To nie może być prawda, musi być jakaś druga strona medalu…

To jeden z typowych komentarzy po tym, jak zaczynam opowiadać moją historię. Niemożliwe, żeby sąd zasądził alimenty wyższe niż zarobki. Ludzie się tak nie rozstają. Na pewno musiałeś coś zrobić. Niemożliwe, żeby matka tak traktowała swoje dzieci. Na pewno przesadzasz. Przecież jakbyś  chciał, to byście się dogadali. Na pewno za bardzo emocjonalnie podchodzisz do sprawy… Po co się tak nad sobą użalasz. Jakbyś był facetem, to byś się wziął w garść, znalazł lepszą robotę, zarobił, utrzymał i jeszcze się uśmiechnął…

Oczywiście, że istnieje druga strona medalu. Zawsze istnieje. Każda strona sporu ma swoją własną opowieść. I trudno oczekiwać, żeby to była wspólna opowieść. Zwłaszcza, kiedy strony nie rozmawiają ze sobą poza sądem od lat. Tylko co z tego wynika?

Każda opowieść prezentuje odczucia i wrażenia opowiadającego. Ma taką wartość, jaki jest jej związek z faktami. Te same fakty można interpretować na wiele sposobów. Takie historie – różne interpretacje tych samych faktów – mogą być podstawą do porozumienia. Gorzej, kiedy zaczyna się budować swoją opowieść w dużej odległości od faktów. Kiedy jedne fakty się ukrywa a inne tworzy. Tutaj już znacznie trudniej jest szukać porozumienia. Bo dżentelmeni o faktach nie dyskutują…

Kiedy mnie ktoś pyta o opowieść drugiej strony, nie umiem odpowiedzieć. Wszystko, co wiem o tej opowieści, poznaję z pism i wystąpień sądowych. Ale te opowieści chociaż są sprawnie ułożone na bazie stereotypów, mijają się z faktami. Pewnie w końcu uda się je wyprostować również w sądzie. Tylko ile to wszystkich kosztuje? I dlaczego tyle trwa…

Mówi się, że kto szybko daje ten dwa razy daje. Może to dotyczy również rozwodów? Kto się szybko rozwodzi, ten się dobrze rozwodzi i daje szanse wszystkim na lepsze życie? A kto się rozwodzi przez długie lata, ten sobie i innym marnuje kawał życia i nie daje perspektyw na przyszłość…

GD Star Rating
loading...
Ten wpis został opublikowany w kategorii historia, ogólne, sądy, urzędy, instytucje i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „To nie może być prawda, musi być jakaś druga strona medalu…

  1. NotifyŚwitek pisze:

    Miałem podobne doświadczenia i mogę zapewnić, że to wszystko możliwe. Rozwodziłem się przez cztery lata i doznałem wszelkich możliwych upokorzeń, nie tylko ze strony ex, nastawionych przez nią dzieci ale także wszelkie możliwe instytucje tego państwa, które kierują się uprzedzeniami.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  2. NotifyMateusz pisze:

    He… 4 lata… Ja od złożenia pozwu o rozwód do prawomocnego wyroku miałem ponad 6 lat. A to tylko początek. Majątek nie podzielony. Więc jeszcze kilka lat na to pójdzie. Ale ja nie mam aż tak złych doświadczeń z instytucjami. W RODK było super. W sądzie sędzia się pomyliła w wyroku, to prawda… a w apelacyjnym się ośmieszyli… ale żeby mnie upokorzyli? Nie, na razie nie. Za to system nie daje żadnej obrony przed szaleństwami byłej partnerki, która chce Cię załatwić. Tak jak gdzieś tu pisałem, komornik był u mnie parę dni po tym, jak się spóźniłem z zapłaceniem (bo straciłem pracę). Wcześniej informowałem PM, że będzie trudniej… Ale jak złożyłem w tym samym czasie wniosek o zmniejszenie zabezpieczenia na czas procesu, to sąd się nie mógł zebrać przez 15 miesięcy. A to sędzia zachorowała, a to prawniczka byłej miała wesele córki i prosiła o przesunięcie… No i z tego opóźnienia wzięło się kilkadziesiąt tysięcy długu u komornika, które on całkiem sprawnie egzekwuje. Oczywiście na wniosek matki w imieniu dzieci…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  3. NotifyOjciec po przejściach pisze:

    Zawsze jest druga strona medalu, moja jeszcze żona na spotkanie w ośrodku mediacyjnym zgodziła się dopiero po oświadczeniu, że to jedyna droga do mojej zgody na rozwód. Przyszła tylko po to by zapewnić sobie moje zaangażowanie w opiekę nad dziećmi i próbę wyrwania czegoś tam jeszcze w sferze materialnej (generalnie wzięła wszystko bo kiedyś w swej naiwności kierując się różnymi względami mając rozdzielność majątkową wszystko co istotne było na Jej nazwisko). Bidula zapomniała w ferworze walki o moją kawalerską zastawę stołową (“wiesz, że zawsze mi się podobała”) o czymś takim jak sylwestrowa zabawa, więc mamy klepnięte wyrokiem jedne i drugie święta, ferie zimowe i wakacje i przez lata było OK. Z realizacją bywało różnie zarówno z mojej jaki Jej “winy” ale od jakiegoś czasu idzie jak w zegarku zarówno piątkowe “pobieranie” jak i niedzielne “zdawanie” czasami negocjujemy pasujące nam godziny tych procedur. W tym tygodniu nagle powstał problem Sylwestra który nie wypada w “mój weekend”. Ja już kilka miesięcy temu pojąłem zobowiązania zawodowe na ten dzień więc nie miałem szansy “pójść na rękę” Pani Matce i Jej “Koledze” (to tytuł nadany przez dzieci), strasznie się na mnie zawiodła Frown
    Oczywiście podjąłem temat i zgodziłem się na podobną procedurę jak ze świętami ale od przyszłego roku!
    Żeby nie było, że jest tak słodziutko to dodam:
    oczywiście człowiek ma prawo do zmiany zdania i próba renegocjacji ustaleń sprzed lat może się zdarzać, tylko dlaczego zawsze inicjator renegocjacji zawsze oczekuje, że to druga strona z czegoś zrezygnuje nie oferując niczego w zamian, przy okazji pytań o sylwestra padło zdanie: “JA bym chciała żeby w Wigilię dzieci były ze mną” na moje oświadczenie, że przecież w tym roku dzieci są z PM w święta zgodnie z Jej wnioskiem procesowym, a w przyszłym roku (nieparzystym) będą ze mną usłyszałem: “ale JA bym chciała…..” już widzę oczami wyobraźni klimacik za rok w tym temacie.
    Oczywiście mimo wyroku sądu nawet w te święta już po śniadaniu mogę przyjechać po dzieci… to miałby być ekwiwalent za przyszłoroczną Wigilię? Pewnie w Jej rozumieniu tak bo to ja spędzać mam 5 godzin w podróży jadąc po dzieci i tyle samo odwożąc, Ona w tym czasie posiedzi w sobie jedynie znanym towarzystwie konsumując świąteczny błogostan. Sarkastycznie to zabrzmiało, ale tak to właśnie postrzegam.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo