Skąd wiedzieć, czy zachowujesz się w porządku?

Kiedy idziesz ulicą i widzisz, że ludzie się za tobą oglądają to wiesz, że coś jest nie tak. Plama na ubraniu? Rozerwana nogawka? Rozpięty suwak? A może jakieś dziwne ruchy? Odgłosy? Fryzura…Ukradkowo robisz błyskawiczny przegląd, żeby natychmiast doprowadzić się do porządku.

Nieco trudniej jest w bezpośrednich relacjach z ludźmi. Nie zawsze ktoś się krzywi, bo zrobiłeś coś nie tak. Czasem z zazdrości czy z zawiści, a najczęściej bez żadnego związku z tobą. Skąd wiedzieć? Jak rozpoznać, czy chodzi o ciebie, czy nie?

Jest jednak taki rodzaj relacji, w którym bardzo łatwo jest przeprowadzić na własną rękę test, który natychmiast da jednoznaczny i ostateczny wynik. Relacje między byłymi partnerami, którzy mają dziecko, są najczęściej dosyć jednowymiarowe. Powiedziałeś coś matce swojego dziecka a ona się skrzywiła? Wyobraź sobie, że to ona tobie powiedziała to samo. Jak się czujesz? Usłyszałaś coś od ojca dziecka i nie wiesz, czy się obrazić? Przypomnij sobie, czy ty kiedyś nie użyłaś tych samych słów w stosunku do niego…

GD Star Rating
loading...
Ten wpis został opublikowany w kategorii być matką, być ojcem, mężczyźni i kobiety, relacje między rodzicami, rozstanie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Skąd wiedzieć, czy zachowujesz się w porządku?

  1. NotifyLily pisze:

    Gdyby tylko obie strony chciały się do tego stosować. Tymczasem dla niektórych były partner to idealny obiekt do testowania wszelkich sposobów pretensji i złośliwości. Aż dziwne, że im się wciąż tak chce…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 0

  2. NotifyKonrad pisze:

    Mnie się trochę nie podoba analogia do “oglądania się na ulicy”.
    W końcu nie urodziliśmy się po to, by spełniać cudze oczekiwania co do wyglądu czy postępowania.
    Bardziej interesuje mnie aspekt wewnętrzny, tzn, czy ja mam poczucie, że postępując w określony sposób jestem “w porządku”. A jeśli nie jestem, czy potrafię się do tego przed samym sobą przyznać.

    Lily,

    Większości ludzi ciężko przychodzi “oddzielanie człowieka od problemu”. Zamiast “zrobiłaś/eś źle” często myślimy “jesteś zła/y”. Oceniamy nie zachowanie, ale człowieka. W ten sposób bardzo łatwo wylać na kogoś wiadro pomyj.

    Problemem jest też to, że rozstanie postrzegamy często jako zdarzenie podkopujące nasze własne poczucie wartości ( “skoro mój związek się rozpadł to jestem do niczego” ), na co z kolei zwykłą reakcją jest obwinianie drugiej strony o wszystko co złe – nam samym trudno się przyznać, że sami mamy coś “za uszami”, o wiele łatwiej jest zrzucić “winę” na drugą stronę.
    A kiedy już ustawimy “winnego” po drugiej stronie barykady, ciężko jest powstrzymać ostrzał wzajemnych żalów i pretensji narosłych i niewypowiedzianych w czasie trwania związku.
    Wszelkiego rodzaju obwinianie, zawstydzanie, złośliwość jest też formą presji – chcemy by ów ktoś zachował się tak jak my byśmy sobie tego życzyli (niezależnie od tego co on sam ma w tej kwestii do powiedzenia). Albo po prostu zagłuszyć nasze własne poczucie dyskomfortu prostym: “to ty jesteś temu winien/winna”.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 3 Słabe 2

  3. NotifyOlgierd pisze:

    Konradzie: Mnie się trochę nie podoba analogia do „oglądania się na ulicy”.
    W końcu nie urodziliśmy się po to, by spełniać cudze oczekiwania co do wyglądu czy postępowania.

    …ani żeby używać analogii po to, aby się komuś podobały. Smile
    Poruszyłeś ważną kwestię z tym oddzielaniem oceny postawy czy zachowania od oceny człowieka jako całości. Powinno się tego unikać, natomiast łatwe to nie jest – szczególnie gdy ktoś prezentuje konsekwentnie postawy, które są nie do przyjęcia. I wtedy jako zwierzęta szanujące swój czas i emocje wrzucamy takiego ktosia do szufladki z napisem “UNIKAĆ!”
    Niestety zwykle nie da się tego zrobić z byłymi partnerami, gdy są dzieci. I pewnie nie ma idealnych recept, natomiast dobrze zdać sobie sprawę, że niezależnie od naszego nastawienia przez czas jakiś jesteśmy skazani na wzajemne kontakty (nawet szczątkowe). Może warto dla samych siebie postarać się uczynić je znośnymi. I chyba tego dotyczył wpis Mateusza.
    Już kiedyś wymyśliliśmy z Nerwusem taki sposób testowania, czy układ wypracowany przy np. mediacji jest w porządku – w każdym momencie należy się liczyć, że Twoje propozycje zostaną przyznane do realizacji Tobie. Ciekaw jestem, czy rodzic alienujący cieszyłby się np. z 1.000 zł alimentów, które miałby do płacenia i dajmy na to 2 godzin “kontaktów” z dziećmi co miesiąc? Moim zdaniem nie ma tu filozofii i niejeden Salomon Temidy mógłby spierającym się byłym małżonkom zaproponować takie ćwiczenie w realu.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  4. NotifyMyszak pisze:

    Olgierd:
    Powinno się tego unikać, natomiast łatwe to nie jest – szczególnie gdy ktoś prezentuje konsekwentnie postawy, które są nie do przyjęcia. I wtedy jako zwierzęta szanujące swój czas i emocje wrzucamy takiego ktosia do szufladki z napisem „UNIKAĆ!”
    Niestety zwykle nie da się tego zrobić z byłymi partnerami, gdy są dzieci.

    Mozna to zrobic przez unikanie emocjonalne: nie wdawac sie w pyskowki, ignorowac zaczepki, popatrzec z boku na kolejne “przedstawienie” – i usmiac sie glosno, bo to jest troche smieszne, a troche zalosne…
    BM atakuje, zeby wywolac reakcje, jak nie ma reakcji albo reakcja jest smiech – caly cyrk przestaje sie oplacac.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  5. NotifyMyszak pisze:

    Lily:
    …dla niektórych były partner to idealny obiekt do testowania wszelkich sposobów pretensji i złośliwości. Aż dziwne, że im się wciąż tak chce…

    Sztuka to nie dac sie podpuscic. Co bylo – nie jest juz wazne, gdyby bylo wazne – “byly” albo “byla” nie byliby przeszloscia, byliby “aktualni” Wink
    Bardzo trudno jest spowodowac jednostronna klotnie, klocic trzeba sie z kims, albo cala zabawa nie dziala.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  6. NotifyMyszak pisze:

    Kiedy idziesz ulicą i widzisz, że ludzie się za tobą oglądają to wiesz, że coś jest nie tak.

    Nie koniecznie. Dawno, dawno temu mialem bardzo dlugie wlosy, ubieralem sie na czarno, kurtki nabijalem cwiekami – i jezdzilem na duzym czarno-chromowym motocyklu. Ludzie ogladali sie za mna czesto, mimo ze ze mna wszystko bylo w porzadku: wlosy lsniace, wyszczotkowane, ubranko wyprasowane, nawet cwieki byly dokladnie tam, gdzie trzeba i wesolo lsnily w sloncu…
    Gapiostwo wokol nie zawsze dowodzi, ze z Toba cos jest nie tak, czasem po prostu przebijasz sie przez stadko gapiow Wink

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  7. NotifyKonrad pisze:

    Olgierd: …ani żeby używać analogii po to, aby się komuś podobały.

    Oczywiście, jeśli zaczęlibyśmy robić wyjątki, to cała zabawa przestałaby mieć sens Smile

    Olgierd: Niestety zwykle nie da się tego zrobić z byłymi partnerami, gdy są dzieci. I pewnie nie ma idealnych recept, natomiast dobrze zdać sobie sprawę, że niezależnie od naszego nastawienia przez czas jakiś jesteśmy skazani na wzajemne kontakty (nawet szczątkowe). Może warto dla samych siebie postarać się uczynić je znośnymi. I chyba tego dotyczył wpis Mateusza.

    I ja się z nim zgadzam, tylko nieco inaczej rozkładam akcenty. Dla mnie znacznie ważniejszy jest akcent wewnętrzny niż zewnętrzny; przy czym tak się składa, że jeśli komuś “przykopię”, to później, gdy emocje opadną, sam czuję się z tym źle – dbałość o zachowanie dobrych relacji leży więc w moim własnym interesie Smile

    Myszak: Mozna to zrobic przez unikanie emocjonalne: nie wdawac sie w pyskowki, ignorowac zaczepki, popatrzec z boku na kolejne „przedstawienie”

    Czasem jest jednak tak, że tego typu postawa dodatkowo nakręca tę drugą stronę. I później jest problem, bo pewne słowa padły i ciężko się z nich wycofać. Niby to nie nasze słowa i nie nasz problem, ale jeśli jest to ktoś, z kim musimy/chcemy utrzymywać kontakty, to jednak robi się trochę i nasz…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo