie mam możliwości zmiany tych przepisów, nie mam inicjatywy ustawodawczej. Mogę pewne rzeczy sugerować oficjalnie, podczas rozmów, podczas spotkań, ale to tutaj stanowi się prawo. I jeśli są pewne rzeczy, które nie spotykają się z akceptacją Wysokiej Izby, to myślę, że one tu powinny zostać zmienione, one tu powinny zostać poddane dyskusji.

 Czy uderzenie dziecka to już jest bicie?

Tak, uderzenie każdego człowieka to już jest bicie. Bić drugiego człowieka nie wolno, ani tego małego, ani tego dużego. Człowiek jest człowiekiem i ma prawo do pełnej ochrony. Tak jak my, dorośli, nie życzymy sobie, żeby ktokolwiek sprawiedliwość wymierzał nam ciosami, tak samo ten mały człowiek ma prawo być chroniony przed każdą formą przemocy. (…) Powiem państwu, że w tym temacie bardzo dużo i bardzo odważnie już zostało zrobione – to jest wprowadzenie całkowitego zakazu bicia dzieci. To jest podstawa. Jeśli chcemy walczyć z przemocą, to nie możemy jej uczyć. Musimy pokazywać, że potrafimy sprawy rozwiązywać w inny sposób, cywilizowany – przez dialog, przez zrozumienie, przez empatię. To jest to, co się wydarzyło. Oczywiście nie odnotujemy efektów w następnym roku, za dwa lata, musimy na nie poczekać jakby pokoleniowo, ale ten krok niewątpliwie został zrobiony.

Granice możliwości

Są oczywiście sprawy, które są wyjątkowo trudne, a czasami niemożliwe do realizacji. Rzecznik praw dziecka, stojąc na straży praw dziecka, używając wszystkich argumentów i możliwości, instrumentów prawnych, dróg perswazji, poprzez dyskusje, przekonywania, kampanie, udział w konferencjach prasowych, udział w działaniach na rzecz obrony praw dziecka bezpośrednio w terenie, oczywiście nie ma takiej czarodziejskiej różdżki, która w ostateczności spowoduje, że ktoś, kto jest całkowicie oporny i nie poddaje się perswazji, wykona to działanie. Musimy mieć tego świadomość. Są takie sfery życia, w których nie jest łatwo, jeśli nie ma nakazu ustawowego, przekonać kogoś do działania, które, jak ja twierdzę, byłoby obroną, ochroną praw najmłodszych.

 Wszyscy jesteśmy rzecznikami

Wszelkie działania wspierające, pokazujące, podnoszące kompetencje, z jednej strony, rodzicielskie, z drugiej strony, profesjonalistów pracujących z dziećmi, a z trzeciej strony, pokazujące dzieciom, że tajemnica rozwiązania konfliktu, problemu jest w dialogu,to jest niewątpliwie ta ścieżka, dzięki której możemy zminimalizować problem. Nie nakazy, nie zakazy. One oczywiście działają doraźnie, one powinny być ustanawiane, ale tak naprawdę człowiek zmienia swoje postępowanie, kiedy głęboko wierzy w to, że warto. (…) Chciałbym zwrócić uwagę szczególnie na to, że my wszyscy – każdy z osobna i wszyscy razem – możemy zrobić więcej niż najlepiej działający system i najlepiej ustanowione prawo. Wystarczy, że będziemy bardziej czujni na krzywdę drugiego człowieka, na to, co się dzieje za ścianą, na to, co się dzieje w naszym otoczeniu, na to, co widzimy, a od czego odwracamy głowę i mówimy: to nie mój problem, to jest ich dziecko, więc nie będę reagować. Dziecko nie jest przedmiotem. Dziecko jest podmiotem. Ono nie jest niczyje, ono jest dobrem wspólnym i powinniśmy wszyscy o to dobro dbać.

Wszystkie powyższe wypowiedzi są cytatami z wystąpienia Rzecznika Praw Dziecka. Pozwolę sobie również na krótki komentarz i choć nie dotyka bezpośrednio działań RPD, jednak obrazuje pewną sytuację, z która spotykam się na co dzień w stosunku do innych osób, które podejmują podobne jak rzecznik niełatwe wyzwania.

Łatwo jest krytykować stojąc z boku. Zdecydowanie trudniej jest samemu sprostać wyzwaniu jakie stoi przed każdym ojcem. Tysiące z nich staje przed sądami jako rzecznicy dobra swoich dzieci. Trzeba przyznać, że w większości efekty mają mizerne. Czytając fora internetowe czy komentarze można się przekonać, że “kontakty weekendowe” to norma, o ogromnej procentowej dysproporcji w kwestii powierzenia opieki nad dzieckiem nie wspominając. Praktycznie w ogóle nie można odnaleźć krytycznych ocen w stosunku do siebie, bądź znaleźć komentarz ojca który zdobędzie się na autorefleksję i analizę swoich błędów. Za to chętnie krytykujemy działania innych, choćby Rzecznika Praw Dziecka.

Krytykowany jest nie tylko rzecznik, ale również te osoby, które podjęły się jakichkolwiek działań. W ocenie krytykantów, to nie ten kierunek albo głupi pomysł, itd. Ta fala krytyki coraz bardziej oddala wszystkich od celu. Ludzie wycofują się zmęczeni po tych dyskusjach na których dokonywała się bezowocna krytyka. Kytycy zaś swoimi własnymi działaniami, bądź ich skutecznością pochwalić się nie mogą, bo są zajęci, krytykowaniem właśnie. Zamiast niej korzystniejsze byłoby szukanie rozwiązań bolesnych problemów albo wzajemne pomaganie sobie w znoszeniu ciężkich sytuacji, których często nie można zmienić. Dyskryminacja na sali sądowej czy w opiniach psychologów jest pewnym wytłumaczeniem, ale akceptacja tego stanu rzeczy i brak dalszych realnych działań już nie.

GD Star Rating
loading...
Rzecznik odpowiada na krytykę, 4.3 out of 5 based on 4 ratings
Dobro dzieckaOpinie o prawach dziecka i pracy Rzecznika Praw DzieckaShrek czy książę z bajki?
Ten wpis został opublikowany w kategorii co mówią inni, ogólne, organizacje i ruchy, prawa dziecka, prawo i praktyka, sądy, urzędy, instytucje, system wartości i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Rzecznik odpowiada na krytykę

  1. NotifyTomek pisze:

    Krytyka czy krytykanctwo? Każdy z nas ma kilka przykładów że własne zaangażowanie (rodzinne, zawodowe, towarzyskie) zostało bezpodstawnie i pochopnie skrytykowane. Z wielka przykrością dla adresata.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo