Rozum dołem?

Sprawa, o której pisałem wczoraj (Ojcowie górą?) rozkręca się. Nie została zamknięta w jednym dniu medialnej sensacji. Rozkręcają się dyskusje na portalu TOK FM pod cytowanym wczoraj tekstem. Emocje sięgają zenitu, a rozum śpi.

Dla ojców alienowanych nie mogło się zdarzyć nic gorszego niż to, co zrobił pan profesor psychologii, ojciec.Trudniej nam będzie w tej chwili zabiegać o nasze dzieci i o ich dobro. Każde nasze działanie będzie interpretowane jak wizyta w domu dziecka o świcie umundurowanych policjantów z kuratorami żeby je odebrać matce. A pojęcie dobra dziecka staje się wyłącznie argumentem w przepychankach.

W Gdańsku wszystko się odbyło zgodnie z prawem. A gdzie rozum? Może go zabrakło. Rodzicom? Kuratorom? Biegłym? Sędzi? Jak zawsze za błędy dorosłych konsekwencje ponosi dziecko. Tak działa nasz system. Jak długo jeszcze?

GD Star Rating
loading...
Sprawa PiotrusiaOjcowie górą?Ojcowie (jednak) dołem…
Ten wpis został opublikowany w kategorii alienacja rodzicielska, być ojcem, dyskryminacja, mężczyźni i kobiety, miłość rodziców, ojcowie i dzieci, PA i PAS, prawnicy, prawo i praktyka, przemoc, psycholodzy, psychiatrzy, badania, relacje między rodzicami, sądy, urzędy, instytucje, zespół alienacji rodzicielskiej i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Rozum dołem?

  1. NotifyLily pisze:

    Pamiętacie głośną sprawę gdzieś sprzed dwóch lat, gdy ojciec zabrał półtoraroczne dziecko matce i uprowadził do Belgii? Nie byli razem, ale teoretycznie utrzymywali poprawne relacje. Ona mieszkała w Polsce z dzieckiem, on za granicą, zresztą obaj z synem mieli podwójne obywatelstwo. Odwiedził ich kiedyś i nagle podczas rozmowy zapakował małego na siłę do auta i odjechał. Kobieta zwróciła się zaraz o pomoc do policji i nagłośniła w mediach. Dość szybko dziecko zostało odnalezione, a rodzice wydawali się dojść do porozumienia. Mały został na razie z ojcem, a matka szykowała się go odwiedzić za parę miesięcy. I facet zrobił podobny numer: zniknął z synem, nie zostawił żadnych namiarów w pracy, u znajomych itp. Po ponownym odnalezieniu dziecko wróciło do matki, a on stanął przed sądem oskarżony o porwanie. Kobieta mówiła, że nie rozumie irracjonalnego zachowania byłego, którego symptomów nie zauważała ani podczas związku, ani nawet przy rozstaniu.
    Czasem sprawa mi się przypomina i próbuję zrozumieć tego ojca. Co mogło nim powodować? Czy miał tak wielkie poczucie alienacji? Czy uważał, że matka jest mniej odpowiedzialnym rodzicem? Pierwsze zabranie dziecka miało podobno miejsce po rozmowie na temat alimentów. Może stanowisko byłej go zdenerwowało, ale czy nie zdawał sobie sprawy, że uciekając z małym strzela sobie samobója jak chodzi o wizerunek ojca? Tym bardziej po drugim zniknięciu, gdy było ustalone, że mały przebywa z nim. Bał się, że matka go nagle zabierze?

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  2. Notifylustereczko pisze:

    To nie ojcowie alienowani mają problem, tylko mały, bezbronny chłopiec…. no właśnie, jak zwykle cierpią dzieci… Są wspaniali ojcowie i ojcowie beznadziejni, są wspaniałe matki i są matki beznadziejnie. Trzeba skupić uwagę na właściwym zagadnieniu – nie na prawach ojców, matek, babć i dziadków – tylko na prawach dziecka, tych podstawowych, jak chociażby prawo do godnego i spokojnego życia w miłości.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 0

  3. NotifyMichał pisze:

    Tak, sytuacja się rozwija i czego to dowodzi? Otóż nikt nie wie tak naprawdę czego to dowodzi, ale mnie przyszło kilka przemyśleń. I tak:
    1. Po pierwsze okazało się, że sensacja znów jest bardziej podczytna medialnie niż sam problem oddzielenia dziecka od rodzica (jak pewnie nie długo przeczytacie, jesteśmy za mało patologiczni)
    2. Ilość negatywnych ocen przy komentarz cechujących się zdroworozsądkowym podejściem lub sugerujących, że być może z matką dziecka coś jest też nie tak pozwala śmiało postawić tezę, że mentalnie jesteśmy nadal w latach 50-tych i nie umiemy pogodzić się z inną opinią niż powszechnie jedynie słuszna, tzn.: matka matka ponad wszystko
    3. Nie wiem czemu nikogo nie dziwi, że 5 letnie dziecko boi się ojca. Porzucone przez niego powinno wykazać się raczej ciekawością niż strachem
    4. Finał sprawy rzeczywiście niestety jest żałosny i to najbardziej dla dziecka, bo faktycznie rozumu wszystkim dorosłym uwikłanym w ten konflikt zabrakło
    5. Wyszło też na to, że całe społeczeństwo jak jeden mąż nie potrafi iść na kompromis. Nie można mediować, trzeba opowiedzieć się albo po stronie ojca, albo matki. A dziecko ? Czy ktoś opamiętał się, żeby stanąć po jego stronie?
    6. Może nieco ironicznie, ale dowodzi to tego, że w nawet najbardziej beznadziejnej dla ojca sytuacji można dojść do rozwiązania w której role alienatorów mogą się odwrócić, tylko czemu znów kosztem dziecka ?

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  4. NotifyHedgie pisze:

    Nie mogę zrozumieć dlaczego tak trudno wielu panom pogodzić się z tym, że matka jest ważną postacią w życiu dziecka i żaden, nawet najlepszy, ojciec nie jest w stanie jej zastąpić. Ojciec i matka pełnią zupełnie inne funkcje w rozwoju dziecka. I nie są to funkcje konkurencyjne, ale komplementarne. Miłość matki jest inna od miłości ojca. Nie lepsza, nie gorsza. Inna. Dziecko potrzebuje matki i ojca. Kompletu.

    Odsyłam do lektury “O sztuce miłości” Ericha Fromma.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 1

  5. NotifyNerwus pisze:

    Michał:
    3. Nie wiem czemu nikogo nie dziwi, że 5 letnie dziecko boi się ojca. Porzucone przez niego powinno wykazać się raczej ciekawością niż strachem

    Zgadzam się. Od razu zwróciłem na to uwagę, to jest ewidentna manipulacja ze strony matki, pewno ojciec też miał w tym swoje dwa grosze. To nie jest naturalne zachowanie dziecka

    Hedgie:
    Nie mogę zrozumieć dlaczego tak trudno wielu panom pogodzić się z tym, że matka jest ważną postacią w życiu dziecka i żaden, nawet najlepszy, ojciec nie jest w stanie jej zastąpić. Ojciec i matka pełnią zupełnie inne funkcje w rozwoju dziecka.

    Pozwolę się nie zgodzić, Twój tok myślenia zbliża się niebezpiecznie do religii. Frown Masz jakieś aksjomaty i już. :-\
    Rozumiem, gdy powiesz, że ojciec nie może urodzić i karmić piersią, ale innych rzeczy nie zrozumiem.
    Rozmawiam czasami z kobietami na temat emocji i moich problemów. Dziwią się bardzo, że odczuwają zupełnie tak samo, jak ja. Dla nich jest to dziwne, że ojciec może mieć takie podejście jak matka czy matka jak ojciec. Mnie to nie dziwi.

    System “kontaktowy” (dwa “kontakty” z dzieckiem w tygodniu) zupełnie się nie sprawdza. Widzę to u siebie. Ja już nie mam dzieci, mam tylko alimenty. Frown Jedno się chowa za matkę, a drugie ma inne zajęcia. Nie postąpię tak, jak pan i pani z gazety, bo ja swoje dzieci za bardzo kocham, żeby im takie rzeczy robić. Taki mam defekt i nic na to nie poradzę, że nie umiem robić komuś na złość, dzieciom i ich matce, pomimo że się zupełnie nie zgadzamy. Będę cierpiał w samotności. Może się kiedyś spotkamy z dziećmi, może nie, może tak będzie dla nich lepiej. Może dam sobie z tym radę, a może nie. Zresztą, co za różnica, życie człowieka to tylko ułamek w życiu planety, a nikt nie jest nie do zastąpienia.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  6. NotifyOlgierd pisze:

    Nerwus: Hedgie:
    Nie mogę zrozumieć dlaczego tak trudno wielu panom pogodzić się z tym, że matka jest ważną postacią w życiu dziecka i żaden, nawet najlepszy, ojciec nie jest w stanie jej zastąpić. Ojciec i matka pełnią zupełnie inne funkcje w rozwoju dziecka.
    Pozwolę się nie zgodzić, Twój tok myślenia zbliża się niebezpiecznie do religii. Masz jakieś aksjomaty i już. :-\
    Rozumiem, gdy powiesz, że ojciec nie może urodzić i karmić piersią, ale innych rzeczy nie zrozumiem.
    Rozmawiam czasami z kobietami na temat emocji i moich problemów. Dziwią się bardzo, że odczuwają zupełnie tak samo, jak ja. Dla nich jest to dziwne, że ojciec może mieć takie podejście jak matka czy matka jak ojciec. Mnie to nie dziwi.

    Nerwusie,
    Wydaje mi się, że zbyt nerwowo podszedłeś. Hedgie niczego złego nie napisała. Nie chodzi o dogmat. Matka pełni funkcje matki, a ojciec funkcje ojca. One się przenikają, mogą się zmieniać w czasie, mogą być wymieniane. W każdej rodzinie model może być kompletnie inny itd. Ale co do zasady Hedgie ma rację. Dziecko po prostu ma oboje rodziców! Proste i logiczne.
    Inna sprawa, Hedgie, że Twoja wypowiedź chyba też jest lekko podszyta emocjami. Ja nie zauważyłem, żeby nam tutaj było trudno zrozumieć… A przez część ojców alienowanych przemawiają ich własne emocje, frustracje, problemy. Ulegają pokusie wrzucenia wszystkich matek do jednego wora. Trochę to śmieszne, bo przecież z tym samym walczymy w sądach. Śmieszne, krótkowzroczne i może trochę egocentryczne, ale można zrozumieć.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  7. NotifyHedgie pisze:

    Nerwus,

    Olgierd,

    Przepraszam, że nie dodałam – mój komentarz nie odnosił się do nikogo z osób tutaj, tylko do komentarzy na portalu TOK FM, które chyba dobiły dna.

    Mnie potwornie wkurza, że po rozwodzie dwoje ludzi, którzy kiedyś żyli ze sobą i tworzyli rodzinę, przestaje widzieć w tej drugiej osobie bliskiego swojego własnego dziecka. Kiedyś ten ojciec czy ta matka uznał, że jego żona czy mąż będzie matką czy ojcem wspólnego dziecka. Po co to niszczyć? Dlaczego nagle były mąż staje się dramatycznie fatalnym ojcem? Do rozwodu był dobrym ojcem, to co się nagle zmienia? Nie ogarniam tego. Może jestem za głupia.

    Nie chcę wnikać w różnice między ojcem a matką, bo to temat rzeka. Wróćmy do Piotrusia. Sprawę znam z tekstu na portalu TOK FM i z jednej audycji w radiu, na którą trafiłam przypadkiem i w połowie i której nie mogłam wysłuchać do końca. Mnie najbardziej zastanawia w tym wszystkim kilka rzeczy:
    1. Dlaczego nikt nie podkreśla, że matka nie izolowała dziecka od ojca? Na filmie widzimy, jak dziecko nie chce iść do ojca. Matka je przyprowadziła do furtki. Ja rozumiem, że mogła robić dziecku pranie mózgu i nie wiadomo co jeszcze. Ale tego nie wiemy i dowodów na to brak.
    2. Dlaczego nasz sąd tak szybko zadziałał akurat w tej sprawie? Inni latami nie oglądają swoich dzieci i nic. Tutaj zadziwia determinacja sądu.
    3. Dlaczego nasz sąd opiera się na badaniu trzylatka, który teraz ma lat pięć? Dwa lata w tym wieku to epoka. To jakiś kompletny absurd i nieporozumienie.
    4. Dlaczego sąd nie zabezpieczył kontaktów dziecka z matką? Matka nie ma ograniczonych praw rodzicielskich, jest osobą najbliższą dziecku – widać to wyraźnie na filmie.
    5. Dlaczego sąd uznał, że w imię budowania hipotetycznej więzi z ojcem – bo jak widać teraz jej nie ma – należy zniszczyć istniejącą więź dziecka z matką? Bez cienia dowodu na istnienie jakiejkolwiek patologii, przy widocznej chęci współpracy matki.
    6. Dlaczego nikt się nie zastanawia na jakim etapie rozwoju jest to dziecko? To nie jest nastolatek. To jest przedszkolak.
    7. Dlaczego sąd nie zastosował żadnych rozwiązań innych niż to radykalne – zabranie dziecka siłą? Matka może się odwołać i pewnie ma szansę odwołać się skutecznie. Ale krzywda już się stała i podejrzewam, że jeżeli dziecko cokolwiek z tego zrozumie to tyle, że trzeba się bać ojca jeszcze bardziej, bo on zabiera jemu matkę.
    8. Dlaczego dziecko wyraźnie boi się ojca i nie chce iść do niego nawet zachęcane przez matkę?

    Ja rozumiem, że ojcowie są dyskryminowany w sądach rodzinnych. Ale lekarstwem na to nie jest zmiana orzecznictwa według linii sądu w Gdańsku. To jest gwałt na dziecku w imię prawa.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  8. NotifyOlgierd pisze:

    Hedgie,

    Ależ, droga Hedgie,
    Po pierwsze absolutnie nie jesteś za głupia. Rzekłbym wręcz, że może za mądra, a system wymaga równania do średniej (czyli właśnie owego dna z TOK FM).
    Co do Twoich punktów – być może niektórzy uznają mnie za cynika, ale zastanawiają mnie niemal dokładnie te same rzeczy co Ciebie. Tylko że jako cynik znam odpowiedzi – możliwe, że się mylę.
    punkty 1 i 8 – nie wiemy, dlaczego. Niemniej sytuacja nie jest naturalna, dziecko powinno pragnąć kontaktu z obojgiem rodziców. Powinno w sposób naturalny ciążyć ku nim obojgu. Dziecka ich sprawy nie obchodzą. Albo mamy do czynienia z patologią ojca (nie będę zgadywał, jaką), albo patologią matki (postawa alienacyjna; niby dowodów brak – ale jej wyraźna satysfakcja, że dziecko nie chce do ojca, daje mi do myślenia – dowodów brak). Ale jako że nikt niczego nie bada, poruszamy się raczej w sferze domysłów. Zbrodnia systemu polega na tym, że nikt niczego nie bada. NIe tylko w tym wypadku…
    Punkty 2-7: Na to jest jedno określenie – korupcja! Skandal i dno. Dużo niższe niż to prezentowane przez rozemocjowany tłum słuchaczy czy internautów. Od sądów mamy prawo wymagać. Płacimy za to, to jest osnowa naszego systemu wartości. Tego należy bronić i o jakość tego dbać. Ona jest żenująco niska, nie tylko w aspekcie prawa rodzinnego.
    Oczywiście nikogo za rękę nie złapałem. Ale mam już niemal 40 lat doświadczenia życiowego i niesłychany wręcz zmysł obserwacji + skromność. I wiem, że najprostsze wyjaśnienia są zwykle najwłaściwsze.
    Co z tego, skoro to wszystko bezkarne? Wszak sąd nieza-!@#$%^-wisły.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  9. NotifyJerzy pisze:

    Olgierd,
    Bezpośrednia cytata z pewnego pana który miał pewne hobby. Hobby to było związane z uprawianiem boksu, przy czym worek treningowy zastępowała mu żona. Dzieciom też się dostało jak “tatuś” musiał odreagować niepowodzenia. Umęczona niewiasta po którymś z kolei złamanym żeberku postanowiła to skończyć. Pracowicie zebrała obdukcje, relacje, dowody i opinie RODK i kuratora.

    I co pan roześmiał jej się w twarz:
    “Nic mi nie zrobisz dzieci będą moje bo ja mam pieniądze a ty nie.”
    Jedynie determinacji koleżanki która była jej adwokatem zawdzięcza, że dzieci zostały przy niej. Jak widać to nieprawda, że ojcowie zawsze są dyskryminowani. Nie są, jak tylko mają dojścia i posmarują.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo