Jedyny żywiciel

Pośród różnych swoich życiowych ról pełniłem również funkcję tzw. jedynego żywiciela rodziny. Nie był to okres długi, zaledwie rok. Od wojska mnie nie uchronił Smile , ale szkolenie dla absolwentów mojego kierunku trwało tylko 6 tygodni, z przepustkami na weekend. Na marginesie: nie wiem, czy od czekania na zajęcia urozmaicanego grą w karty oraz popołudniowego picia wódki faktycznie wzrosła obronność kraju, ale skoro system tak chce, znaczy, że jest to słuszne Wink
Krótko mówiąc, moje doświadczenia jedyno-żywicielskie są dość skromne. Dlaczego więc postanowiłem o tym napisać?
Otóż od jakiegoś czasu, właściwie datującego się jeszcze z końcowych lat mojego małżeństwa, mam wrażenie, że jestem jedynym żywicielem…jakichkolwiek pozytywnych uczuć. Względem tego, co było; względem faktu, że mamy wspólne dziecko, które kocha nas oboje; względem osoby byłej partnerki – dostrzegam każdy gest nakierowany na porozumienie i podchodzę do niego niezmiennie z optymizmem i wiarą, że teraz będzie już tylko lepiej, że jakoś się porozumiemy w sprawach dziecka. Właściwie za każdym razem okazuje się, że nie – że to było tylko na potrzeby sprawy w sądzie, albo że źle zrozumiałem i tak naprawdę żadnego porozumienia/mediacji/rozmowy nie będzie. Dlaczego? Bo ze mną się nie da rozmawiać. Ostatnio nawet BM była łaskawa uwzględnić to w swoim piśmie motywującym brak zgody na mediacje – czyli “Wnioskodawca (to ja) żywi wobec uczestniczki (to BM) jedynie negatywne uczucia i nie da się z nim rozmawiać. Jest to zawarte również w opinii z RODK”. O opinii i jej jakości pisałem już wcześniej.
Skąd wiadomo, że się nie da, skoro się nie próbuje? Na tak postawione pytanie możliwe są dwa scenariusze: brak odpowiedzi (w 90% przypadków) albo odpowiedź “Bo z tobą się nie da rozmawiać”. Błędne koło. Oczywiście podobny obraz mojej osoby jest przekazywany dziecku – nie przez cały czas i rzadko w kontakcie twarzą w twarz, ale np. podczas kontaktu telefonicznego nie ma żadnych hamulców dla kąśliwych uwag.
Śmiem twierdzić, że nie służy to dziecku. Brak choćby “życzliwej obojętności” rodziców względem siebie może skutkować konfliktem lojalności. Zupełnie zbędnym, według mnie. Te emocje niczego nie wniosą w nasze – tj. BM i moje – relacje (tych relacji wszak już nie ma), a będą się odbijać czkawką dziecku.
Nie jestem święty w tym zakresie, czasem również odburknę złośliwie, ale co do zasady zarówno słowem, jak i czynem (przypominam synowi o ważnych dla jego Mamy datach, finansuję prezenty dla niej – uzgadniamy wprawdzie, że pieniądze ma mi syn oddać, ale nie pilnuję egzekucji tego długu; pozdrawiam BM i jej rodzinę uprzejmym “Dzień dobry” – z drugiej strony normą jest wyniosłe milczenie) wspieram pozytywny wizerunek Matki w oczach syna. Świadomie, ale z coraz większym trudem.
Rola jedynego żywiciela (pozytywnych uczuć) nie pasuje mi choćby z tego względu, że kłóci się z moim poczuciem sprawiedliwości oraz bardzo silnym mechanizmem stosunków międzyludzkich – regułą wzajemności (znakomicie opisaną przez Cialdiniego). A może potrzeba czasu i za 20 lat będziemy to wszystko wspominać ze śmiechem? Tylko jak ma się do tego momentu czuć PiJS?

GD Star Rating
loading...
Ten wpis został opublikowany w kategorii być matką, być ojcem, decyzje w ważnych sprawach dzieci, historia, mediacje, mężczyźni i kobiety, miłość rodziców, o życiu, ogólne, opieka nad dziećmi, relacje między rodzicami, rozstanie i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Jedyny żywiciel

  1. NotifyMateusz pisze:

    Olgierdzie,
    toż ten blog zaczął funkcjonować pod podtytułem blog ojca bezbronnego wobec systemu. Trochę wiem o bezradności i bezsilności. I daleki jestem od metod, które mi proponował jeden z pierwszych komentatorów tutaj – odpuść, jak dzieci zmądrzeją, to same do Ciebie przyjdą.
    Ja nie proponuję odpuszczania działania w sprawie dzieci. Ja proponuję odpuszczenie wyrzutów sumienia, kiedy się staraliśmy, ale nam nie pozwolono.
    A wojna o pokój ostatnio nawet się zaostrzyła…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  2. NotifyOlgierd pisze:

    Mateuszu,
    W takim układzie pełna zgoda. Co do wyrzutów sumienia – jasna sprawa, że każdy orze swoje poletko. A jak zrobiliśmy wszystko, co było można, to i wyrzutów nie będzie. Bo i skąd niby? Inna sprawa, że dla każdego “wszystko, co można” to trochę co innego. A jak to mądrze napisał pewien autor w poza tym dość głupiej książce “Pokorne cielę dwie matki ssie. (…) A potem ciągnie dwa pługi”. Mnie najbliższe jest przy życiowych wyborach szukanie punktu równowagi. Tyle że to takie diabelnie trudne jest… no, może nie samo szukanie, ale znalezienie go.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  3. NotifyOlgierd pisze:

    Nerwus,

    Nerwusie,
    Czyżbyś miał na myśli nieocenioną samozwańczą naczelną wiedźmę Tully Makker? Smile

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  4. NotifyMateusz pisze:

    Oj, poznałem tę panią…
    Ja poznałam samych wspaniałych facetów, ale generalnie faceci są źli.
    To jej życiowe motto. Female Fighter

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo