Sosnowieckie wydarzenia

W Sosnowcu niewątpliwie wydarzyła się tragedia. Kto poza matką usłyszy zarzuty (jeśli w ogóle ktoś inny także usłyszy) to dowiemy się z mediów. Nie chcę tu roztrząsać winni – niewinni, celowe – przypadkowe, bo nie wiem jak było. Chcę zwrócić uwagę na inny aspekt. Każdy widział wielkie zaangażowanie obcych ludzi, całe rzesze głównie młodych dziewcząt i chłopców, pełne empatii wypowiedzi starszych połączone z wyrazami współczucia… Do kogo było to kierowane? Do całkiem obcej, młodej dziewczyny – matki. Ani razu nie słyszałem współczucia kierowanego do ojca czy choćby nawet w formie wspólnej – „do rodziców”… To również jego córka „zaginęła” a potem okazała się niestety martwa…

Czy te rzesze młodych ludzi, którzy bardzo zaangażowali się w poszukiwania, ci chłopcy, to zły materiał na ojców? Ilu z nich przejdzie w przyszłości tę poniżającą drogę marginalizacji jego jako ojca podczas konfliktów z przyszłą (może już obecną) żoną…?

GD Star Rating
loading...
Ten wpis został opublikowany w kategorii być ojcem, dyskryminacja, ojcowie i dzieci, opieka nad dziećmi. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Sosnowieckie wydarzenia

  1. NotifyMateusz pisze:

    Myszaku, ależ oczywiście, że referendum jest najlepsza formą. Tyle, że po pierwsze na razie mało gdzie demokracja działa w ten sposób, a po drugie to to, co ma miejsce na ulicach polskich miast aktualnie to nie jest referendum, tylko demonstracje.

    Zaś co do form wyrazu sprzeciwu, to napisałem:

    Mateusz: Oczywiście, prawo do demonstracji jest nieodłączną częścią demokracji. W sytuacji, kiedy zagrożona jest demokracja. Kiedy przedstawiciel przestali być przedstawicielami i zaczęli dbać wyłącznie o własne interesy.

    To taki zawór bezpieczeństwa. No to mam pytanie – czy zagrożona jest demokracja? Czy państwo, społeczeństwo, naród, kraj stoją nad przepaścią? A może opozycja dała ciała?

    A może… ktoś nie przyłożył się do wybierania swoich przedstawicieli i teraz próbuje krzykiem przysłonić własne błędy? Procent protestujących przeciwko ACTA jest mocno zbliżony do procenta tych, którzy nie wzięli udziału w wyborach parlamentarnych ostatnio. Może ktoś się obudził z ręką w nocniku?

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  2. NotifyMateusz pisze:

    P.S.
    Referendum ma jednak pewne ograniczenia. Trzeba je umieć dobrze przygotować. Inaczej bardzo szybko moglibyśmy dojść do decyzji podjętej w tej drodze, że wszyscy mają być bogaci i nikt nie musi pracować.
    Jeżeli podejmując decyzje nie bierzemy pod uwagę ich uwarunkowań finansowych czy innych kosztów, może się okazać, że cała demokracja referendalna bardzo szybko się skończy klęską i w efekcie dyktaturą.
    Albo możemy się doczekać referendum na jaką karę należy skazać matkę małej Magdy…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  3. NotifyMateusz pisze:

    Myszak: Igrzyska w sprawie ACTA to reakcja spoleczna na zawoalowana probe ograniczenia podstawowych praw obywatelskich, nawet jesli niektorzy uczestnicy tych igrzysk sa glupi, to co robia razem jest madre.

    To ciekawe… Jakie konkretnie prawa obywatelskie mają być ograniczone? Nie udało mi się do tej pory dowiedzieć. Słyszałem za to, jakie prawa obywatelskie są nagminnie łamane z wykorzystaniem internetu – chociażby prawo własności intelektualnej.
    A co do odróżniania igrzysk dobrych od złych – czy mógłbyś, Myszaku, podać jakiś algorytm albo adres do wyroczni? Bo ja osobiście uważam, że działanie w trybie igrzysk zawsze jest złe, bo wyłącza myślenie. To, że ktoś umie zmobilizować bezmyślne tłumy w słusznej sprawie ma być lepsze od tego, że ktoś dla własnej korzyści umie wykorzystać inne tłumy? A gdzie tu różnica? W obu przypadkach czoło myślą niezmącone. W obu niesmaczne pomieszanie udawanego rozumu z potrzebą niskiej rozrywki. I w żadnym przypadku nie ma niczego, co można by uznać za chwalebne. Igrzyska to igrzyska. Nie ma w nich miejsca na refleksję. Owczy pęd i niska podnieta.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  4. NotifyMyszak pisze:

    Mateuszu;
    No to mam pytanie – czy zagrożona jest demokracja?

    Tak; demokracja zagrozona jest zawsze wtedy, kiedy dochodzi do proby lamania podstawowych praw obywatelskich; ACTA to probuje narzucic z “miedzynarodowego” piedestalu.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  5. NotifyMateusz pisze:

    Myszaku, ale co próbuje narzucić? Które konkretnie prawa obywatelskie miałyby być łamane?

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  6. NotifyMyszak pisze:

    Mateuszu;
    To ciekawe… Jakie konkretnie prawa obywatelskie mają być ograniczone? Nie udało mi się do tej pory dowiedzieć.

    Podstawowe prawo demokracji: prawo do rzetelnego procesu (due process). ACTA narzuca sygnatariuszom obowiazek karania obywateli na bazie podejrzenia, bez wyroku sadowego, nawet bez nakazu (akcja tymczasowa, autoryzowana przez sad, jak nakaz rewizji). Stalin tez tak robil, ale nie on to wymyslil – swiat byl pelen malych stalinkow i hitlerkow od zawsze, a demokraci od zawsze probuja z tym walczyc, czasem skutecznie, a czasem nie.
    Siec jest wrecz wytapetowana rzetelnymi analizami skutkow ACTA, wiec jesli Ci sie nie chcialo z tym materialem zapoznac, to ja na to nic nie poradze.

    Słyszałem za to, jakie prawa obywatelskie są nagminnie łamane z wykorzystaniem internetu – chociażby prawo własności intelektualnej.

    Mateuszu, jak nie wiesz, to zapytaj, a nie pouczaj, najlepiej zapytaj prawnika. Koncept “wlasnosci intelektualnej” w zadnym systemie prawnym nie jest “prawem”, tylko “tymczasowym przywilejem”, a do praw obywatelskich ma sie mniej wiecej tak, jak izba wytrzezwien do Izby Lordow; Lawrence Lessing ujmuje to tak: “zanim monopol zostanie przyznany, musi istniec dobry powod wiary, ze bedzie on z korzyscia dla spoleczenstwa, a nie tylko monopolisty. [Before the monopoly should be permitted, there must be reason to believe it will do some good – for society, and not just for monopoly holders. ]
    Polecam interesujacy TED talk: http://www.ted.com/talks/larry_lessig_says_the_law_is_strangling_creativity.html

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  7. NotifyMateusz pisze:

    Myszak: Siec jest wrecz wytapetowana rzetelnymi analizami skutkow ACTA, wiec jesli Ci sie nie chcialo z tym materialem zapoznac, to ja na to nic nie poradze.

    Szczerze powiedziawszy dobrze to ująłeś Myszaku – nie chciało mi się. Bo skoro ogromne “masy społeczne” protestują, protesty te są pokazywane na okrągło w mediach, co chwila ktoś z protestujących jest przepytywany, więc mają najlepsza możliwa reklamę, i nie umieją przekazać żadnej spójnej myśli, to dla mnie to jest po prostu zupełnie niepoważne.
    Nie wiem, czy ACTA jest dobra, czy zła. Nie spędza mi snu z powiek. Z tego, co słyszę, jest raczej nieżyciowa i nierealizowalna. Tyle, że do jej wprowadzenia w życie jest jeszcze bardzo długa droga i sporo czasu. Myślę, że ten czas warto by wykorzystać na dyskusję, rzetelną debatę, a nie na pokrzykiwanie na ulicach bez ładu i składu. Bo jeżeli chodzi o porównanie tych igrzysk sosnowieckich i actowych, to te pierwsze mają przynajmniej jasny przekaz…

    Myszak: Mateuszu, jak nie wiesz, to zapytaj, a nie pouczaj, najlepiej zapytaj prawnika.

    Nie pouczam. Słuchałem wielu prawników i nie znalazłem w ich wypowiedziach niczego, co uzasadniałoby tak wielki protest. I niezależnie od tego, czy nazwiemy

    Koncept „wlasnosci intelektualnej” […] „prawem”, [czy] tylko „tymczasowym przywilejem”

    to ja generalnie uważam, że jak ktoś coś zrobił, a innym na tym zależy, to jemu należy się jakaś gratyfikacja. Z tego, co pisałeś, jesteś inżynierem. Wymyślasz niestandardowe rozwiązania. Czy chciałbyś, żeby ktoś inny sprzedawał je jako własne? Albo nawet nie jako własne, ale po prostu je sprzedawał, nie informując, kto je wymyślił i nie dzieląc się z Tobą dochodem?

    Myszak: ACTA narzuca sygnatariuszom obowiazek karania obywateli na bazie podejrzenia, bez wyroku sadowego, nawet bez nakazu

    Jak już pisałem wcześniej nie jest to temat, który by mi spędzał sen z powiek i nie zajmuję się nim specjalnie aktywnie. Mierzi mnie nieco bezrefleksyjny atak na coś, kiedy mało kto potrafi wyartykułować zarzuty. Ale akurat w tej kwestii słyszałem prawników, którzy się wypowiadali, że ACTA nie narzuca sygnatariuszom karania obywateli, a jedynie pozwala sygnatariuszom domagać się czegoś od innych sygnatariuszy. A jak ci inni sygnatariusze zareagują, to kwestia ich regulacji prawnych. Chciałbym zobaczyć, jak USA kara swojego obywatela, bo złamał prawa autorskie obywatela innego kraju…

    Zresztą, co do tak zwanej permanentnej inwigilacji… Ona nie jest możliwa w dzisiejszym świecie. I generalnie ja bym postulował, żeby wprowadzić podsłuchy i inwigilację wszystkich obywateli. Wtedy w ciągu kilku dni osiągnęlibyśmy stan idealny, w którym aparat represji by się zapchał samym sobą, a obywatele żyliby spokojnie, przez nikogo nie niepokojeni. Czy wiesz, Myszaku, że kiedy upadało NRD, to pracownicy Stasi odsłuchiwali właśnie podsłuchy sprzed 7 lat? Mieli tyle podsłuchów, że nie nadążali z ich przerobieniem. To ma być państwo represyjne? To raczej wąż, który zjada własny ogon.

    W dzisiejszych czasach nieżyciowe, nierealne i nierealizowalne przepisy nie działają. Można je wprowadzać, bo nic nie zmienią.

    A protesty przeciwko ACTA w Polsce ja rozumiem w dwóch wymiarach – po pierwsze z braku działającej opozycji społeczeństwo próbuje ją zastąpić w dyskusji z koalicją – i to pokazuje, że demokracja również nie znosi próżni i kiedy politycy przestają wypełniać swoje zadania, to coś się musi pojawić w zamian. I po drugie, w wymiarze socjologicznym, jak twierdzą specjaliści, protestuje pokolenie, które nie miało do tej pory szansy się zjednoczyć. Nie walczyło z komuną w latach 80-tych, nie wchodziło do UE i NATO, nie budowało IV RP ani z nią nie walczyło. Potrzebują jakiegoś wspólnego przeżycia, żeby wytworzyć świadomość pokoleniową. Akurat się trafiła ACTA. No dobrze. Tylko to nie jest moje pokolenie, więc nie muszę się z nim integrować. Dla mnie zresztą zawsze ważniejsza była wspólnota myśli czy idei, niż wspólnota pokoleniowa, płciowa, narodowa czy rasowa. Moim zdaniem protesty przeciwko ACTA nie niosą w swojej masie żadnej myśli ani idei. Bo mając taką siłę i takie przełożenie na media nie umieją przekazać o co im chodzi. Jeżeli sprawa, w której podobno dobrze ponad połowa społeczeństwa się zgadza, która nie schodzi z telewizorów od tygodni, którą żyją tysiące a może i miliony ludzi na całym świecie, musiałbym sam szukać w internecie, o co chodzi, bo media nie potrafią tego pokazać, to znaczy, że nikt nie wie, o co chodzi. Jeżeli media z debaty protestujących (jak rozumiem ich czołówki intelektualnej i merytorycznej) z rządem potrafią pokazać jedynie jakieś kompletnie idiotyczne wypowiedzi, które każą podejrzewać, że sami mówiący nie wiedzą, o czym mówią, to znaczy, że one nic nie rozumieją. A w dzisiejszych czasach, jeżeli nie umiesz wytłumaczyć mediom, o co ci chodzi, to możesz być pokazywany jako baba z brodą, albo mutant, ale nikogo do niczego nie przekonasz.

    A tak na koniec pozwolę sobie zapytać, Myszaku… czy potrafisz wskazać, które zapisy ACTA Twoim zdaniem zobowiązują sygnatariuszy do

    Myszak: karania obywateli na bazie podejrzenia, bez wyroku sadowego, nawet bez nakazu

    ?

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  8. NotifyMateusz pisze:

    Myszaku, być może mi się wydaje, ale z mojego rozumienia polskiego tłumaczenia ACTA wnoszę, że wszystkie 4 artykuły Sekcji 1. ACTA mówią o tym, że ACTA nie może być w sprzeczności z wewnętrznymi regulacjami państw sygnatariuszy i że jej wdrażanie nie zmienia wewnętrznych regulacji, a jej moc działa jedynie w zakresie, w jakim te wewnętrzne regulacje pozwalają jej działać. Innymi słowy, że jeden sygnatariusz nie może wpływać na sposób działania innego sygnatariusz. Czyli żadnej presji międzynarodowej nie ma. Od tego się zaczyna ten dokument.
    Dalej, np. w artykule 6. jest napisane, że każde państwo-sygnatariusz samodzielnie wprowadza regulacje służące wypełnianiu postanowień tego aktu prawnego i że ma to robić dbając o zachowanie praw wszystkich uczestników postępowania.
    Czyli znowu nie mamy presji międzynarodowej. Co więcej mamy zadbać o prawa i interesy wszystkich stron. To wszystko jest na początku tego aktu, do którego lektury mnie zmotywowałeś. Nie będę tutaj przeprowadzał szczegółowej analizy, bo po pierwsze nie jest to miejsce, po drugie nie jestem prawnikiem, a po trzecie nie zajmuje mnie to aż tak bardzo. Ale już widzę, że zawsze warto sięgnąć do źródeł. Może polskie tłumaczenie opublikowane przez media nie jest doskonałe. Wielokrotnie miałem do czynienia z zagubieniem sensu w tłumaczeniu. Ale czy można ten sens odwrócić? Czy można sobie wyobrazić, że tłumacz napisał “obowiązuje” zamiast “nie obowiązuje”, “można” zamiast “nie można”, “trzeba” zamiast “nie trzeba”?
    Dziękuję Ci Myszaku za to, że mnie skłoniłeś do nocnej lektury tych aktów. Dzięki temu utwierdziłem się w przekonaniu, że ten cały masowy protest jest raczej happeningiem, który ma zintegrować pokolenie, niż głosem w sporze o realne wartości i zabieganiem o sprawy wszystkich nas. Czyli mamy do czynienia z protestem, który komuś jest na rękę i załatwia czyjeś interesy, a nie ze sprzeciwem przeciwko realnemu zagrożeniu jakichś praw obywatelskich. Bo ACTA nie może zagrozić niczemu, czemu by nie zagrażało prawo państwa sygnatariusza. A z tego, co mi wiadomo z pierwszej ręki – czyli od premiera i ministrów – w efekcie wprowadzenia ACTA nie są przewidywane żadne zmiany w polskim prawie.
    Pozwolę sobie zatem posłużyć się cytatem z wielkiego Shakespeare’a (nie naruszę chyba praw autorskich) “Wiele hałasu o nic”…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  9. NotifyJerzy pisze:

    Życie czasem lubi pisać zaskakujący ciąg dalszy do wydarzeń dnia codziennego. Przyznam się, że mimo wszystko nie cieszy mnie obecny rozwój wypadków.

    Czy przypadek ten stanie się kolejnym przykładem wydarzenia z okazji którego przyjdzie nam zadać sobie pytanie Olgierda “Gdzie podziały się złe kobiety?”. Zdaje się media nie mają zamiary zadać tego pytania w ten sposób i w takiej intencji.

    Media mają swoja sensację, nie są od refleksji. Po co to odpalono? Po co w taki sposób?

    Znowu mamy tylko poszlaki a . .. . prezentacja wiadomości nie zostawia właściwie wątpliwości kto jest winien. Domniemanie niewinności!!! Śmiechu warte to jak z mężczyzną w przesądzie, “zawsze jest winien i tyle”. Nie urządzajmy linczu. Nie dajmy się zwariować. Bądźmy ostrożni. Prokuratora u nas nie po raz pierwszy by się skompromitowała odpalając taką sensację i dając takie przecieki. Patrz sprawa utopionego Michałka. Wina była taka oczywista dla prokuratorów, te tytuły, a skończyło się na odszkodowaniu dla matki (wszyscy za to zapłaciliśmy).

    W co tu się gra? Odwet na Rutkowskim za ośmieszenie organów? No wcale bym się nie zdziwił. Nie ferujmy wyroków pochopnie . . .. albo nie ferujmy ich wcale. Od tego są sędziowie i prokuratorzy, dla ludzi sumienia to jest naprawdę ciężki zawód. Dla innych jak widać tylko medialny.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo