Życiowa porażka i życiowy sukces

Mam znajomego. Człowiek sukcesu, wysokie stanowisko, adekwatne zarobki. Dość młody, kariera już zrobiona, jest cenionym fachowcem w branży nie tylko w Polsce, ale i innych krajach. Urodziło mu się wyczekiwane dziecko. Wziął urlop bezpłatny. Sześć miesięcy na bycie z dzieckiem i żoną. Może sobie na to pozwolić finansowo, a jego pozycja jest na tyle silna, że się nie obawia jej utraty. W firmie zawrzało. Jak to? Woli zmieniać pieluchy i wstawać po nocach? Słuchać ciągłego płaczu niemowlaka? Wszyscy znajomi jednym głosem stwierdzają – porażka, katastrofa, klęska. Świat się zmieni i nie będzie miał do czego wrócić. Ogłupi się tym siedzeniem w domu, zdziwaczeje i zbabieje. Kolega na to spokojnie odpowiada, że chce wychowywać swoje dziecko i nawiązać z nim więź od urodzenia. Mówi, że największą życiową klęską dla niego byłoby poczucie, że omija go coś najważniejszego w życiu – szansa na towarzyszenie w życiu własnemu dziecku w miesiącach jego najintensywniejszego rozwoju. Chce równie dobrze jak żona wiedzieć, jaki jest jego syn, jaki ma temperament, co lubi a czego nie lubi, co go uspokaja a co irytuje. Chce rozumieć swoje dziecko od urodzenia i być z nim. Chce dzielić z żoną radości i trudy codziennego dnia w tych wyjątkowych pierwszych miesiącach. Twierdzi, że to się nie powtórzy, a on nie chce tego tracić. Praca może poczekać. Rodzina jest najważniejsza. Otoczenie wie swoje – kompletnie mu odbiło, to życiowa porażka. No, po prostu klęska!

Mam znajomą. Nigdy nie pracowała, bo po maturze „złapała” dobrze zapowiadającego się męża. Studia rzuciła tuż po urodzeniu pierwszego dziecka i nigdy na nie nie wróciła. Mąż pracował po 12 godzin na dobę, odniósł sukces, został prezesem w dużej firmie, kupili domek z ogródkiem na przedmieściach, dzieci przybywało. Znajomi i rodzina gratulowali kobiecie życiowego sukcesu. Tak dobrze ustawiła się u boku męża. Ma wszystko i taką piękną rodzinę. Jak z obrazka. Pani obrazek przestał się jednak podobać. Bycie towarzyszką człowieka sukcesu zaczęło być po prostu nudne. Przez chwilę próbowała zająć się działalnością artystyczną, ale skończyło się na kilku lekcjach malarstwa i dwóch akwarelach sprzedanych znajomym. Nuda była tak straszna, że pani postanowiła rozerwać się na całego i znalazła młodszego kochanka. Tego z kolei mąż nie wytrzymał i odszedł. Zostawił jej dom z ogródkiem, a sąd przyznał jej opiekę nad dziećmi. Otoczenie zawrzało. Jak on mógł! Tak się przecież dla rodziny poświęciła, studia rzuciła i wyrzekła kariery artystycznej. To oczywiste, że w tej sytuacji powinna robić wszystko, żeby byłego ukarać, a najlepszą karą jest zabranie ojcu kontaktów z dziećmi. Zresztą i tak nigdy się rodziną nie interesował, pracoholik jeden. Zaniedbywał taką wspaniałą żonę, to ma za swoje. W dodatku w tym całym zamieszaniu kochanek gdzieś się ulotnił. Biedna kobieta została naprawdę sama – z domem, dziećmi i wysokimi alimentami. Pracy szukać nie musiała, w końcu dobrze ustawiła się życiowo na samym starcie. Po dwóch latach od rozwodu jej życiowy sukces osiągnął apogeum – znalazła kolejnego, jeszcze bogatszego męża. Wszyscy jej gratulują. Dzielna samotna matka stanęła na nogi. Ma takie cudowne życie, nowy mąż troszczy się o dzieci z pierwszego związku, finansuje ich naukę w prywatnych szkołach, być może je nawet adoptuje, jak się uda pierwszego męża pozbawić praw rodzicielskich. Będą „prawdziwą” rodziną. Jak z nowego obrazka. Kobieta sukcesu jednym słowem.

Tak się zastanawiam – jakie byłyby komentarze otoczenia gdyby w tych historiach doszło do zamiany płci…

GD Star Rating
loading...
Życiowa porażka i życiowy sukces, 4.9 out of 5 based on 8 ratings
Co jest najważniejszeKiedy pięścią w stół uderzyć…Czy warto kopać się z koniem?
Ten wpis został opublikowany w kategorii alienacja rodzicielska, alimenty, być matką, być ojcem, mężczyźni i kobiety, opieka nad dziećmi, PA i PAS, praca, utrzymanie, zarobki, relacje między rodzicami, rozstanie, siła stereotypu, system wartości, wychowanie, zespół alienacji rodzicielskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Życiowa porażka i życiowy sukces

  1. NotifyLily pisze:

    To chyba oczywiste, w pierwszym przypadku mówiono by o idealnej żonie i matce, a w drugim o zimnym draniu.
    Patrix nadal żywy.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 0

  2. NotifyJerzy pisze:

    Lily,
    Jeju, jeśli przez “patrix” rozumiemy pokrzywiony, przeinaczony obraz patriarchatu. Jaki nam serwują obecnie media oraz pewne społeczno-politycznie uwarunkowane grupy to tak. Jest winien.

    Tylko, że ta logika jest używana do wyprodukowania ciągu przyczynowo-skutkowego. To idzie tak: patrix – władza chłopów wykorzystujących kobitki, chłop leń nic w domu nie robi, dziećmi nie chce sie zajmować itd. itd.
    Jednym słowem chłop wszystkiemu winien i jak by co to ma za swoje. Dobrze im tak nie ma co się żałować.

    Coś mi się widzi warto było by sobie przypomnieć czym był patriarchat a czym nie. Bo ten zlepek myślowo pojęciowy jaki funkcjonuje to jakieś monstrum. Frankensztajn logiczno-polityczno-pojęciowy powołany do doraźnych celów. I wszystko się na niego bezkarnie zwala.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  3. NotifyJerzy pisze:

    Lily,

    “Rodzina jest najważniejsza.” To tak na marginesie. Jak by się nie gimnastykować to jest to pierwsze przykazanie opluwanego i wyszydzanego patriarchatu. I akurat tu okazuje się facet zachował się jak mężczyzna. Miarą naszego upadku jest to, że jesteśmy tym zdziwieni.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  4. NotifyJerzy pisze:

    “Otoczenie wie swoje – kompletnie mu odbiło, to życiowa porażka. No, po prostu klęska!” Co to za otoczenie? Banda idiotów! I tyle. Dobrze, że tak naprawdę coraz więcej ludzi przegląda na oczy. I coś im w tych zrytych przez maryśkę i TV beretach świta, że coś tu bardzo nie jest w porzo. Wink. To warto poprzeć.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 0

  5. NotifyAntoni pisze:

    … Wszyscy znajomi jednym głosem stwierdzają …

    Ktoś mądry powiedział – nie przejmuj się zdaniem durni. Ludzie mądrzy będą wiedzieli co jest słuszne.

    Pozdrawiam

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Wybitne. Dobre/Słabe: Dobre 5 Słabe 0

  6. NotifyJerzy pisze:

    He, he życie to jest dziwne. Pokazałem post mojej kobitce. Okazało się, że zna historię bardzo podobną. Tylko pojedynczą, taki mix z obu. Facet sfolgował z wyścigiem szczurów i zajął się dzieckiem. Ślubna nie zdzierżyła obniżonego progu życia. Poszła do pracy. Zakręciła się, wdała w romans i puściła kantem nieudacznika. Chłop to jest jednak od zarabiania jak d . . . od srania. I zdaje się nie tylko faceci muszą sobie pewne sprawy przetrawić aby było inaczej.

    A tak poza tym . . .. cóż, natury panie nie oszukasz. Zdaje się czytałem coś o wrodzonym zwiększonym zainteresowaniu pań, zmianą zestawu genów u następnego potomka. Co z automatu przekłada się na mniejszą akceptację partnera już “zrealizowanego”. A tym samym na . . . chęć zmiany na nowszy model. Tylko . . . .psst o tym bardzo niepolitycznie wspominać. Przecież . . . . jak głosi oficjalna wersja jest odwrotnie. Ten aspekt problemów małżeńskich jest bardzo skrzętnie pomijany.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  7. NotifyHedgie pisze:

    Mnie najbardziej zastanawia to, jak wychowujemy córki. Obracam się w środowisku dość dobrze sytuowanych rodzin, w modnej miejscowości podwarszawskiej na K. Tutaj bez zająknięcia panie sobie opowiadają anegdoty o podrywaniu męża na studiach i są zadowolone z tego, że ich sukcesem życiowym jest finansowy sukces męża. Wszystkie samotne kobiety to ich zdaniem takie, które zmarnowały studia na nieistotne zdobywanie wiedzy zamiast chłopa. Żaden facet nie jest chwalony za to, że udało mu się tak wspaniale ustawić przy żonie. Wprost przeciwnie – mąż na garnuszku żony to klęska, frajer jakiś.

    Może jestem naiwna, ale warto coś z tym robić. Żeby nasze córki nie miały przekonania, że studia służą znalezieniu męża, a dalej jakoś już pójdzie. Będą dzieci, reszta przyjdzie sama.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Wybitne. Dobre/Słabe: Dobre 5 Słabe 0

  8. NotifyJerzy pisze:

    Hedgie,
    Też jestem z podwarsiawskiej mieściny na K. I też jest tu sporo ludzi sukcesu tj. panów których żony nie mają większych zmartwień jak tylko łuszczący się lakier na tipsach i egipski brąz z solarki.

    Ale . .. . mamy tu też pana . . .. nazwijmy go Zyziu. I to pan Zyziu żyje z tych pań. Prosperuje sobie całkiem dobrze. Fakt, w sumie żyje trochę z tego co panowie uskrobią w swoich byznesikach albo zarobią w korpo. A Zyziu jest od zagospodarowania tego co uciułali. Robi to dzięki paniom. A ma facet do tego dryg. Wink Laugh A najfajniejsza jest bezkarność. Cyrk mówię Wam.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo