Właśnie straciłem niewinność

— Mógłby Pan ustąpić miejsca kobiecie w ciąży, mówi dziewczyna, która raźno wskoczyła właśnie do tramwaju.
— Oczywiście, proszę bardzo, przepraszam, ale… nic po Pani nie widać, mówi starszy Pan podnosząc się z fotela.
— A tak, bo ja dopiero od 15 minut…

Tak mi się przypomniało, przepraszam… Ale ja właśnie dzisiaj nawiązałem zupełnie nową znajomość. Do tej pory miewałem kontakty z policją, bywałem w sądzie… ale nigdy nie miałem żadnego kontaktu z prokuraturą. Jeszcze czuję dreszczyk emocji. Nie pamiętam, czy złapałem się za lewe ucho. Jeszcze nie znam oczywiście efektów, ale to nie boli. Chyba będę używał częściej…

A teraz na poważnie. Długo się broniłem. Uważałem zawsze, że wszelkie nadmierne zaostrzanie sporów między rodzicami odbija się na dzieciach. Ale teraz widzę, że odpuszczanie też się odbija na dzieciach. Trzeba unikać pieniactwa, ale w sprawach ważnych robić swoje. A że to rodzic Twoich dzieci? Czy to powinno powstrzymywać? A może właśnie przeciwnie? Czy krzywda wyrządzana dzieciom przez rodzica nie jest większa, niż przez obcą osobę, bo ten, kto powinien chronić, krzywdzi? Można zatem udawać, że się jej nie zauważa, czy raczej należałoby stanowczo się przeciwstawić?

Co wy o tym myślicie? Czy należy korzystać z prawa do końca, czy jednak są jakieś granice?

GD Star Rating
loading...
Ten wpis został opublikowany w kategorii być ojcem, prawo i praktyka, sądy, urzędy, instytucje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Właśnie straciłem niewinność

  1. NotifySzaweł pisze:

    Panie w prokuraturze to miłe kobiety nie stresuj się

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  2. NotifyMaria Guzik pisze:

    Popieram Twoją determinację, Szawle. Mam podobne doświadczenia, nie byłam w prokuraturze osobiście, ale był mój syn w sprawie walki o dziecko, nie pieniactwa, ale konsekwentnej upartej walki. Ja go tylko w tym wspierałam. Nie żałuję.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  3. NotifyOlgierd pisze:

    Mari ,

    Witamy ciepło. Dziękujemy za opinię. Ale… chyba zwracałaś się do Mateusza? Z tą determinacją? Szaweł też ją ma wykazuje, więc nie mam pewności. Smile

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  4. NotifyMateusz pisze:

    To chyba rzeczywiście tym razem mogło chodzić o mnie Wink
    Dziękuję!
    Witam serdecznie, Mario, i proszę, opowiedz nam o walce swojego syna…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  5. NotifyOlgierd pisze:

    Wątpliwości Mateusza wynikają chyba z tradycji, w której nas wychowano. Brzydzimy się donosicielstwem, bo państwo zawsze było (i niestety w dużej mierze jest) naszym największym wrogiem. Kiedyś było to obce państwo, to zrozumiałe, potem okupacja jedna, druga. Od niedawna “nieszczęsny dar wolności”, z którym jako społeczeństwo radzimy sobie słabo, bo… społeczeństwem nie nauczyliśmy się być. Jednak walka o swoje lub swoich dzieci prawa, gdy są łamane, to nie donosicielstwo. Gdyby każdy w każdej sprawie odpuszczał, bylibyśmy Dzikim Wschodem. To w naszych rękach, każdego z nas, leży przyszłość tej społeczności. Więc czasem tak trzeba, Mateuszu. I nazwijcie mnie pryncypialnym.
    Szwajcar czy Szwed nie ma tych dylematów – nie wzywa policji, aby dokopać pijanemu pijanemu piratowi drogowemu, tylko po prostu wie, że jeśli czegoś natychmiast nie zrobi, to zaraz ktoś może zginąć, on sam lub jego dziecko. Czasem aż groteskowo to może wyglądać – znajoma opowiadała, że podwoziła Szwajcara do domu, przegapiła zjazd do niego i musiała zawrócić w niedozwolonym miejscu. Dwa tygodnie później dostała za to mandat, mocno się zdziwiła (Skąd wiedzieli? Jak to możliwe? Środek nocy, głusza itd.). Znajomy wyjaśnił, że zaraz sam zawiadomił, bo jednak złamali prawo. Co więcej – czuł się winny, bo to z jego powodu i zaoferował się natychmiast, że mandat on sam zapłaci! I zapłacił. Smile
    Ale może dlatego Szwajcaria jest Szwajcarią. Przy całym braku sympatii dla tego sytego, drogiego i dość nudnego, poukładanego do bólu kraju, ojczyzny dokuczliwego kredytowo franka… może jednak zazdrość ze mnie wyłazi.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 0

  6. NotifyMaria Guzik pisze:

    Mateusz,

    Przepraszam za pomyłkę, Mateuszu. Nie znam Was jeszcze, więc może jeszcze zrobię jakąś gafę, z góry przepraszam.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  7. NotifyMateusz pisze:

    Mario,
    Przecież nie ma żadnego problemu Wink Chcieliśmy tylko sprecyzować i dookreślić.
    A są szanse na Twoją opowieść? Chociaż skrótową?

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  8. NotifyAndrzej pisze:

    Jeżeli widzimy granicę gdzie kończy się interes dziecka oraz nasze uzasadnione potrzeby i staramy się jej nie przekraczać należy walczyć o możliwość wypełniania swojej rodzicielskiej roli. Jeżeli zależy nam jedynie by drugiej stronie jedynie “przyłożyć”, coś skomplikować czy choćby się wyzłośliwić to zapewne szkoda i energii i ryzykowania utraty szacunku dla samego siebie. Tak jak w wychowywaniu dziecka konsekwencja jest podstawa sukcesu, w relacjach z drugim rodzicem nie dzieje się inaczej.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  9. NotifyMyszak pisze:

    @Mateuszu;
    Ile lat mozna spedzic w kolebce? Jak dlugo mozna byc dziewica… Hmmm… Mozna to dlugo, ale jak dlugo warto?
    Nie znam Twojej sytuacji, ale – jesli Twoje opcje wygladaja tak, jak przypuszczam:
    1. Dziecko nie ma ojca, ale prokuratura nic o tym nie wie;
    2. Dziecko ma ojca – z pomoca prokuratury.
    To – gratuluje odwagi, to co robisz ma sens.
    W Kanadzie rozwody zostaly zaakceptowane wczesniej, wiec juz w generacji moich przyjaciol sporo jest ludzi z rodzin rozwiedzionych, baaaardzo rozne sytuacje, od zupelnie cywilizowanych, do totalnie barbarzynskich, ale…. jedyna ktora prowadzi do trwalych wypaczen, to poczucie dziecka, ze rodzic je opuscil. Poki probujesz, wszystko inne da sie zjesc, nawet jesli w tej rundzie przegrasz. Nie wazne, dzieci sa wscibskie i sie dowiedza, bo chca.
    BTW: Nie przejmuj sie za bardzo Twoim pierworodnym, jest zbuntowany, wsciekly i… mialbys powazny powod do obaw, gdyby… nie buntowal sie; to jest czesc natury, zachowanie przeciwne byloby nienaturalne.
    W tej porze zycia relacje zmieniaja sie z ‘tata-brzdac’ na relacje rownowazna, oparta na wzajemnym uznaniu odrebnosci i szacunku, jesli sie przedefiniuja (nawet jak sie zakotluje po drodze) to wszystko jest w porzadku, nie daj sie zwariowac.
    Gdyby Cie syn nie wyzwal na pojedynek, to bys mial realny problem: synek bez kregoslupa; jak juz wyzwal – to wszystko jest OK; teraz zalezy co z tym zrobisz – ktos w tym balaganie musi byc dorosly i myslec, teraz nasza kolej; Twoja i moja. Mnie to czeka jeszcze dwa razy, a Ciebie trzy – pora sie przyzwyczaic Wink

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo