Po pierwsze, nie oddawaj pola na starcie

Pytają mnie często znajomi, jak się zachować w takiej, czy innej sytuacji. W sądzie, w RODK, w rozmowie z kuratorem… Składać pozew, czy nie składać? Godzić się na badanie w RODK, czy się nie godzić? Wzywać kuratora na świadka, czy nie wzywać? Domagać się zabezpieczenia? Zaskarżać postanowienie? A w ogóle, to rozwodzić się, czy się nie rozwodzić?

Mnóstwo takich pytań napotyka każdy mężczyzna, którego rodzina się rozpada, albo już rozpadła. Każda sytuacja jest inna. Nie ma też złotych środków ani uniwersalnych recept. Jednak wielu z nas może się podzielić swoimi doświadczeniami. Zwłaszcza ci, którzy są już ciężko doświadczeni i którzy swoje błędy popełnili. Pamiętajmy, że zdecydowana większość z nas znajduje się w takiej sytuacji po raz pierwszy. Czy każdy musi popełniać te same błędy? Może czas zacząć uczyć się na błędach. Na swoich i na cudzych.

Zaczynamy po trochu szukać sposobów – jak zwiększyć szanse na sukces. Podawaliśmy już pomysł – jak wystąpić do RODK o dostęp do danych. Na razie RODK odmawiają tego dostępu, ale jest to bezprawne i prędzej czy później muszą ulec pod wyrokami sądów. Opublikowaliśmy Standardy Opiniowania przez RODK ustanowione przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Opublikowaliśmy propozycję prawnego uzasadnienia, dlaczego opinie sporządzone w RODK nie mogą być zgodnie z prawem uznane za dowód w postępowaniu w sądzie rodzinnym.

Oczywiście każda z naszych porad jest tylko poradą. Nie jest gotowym sposobem na sukces. Skoro sędzia może zadekretować, że RODK jest instytutem naukowo-badawczym, to wszystko jest możliwe i niczego nie da się przewidzieć. Ale… Próbujmy, starajmy się, wymieniajmy doświadczenia. Na pewno w ten sposób łatwiej będzie wypracować skuteczne metody zapobiegania dyskryminacji.

Chciałbym tym razem wrócić do samego początku. Bo tutaj rodzi się nasza późniejsza porażka. Pisałem już o tym kiedyś we wpisie Mój największy życiowy błąd… Ale w zasadzie trzeba się cofnąć jeszcze wcześniej. Kiedy pojawia się decyzja o rozstaniu, nie oddawajmy pola! Jeżeli liczymy, że da się dogadać, poświęćmy na to kilka tygodni. Przygotujmy wspólny pozew rozwodowy z planem wychowawczym itp. itd. Ale… żadnych jednostronnych deklaracji czy obietnic na przyszłość. Jeżeli uda się zatwierdzić w sądzie przygotowany plan, jest OK. Znaczy, że znaleźliśmy się w tej szczęśliwej większości, która umie się dogadać. Ale jeżeli nie uda się go złożyć, nie liczmy, że wygramy coś układnością i wielkodusznością. Mieliśmy pecha, trafiliśmy do tej mniejszości, która zawsze będzie miała pod górkę. Więc zadbajmy, żeby górka była jak najmniejsza. Nie ustępujmy na własne życzenie. Jeżeli przyczyny leżą po stronie partnerki (wiadomo, że nigdy wszystkie, ale nie bawmy się w niuansowanie na tym etapie – druga strona nie będzie, a sąd tym bardziej), wykażmy to w sądzie. Jeżeli przyczyny są po naszej stronie, nie poddawajmy się zbyt  łatwo, szukajmy “okoliczności łagodzących”  i wskazujmy na to, że nikt nie jest bez winy. Lepsza wina po obu stronach niż po naszej. Spierajmy się o szczegóły, dyskutujmy o drobiazgach. Początek jest najważniejszy. Jeżeli wyrok wskaże na naszą winę, jesteśmy przegrani na lata. I nasze dzieci również. To jest walka bez pardonu.

Jest jeszcze jeden błąd, który większość z nas popełnia na starcie. Pojawia się kryzys, będziemy się rozstawać… wyprowadzę się. Nie ma nic głupszego! Oczywiście, kiedy się wyprowadzimy, wszystkim będzie lepiej żyć. Nam tylko przez chwilę. Niedługo okaże się, że to przecież nasza wina, bo żeśmy się wyprowadzili. Że nie powinniśmy mieć udziału w wychowaniu dzieci, bo żeśmy się wyprowadzili. Że nie potrzebujemy prawa do korzystania z mieszkania, bośmy się wyprowadzili. Że nie mamy prawa do posiadania mieszkania, bośmy się wyprowadzili. Wyprowadzenie się ze wspólnego mieszkania czy domu ustawia nas na przegranej pozycji w każdym procesie, który może się nam przytrafić w efekcie rozstania.

Skąd o tym wiem? 10 lat temu chciałem być rozsądny, spokojny i nie nakręcać niepotrzebnie emocji. Odpuściłem orzekanie o winie. Wynająłem dom w okolicy i wyprowadziłem się. Po tylu latach i w kolejnych sprawach dowiaduję się, że to ja rozbiłem małżeństwo i jeszcze, bezczelnie, nie mam poczucia winy… Nie odpuszczajmy na starcie!

GD Star Rating
loading...
Po pierwsze, nie oddawaj pola na starcie, 5.0 out of 5 based on 1 rating
Brońmy nasze dzieci przed systememCzy badania w RODK są legalne? I dla kogo?Zapomnijcie o prawdzie…
Ten wpis został opublikowany w kategorii miłość rodziców, wspomnienia z sądu, relacje między rodzicami, mężczyźni i kobiety, psycholodzy, psychiatrzy, badania, dyskryminacja, prawa dziecka, sądy, urzędy, instytucje, siła stereotypu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

43 Responses to Po pierwsze, nie oddawaj pola na starcie

Dodaj komentarz