Ja mam Tatę!

Wieczorem nie było mnie w domu, co nie zdarza się bardzo często. _KS_, który ma około 2,5 roku, kiedy mama kładła go spać, był wyraźnie zaniepokojony i powtarzał wielokrotnie, że nie ma taty. Rano, kiedy przybiegł do nas jak zwykle do łóżka, przytulił się do mnie mocno i wołał na cały głos „Ja mam tatę! Ja mam tatę! Ja mam tatę!”

Czy może być dla ojca większa satysfakcja? Jak uwierzyć w twierdzenia niektórych, że dziecku wystarczy jeden dobry rodzic? I jak uwierzyć w tłumaczenia innych, że nie warto się za bardzo dzieckiem interesować, bo ono i tak nie zauważy?

Oddajmy dzieciom oboje rodziców. Nie zapominajmy o swoich dzieciach. Dla takich chwil, jak moje dzisiejsze przebudzenie, warto żyć…

GD Star Rating
loading...
Radości ojcostwaKochana Ciocia, czyli obyś cudze dzieci uczył!U P S-niespodzianka
Ten wpis został opublikowany w kategorii być ojcem, miłość rodziców, ojcowie i dzieci. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Ja mam Tatę!

  1. NotifyJ.V pisze:

    “Jak uwierzyć w twierdzenia niektórych, że dziecku wystarczy jeden dobry rodzic? I jak uwierzyć w tłumaczenia innych, że nie warto się za bardzo dzieckiem interesować, bo ono i tak nie zauważy?”- nie wierzyc w te bzdury, DZIALAC! Dzialac, by dla nastepnych pokolen twierdzenie “rodzice rowno waza-oboje sa tak samo wazni dla dziecka” bylo oczywiste jak coca-cola.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  2. NotifyLily pisze:

    Pewien ojciec wspomina często moment, gdy syn zaraz po urodzeniu chwycił po raz pierwszy jego palec. Też mówi, że warto żyć dla takich chwil…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  3. NotifySabina pisze:

    J.V:
    „Jak uwierzyć w twierdzenia niektórych, że dziecku wystarczy jeden dobry rodzic?

    prawda jest taka, że najlepszą rzeczą dla dziecka, a przede wszystkim jego niepodważalnym prawem, jest to aby mieć dwóch rodziców emocjonalnie zrównoważonych. Dlatego też zarówno matki jak i ojcowie pierwszą rzeczą o jaką zadbać powinni dla dobra własnego dziecka to własne zdrowie psychiczne.

    We wszystkich dyskusjach w jakich uczestniczyłam przez 6 lat pisania w internecie nigdy nie dyskutowano o tym tak ważnym i podstawowym PRAWIE DZIECI nikt nie jest zainteresowany tym tematem. Profilaktyki zdrowia psychicznego brak, a profilaktyka w tym temacie to edukowanie przyszłych i obecnych rodziców – podstawowa wiedza jaką należałoby dostarczyć rodzicom w prosty i przejrzysty sposób to ta wiedza:
    1. Jaki wpływ mają emocji matki na kształtowanie się mózgu dziecka, jak można już go uszkodzić zanim się urodzi – niestety tylko po angielsku http://alejka.pl/the-biology-of-love.html a tutaj blog Arthura Janova http://cigognenews.blogspot.com/2011/05/on-unified-field-theory-in-psychology.html
    2. Wpływ dzieciństwa rodziców na relacje z własnymi dziećmi tutaj polecam gorącą Alice Miller trochę na mojej grupie http://www.goldenline.pl/forum/608672/z-forum-alice-miller-przyczyny-przemocy-nie-sa-nieznane/s/1 http://www.kdc.pl/szukaj.html?search=1&ftrActive=1&query=miller+alice&ftrCategory1=Ksi%C4%85%C5%BCki&p_action=3207060002
    3. a potem czego potrzebują nasze dzieci – najlepsza stronka po polsku jaka znam o dzieciach dla rodziców http://www.dzikiedzieci.pl/ a teoria przywiązania powinna być znana każdemu rodzicowi http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_przywi%C4%85zania

    Jeżeli natomiast rodzice są bardzo zaburzeni emocjonalnie to dla dziecka lepiej, żeby miało tylko jednego rodzica tego mniej zaburzonego.

    Gdzie bym nie napisała, że rodzice powinni odgórnie być zobligowani do zapoznania się z powyższą podstawową wiedzą ponieważ traktują dzieci jak BEZMÓZGOWCÓW to mówi mi się, że do tego rodziców nikt zmusić nie może. No to ja się pytam dlaczego można go zmusić do płacenia alimentów, nie kontaktowania się z dzieckiem, przebywania z dala od żony, wsadzić do więzienia … itp.. ale do tak prostej i ważnej rzeczy NIE? a to rozwiązałoby wiele problemów i to w wielu przypadkach natychmiast.

    Bo nasz mózg to jak twardy dysk w komputerze. Więc jak twardy dysk zostanie uszkodzony albo zapiszemy na nim błędny program to komputer nie będzie porwanie działał i to samo dotyczy człowieka, jak nie będziemy świadomi tego, że mózg dziecka jest najważniejszą a zarazem najdelikatniejszą częścią ciała dziecka i nie będziemy przejmować się albo brać pod uwagę co dziecko czuje a przede wszystkim jakie spustoszenie robi w mózgu długo trwający stres, jednorazowy silny stres to dzieci będą “funkcjonowały” tak jak komputery z uszkodzonym twardym dyskiem albo nieprawidłowym programem.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  4. Notifymozilla pisze:

    dla niektórych takie chwile nie maja zadnego znaczenia, ojciec mojego synka stwierdził, że skoro natura zadbała o jego przyjście na świat to i potem o niego zadba, nic dodać nic ująć.
    jaki obraz lepiej przedstawić dziecku?
    synku masz tatę który ma Cię w d…, czy też
    synku czasami jest tak że taty dzieci nie mają,
    tu zaznaczam, że nikt mnie nie namówi i nie przekona, że tworzenie mitu o wspaniałym ojcu który zaginął w akcji na froncie jest dla dobra dziecka, zwłaszcza jak taki ktoś pojawia się raz na pół roku albo rzadziej i wykręca różne numery.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 0

  5. NotifyMateusz pisze:

    Mozillo,
    Nikt poza Tobą nie znajdzie dobrej odpowiedzi na Twoje dylematy. Ja wiem na pewno, że nie można budować mitów, oraz że ludzie się zmieniają, dorastają. A także, i to może najważniejsze, że jako rodzice mamy pewien wpływ na nasze dzieci, ale nie decydujemy o ich rozwoju.
    I dodam, że znam przykład dziewczyny, której ojciec rozstał się z mamą i przez kilkanaście lat go nie było. Nie kontaktował się, nie płacił zasądzonych alimentów. Matka go specjalnie nie szukała, bo i po co. Jej nowy mąż adoptował córkę, urodziła się druga i trzecia siostra. Najstarsza zaraz skończy 18 lat. No i nagle jakoś się objawił ojciec biologiczny.
    Córka się z nim spotkała raz, potem drugi, potem trzeci… Nie są to łatwe kontakty. Poznają się od nowa. Ale ona chce. I on też może dojrzewa do świadomego ojcostwa. Matka mogła zrobić wiele, żeby zabrać im tę radość teraz. Mogła ścigać ojca i wyrobić u niego obrzydzenie do wspólnej przeszłości i wspólnego dziecka. Mogła opowiadać córce, jaki to był okropny człowiek i jak go trzeba nienawidzić. Nie zrobiła tego. Córka miała tatę w nowym mężu. Ale zawsze wiedziała, że biologicznym ojcem jest kto inny. I teraz go odzyskuje. Może się uda?
    Czy możemy przewidzieć, jak się potoczą losy? Czy możemy coś zaplanować i mieć pewność, że się uda? Czy możemy się ustrzec przed tym, co los przyniesie? Najważniejsze, to nie zamykać sobie, a zwłaszcza dzieciom, możliwości na przyszłość.
    A jak to konkretnie zrobić? To tylko prawdziwa miłość matki umie rozstrzygnąć…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 0

  6. Notifymozilla pisze:

    Mateuszu,
    Mam świadomość, że przyjdzie dzień gdy mój synek będzie pragnął bliskość faceta-ojca i nie zamierzam mu tego zabraniać i temu przeciwdziałać jeśli tak będzie chciał, nie mam natomiast zamiaru go do tego “popychać” w imię tezy, że każde dziecko ma dwoje rodziców i może jego biologiczny ojciec kiedyś dorośnie. Mój synek nie jest królikiem doświadczalnym by poddawać go próbom “dojrzał facet czy nie dojrzał’ lub “może jeszcze zmądrzeje”. W normalnych warunkach gdy rodzice są razem oboje powinni pokazać dziecku i je nauczyć szacunku dla drugiego człowieka, jednak gdy jeden rodzic (w przypadku mojego synka to jego biologiczny ojciec) wciąż pokazuje mu brak szacunku dla drugiego człowieka i kolokwialnie mówiąc olewa skutki jakie później to przyniesie, to przykro mi, ale nie będę dbać o relacje pomiędzy moim synkiem a jego biologicznym ojcem, to jemu powinno moim zdaniem zależeć na stworzeniu tych relacji a im dłużej trwa stan obecny czyli brak relacji, tym mniej pozostanie szans na relację ojciec-syn a pozostanie być może miejsce na mniej lub bardziej zażyłą znajomość. Nawet w historii którą opisałeś nie wiem czy będzie tę dziewczynę stać na pełne zaufanie, oczywiście życzę powodzenia, ale nie potrafię sobie wyobrazić swojego zaufania po czymś takim gdyby to mnie porzucił rodzic, ale w sumie każdy jest inny.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  7. NotifyAndrzej pisze:

    Tu nie chodzi o testowanie poziomu dojrzałości rodzica (ojca) za pomocą dziecka w charakterze papierka lakmusowego, wszak królikiem doświadczalnym jest ojciec nie syn. To dorośli odpowiadają za kontakty między sobą i za własne kontakty z dziećmi. Ważne jest by nie odbierać szansy poprzez izolowanie. To czy w ojcu obudzi się “tacierzyństwo” zależy wyłącznie od niego jeśli z Twojej strony nie będzie stwarzanych przeszkód.
    Inną sprawą jest decyzja czy informujemy o losach dziecka niezależnie od poziomu (nie) zaangażowania drugiego rodzica.
    Mity o zaginionych w boju ojcach nie są żadnym rozwiązaniem, pisałem niedawno o dojrzałym mężczyźnie po pięćdziesiątce który dowiedział się iż z rodzicem było zdecydowanie inaczej niż głosiła cała rodzina i pękł mit cudownej mamy, babci i wszelkich pociotków opłakujących rzekomą śmierć….

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 0

  8. Notifymozilla pisze:

    Andrzej: Ważne jest by nie odbierać szansy poprzez izolowanie. To czy w ojcu obudzi się „tacierzyństwo” zależy wyłącznie od niego jeśli z Twojej strony nie będzie stwarzanych przeszkód.

    problem pojawia się wtedy gdy ojciec nie uczestniczy i nie chce uczestniczyć w kształtowaniu wartości u dziecka i jedyne co robi to niweczy to co już udało się matce zrobić, czy wtedy poligon i królika doświadczalnego jakiego robi “tatuś” ze swojego dziecka. Ja postrzegam to jako krzywdzenie dziecka, ale wielu ojców uważa ze jak przyjda raz na sto lat to maja prawo burzyc świat i kwestionować wszystko na czym dotychczasowy świat dziecka jest oparty w imię prawa dziecka do dwojga rodziców. Jeśli kontakty sprowadzaja się do tego ze biologiczny ojciec chce z matki zrobić złego cerbera bo nie pozwala skakać po łóżku, bo uczy ze zabawki po skończonej zabawie trzeba pozbierać, i że nie rzuca sie zabawkami w nikogo, bo chce żeby dziecko chodziło spać o stałej porze to mam pytanie czy w takich sytuacjach izolacja od takiego toksycznego “tatusia” nie byłaby wskazana. Kontakt z ojcem biologicznym nie może w moim przekonaniu polegać na burzeniu reguł wg których funkcjonujemy z dzieckiem na codzień. Zniszczyć ustalone zasady jest łatwo po czym taki gość znika na następne pół roku może dłużej i zostawia dziecko bez odpowiedzi dlaczego mama robi coś żle, bo przecież może tak być. Nie mam charakteru który nie akceptuje konstruktywnej krytyki, zatem gdyby pojawiał się częściej i wytłumaczył dziecku ze w jego przekonaniu to…. i gdyby to miało sens to i ja bym to zaakceptowała. Ale to takie teoretyzowanie. Być może Wy panowie na tym forum należycie do grupy, którą interesuje czy dziecko zjadło , co zjadło czy było to zdrowe i czy smakowało czy dziecko miało by ochote na dokładkę czy dobrze sie czuje czy boi sie ciemności i czy widzi potwora w szafie, czy lubi kolor czerwony i dlaczego … tu mogłabym wymieniać miliony potencjalnych pytań ale jeżeli kontakt ogranicza się do zabawy zabawkami z których nawet jednej się osobiscie nie podarowało i zaprzecza wszystkiemu co mówi mama to sorki ale tacierzyństwo takiej osoby mnie nie interesuje.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 1

  9. NotifyAndrzej pisze:

    mozilla, jestem dumny, że zacytowałaś moje zdanie, szkoda iż posłużyło za łącznik to Twego tekstu który odbieram jako wypowiedź na inny temat. Wyraźnie napisałem, że prawidłowe pozycjonowanie się ojca w rodzicielstwie zależy od niego samego w sytuacji kiedy nikt mu kontaktu nie utrudnia. Rozumiem problem o którym piszesz, ale to jakby inna bajka, ja znam wielu ojców którzy po latach powrócili na swoje rodzicielskie miejsce, wiązało się to z częściowym ustąpieniem pola przez matki dzielnie latami samodzielnie pracujące z dzieckiem i to jest zupełnie inna sytuacja od tej opisanej przez Ciebie.
    O toksyczności rodziców można pisać bez końca, zresztą o obojgu rodzicach i w każdej konfiguracji rodzinnej, ale nie o tym chyba jest tekst Mateusza.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo