Matka, właścicielka czy użytkowniczka?

Przez kilka dni próbowałem dojść do siebie. Dlatego nie pisałem. Ale muszę o tym napisać.

Matka moich dzieci złożyła w sądzie wniosek o powołanie na świadka w sprawie o kontakty moich dzieci ze mną naszego najstarszego syna. Złożyła wniosek na kilka dni przed jego 18 urodzinami. Chce, żeby zeznawał przeciwko ojcu tak, żeby młodsze rodzeństwo miało drastycznie ograniczone kontakty z ojcem.

Jedyny komentarz, jaki mi się nasuwa, to jedno nazwisko – Paweł Trofimowicz Morozow. Można też zapytać dr Googla o Pawlika albo Pawkę Morozowa.

GD Star Rating
loading...
Ten wpis został opublikowany w kategorii alienacja rodzicielska, być matką, opieka nad dziećmi, PA i PAS, prawa rodzicielskie, relacje między rodzicami, wychowanie, zespół alienacji rodzicielskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

109 odpowiedzi na „Matka, właścicielka czy użytkowniczka?

  1. NotifyMyszak pisze:

    Mateuszu;
    Mysle, ze przesadnie dramatyzujesz:

    Jedyny komentarz, jaki mi się nasuwa, to jedno nazwisko – Paweł Trofimowicz Morozow.

    Historia Pawki Morozowa, przynajmniej ta oficjalna, to historia odczlowieczenia; historia Twojego syna nie ma z tym nic wspolnego, jest bardzo ludzka – on probuje nawigowac w niemozliwej emocjonalnie sytuacji – i robi to dosc nieporadnie; bardzo rozne historie, podobienstwa raczej powierzchowne.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  2. NotifyHedgie pisze:

    Myszak,

    Napisałam:

    Problemem nie jest to, że Mateusz ma stanąć przeciwko synowi. Podstawowy problem jest taki, że matka zgadza się na to, żeby syn zeznawał. Nawet jeżeli synowi się wydaje, że chce to zrobić, kochająca matka powinna mu tego zabronić. Ta matka się na to godzi.

    Ty odpowiadasz:
    A niby jak? Syn ma 18 lat i jest – prawnie – dorosly. Mysle, o ile prawda jest, ze on tego chce – lepiej zeby to zrobil i zobaczyl co bedzie, moze sie czegos nauczy.

    Normalnie. Syn nie jest stroną postępowania, matka złożyła wniosek w sądzie. Nie musiała tego robić. Nawet jeśli syn bardzo chce, to sam nie może się zgłosić na świadka. Zresztą nie wiem czy doczytałeś komentarze oracza – znajomego byłej żony Mateusza i jej zagorzałego obrońcy – ale motywem działania matki jest chęć ograniczenia dzieciom kontaktów z ojcem z powodu tego, że szykuje się walka o majątek (zdaje się, że mamusia nie chce się z byłym mężem podzielić wspólnym majątkiem). Po prostu mamusia uznała, że można pograć dziećmi w tej sprawie. Prawda, jakie to fajne? I jeszcze robi to w taki sposób, że inni dorośli (zakładam, że oracz jest dorosły i jeszcze jedna pani, która się tu przewinęła) uważają, że ma rację. Jest czułą, troskliwą matką i zaradną, dzielną kobietą.

    Nie pytaj mnie, co ma piernik do wiatraka czyli kontakty to majątku bo nie wiem. Jak czytam historie o tej matce to mi się włosy jeżą na głowie. To jakaś karykatura matki i karykatura kobiety. Troskliwa matka, która robi dzieciom pranie mózgu i nastawia przeciwko ojcu. Zaradna, dzielna kobieta, która poradziła sobie w finansowej niedoli znajdując kolejnego męża, który ją utrzymuje. Mam alergię na kobiety, których filozofia życiowa zamyka się w zdaniu “bo ja tak chcę i mi się należy”.

    Ta historia jest podobna do historii Pawki Morozowa w tym, że w obu przypadkach matka stoi za wystąpieniem syna przeciwko ojcu. Reszta okoliczności jest zupełnie inna.

    Zgadzam się z tobą w tym, że jeżeli do takiej konfrontacji dojdzie, to będzie to duża szansa na dowiedzenie się czegoś od syna. Początkowo myślałam, że będąc na miejscu Mateusza starałabym się oszczędzić synowi trudnych przejść. Teraz jednak patrzę na to inaczej – w podobnej sytuacji podjęłabym wyzwanie i potraktowała syna jak dorosłego. W całej rozciągłości i bez oszczędzania . Jak chce być dorosły, niech będzie.

    A w ogóle to bardzo fajnie, że wróciłeś tutaj. Bardzo lubię twoje podejście do życia, spojrzenie z dystansu na nasz piękny kraj ojczysty i zaraźliwą energię. Smile

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Wybitne. Dobre/Słabe: Dobre 11 Słabe 0

  3. NotifyOlgierd pisze:

    Hedgie,
    Podsumowując – uważasz, że matka postępuje niewłaściwie, można rzec – nieładnie. Zgadzam się w pełni. Ale przecież nie jest to jakieś zaskoczenie, o ile możemy polegać na relacjach Mateusza. A moja intuicja i doświadczenie życiowe podpowiada, że możemy.
    No i cieszę się, że przekonaliśmy się nawzajem (brawo, Myszak!), że nawet w takim kotle można uwarzyć coś pozytywnego i potraktować jako szansę. To ponoć w chińskim ten sam znak oznacza “kryzys” i “szansę”. Coś w tym jest…
    No i uwaga na marginesie, petitem: Dobrze byłoby poznać zdanie drugiej strony, bo ktoś może zarzucić, że na wiele spraw patrzymy jednostronnie. Ale czyja to wina, że go tu nie poznajemy? Mateusza? Nasza? Czy może oracza-znajomego, który swoją szansę na błysk rozsądku i zaprezentowanie prawdy objawionej tak szpetnie zmarnował? A może _PM_, która nabrała wody w usta? Szkoda, przecież mogła, jeśli nie ma czasu, wykonać otusourcing, czyli posłużyć się _PPPM_. Smile

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Wybitne. Dobre/Słabe: Dobre 7 Słabe 0

  4. NotifyMyszak pisze:

    Olgierdzie:
    To ponoć w chińskim ten sam znak oznacza “kryzys” i “szansę”. Coś w tym jest…

    Poruszyles ciekawy temat. W hanzi – chinskim zapisie ideograficznym, ‘kryzys’ zapisuje sie dwoma znakami (tradycjonalny zapis kantonski, bo ladniejszy): http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQqxSwQhWP-ZenNCj2Dn3luoGPrSwCqTRBPDUpbg7R4Sz9B8WkE
    ktore mozna interpretowac jako “szansę” i “niebezpieczenstwo”, czyli tak – cos w tym jest; dobor znakow-konceptow nie jest przypadkiem.
    Ale jesli zapytasz przecietnego Chinczyka – powie Ci, ze to zupelny nonsens. Jest tak dlatego, ze ‘przecietny Chinczyk’ nie zna chinskiego, podobnie jak ‘przecietny Polak’ nie zna polskiego. Znaki chinskie sa bardzo wieloznaczne, zapisuja idee, a nie – jak alfabet – dzwiek; uzywane sa do zapisu bardzo fonetycznie roznych jezykow, wzajemnie dla siebie niezrozumialych; skutek jest taki, ze ‘przecietny Chinczyk’ czesto nie jest w stanie zrozumiec tekstu napisanego znaczkami ktore zna, jesli nie rozumie omawianych konceptow i pojec. Czyli – nalezy zapytac Chinczyka nieprzecietnego Wink
    Nieprzecietny Chinczyk opowie taka historie (posluze sie transkryptem mandarynskim, bo prosty): kryzys zapisuje sie “wei ji” – gdzie ‘ji’, oznacza moment, szanse albo mozliwosc (takze – maszyne i pewnie pare innych rzeczy), na przyklad: “zhuan ji” (szansa zmiana), “shi ji” (czas szansy), “tou ji” (wskoczyc w szanse). “Wei” oznacza niebezpieczny, niestabilny, wysoko (w sensie ‘wiszacy nad przepascia’); np: “wei xian” (niebezpieczenstwo ryzyko), “wei shi” (niebezpieczny czas), “wei hai” (niebezpieczenstwo uszkodzenie).
    Widzisz juz o co chodzi? W codziennym uzyciu sa waskie koncepty jak “wei shi” (niebezpieczny czas), zlozone z kilku “konceptualnych sylab”, zwykle dwoch, przecietny Chinczyk nie abstrachuje z nich szerszego znaczenia “wei”, bo – zeby przeczytac gazete – nie musi. Nieprzecietny Chinczyk uczy sie to robic, bo bez takiej operacji nie da sie czytac klasykow ani napisac filozoficznego tekstu; strasznie fajna zabawa, ludzie ktorzy to wymyslili pare tysiecy lat temu byli niesamowicie inteligentni, niestety – moge sie w nia bawic tylko w wolnych chwilach, ktorych nie mam wiele Frown

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  5. NotifyMyszak pisze:

    Hedgie:
    Syn nie jest stroną postępowania, matka złożyła wniosek w sądzie. Nie musiała tego robić. Nawet jeśli syn bardzo chce, to sam nie może się zgłosić na świadka.

    Masz racje; zapomnialem juz jak dziala polski kodeks postepowania; tutaj jest innaczej w systemie ‘common law’ kazdy kto posiada informacje na temat albo jest bezposrednio zainteresowany wynikiem sprawy – moze sie zglosic jako ‘friend of the court’ i od sedziego zalezy, czy zostanie zaakceptowany, czy nie.

    …motywem działania matki jest chęć ograniczenia dzieciom kontaktów z ojcem z powodu tego, że szykuje się walka o majątek (zdaje się, że mamusia nie chce się z byłym mężem podzielić wspólnym majątkiem). Po prostu mamusia uznała, że można pograć dziećmi w tej sprawie. Prawda, jakie to fajne?
    /…/
    Nie pytaj mnie, co ma piernik do wiatraka czyli kontakty to majątku bo nie wiem.

    Widzialem taki manewr: najpierw “troskliwa mamusia” ograniczyla ojcu kontakt z dziecmi, a potem – wytargowala powazne koncesje majatkowe w zamian za obietnice, ze przestanie byc swinia i szkodzic wlasnym dzieciom. Pieniadze dostala, a swinia jak byla, tak zostala, czyli kontakty utrudnia dalej, bo moze.

    Przykro bylo na to patrzec, bo to ‘byla’ kolegi, ktorego lubie, ale nie dalo mu sie wytlumaczyc, ze ustepujac – wysyla do niej wiadomosc: “Jestem idiota, mozna mnie robic w konia, baw sie dobrze!” Wiadomosc zostala odebrana, a potem ojciec zostal odebrany dzieciom; takie cwiczenia z odbioru…

    Uwazaj Mateuszu!

    Apropos, teraz wreszcie rozumiem dlaczego _PM_ Mateusza bawi sie w komornika i stratosferyczne, niesciagalne alimenty: one sa sciagalne – z czesci wspolnego majatku naleznej Mateuszowi, cwana sztuka. Okazuje sie, ze nawet od oracza mozna sie czasem czegos pozytecznego dowiedziec, nie przypuszczalem Wink

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  6. NotifyMyszak pisze:

    Zapomnialem dopisac: chinskie ‘hanzi’ i japonskie ‘kanji’ zrobily sie ostatnio popularne – to swietna zabawa z dzieciakami na plazy albo na basenie, czytajac tatuaze mozna sie skrecic ze smiechu, jak dotad najlepszy byl muskularny mlodzieniec, ktory wytatuowal sobie na plecach: 痔 – co znaczy ‘hemoroid’. Prawdopodobnie chodzilo mu o: 侍 – co znaczy ‘samurai’… podobne znaki, ale jak widzicie – przerobic sie nie da, wiec nie powiedzielismy mu, zeby biedakowi nie psuc humoru… Japonczycy sa bardzo uprzejmi, wiec napewno mu nie powiedza, niech sobie bedzie hemoroidem, komu to przeszkadza?

    Drugie miejsce (punktowane) zajmuje motocyklista z napisem: “jechac twardy forma odlewnicza za darmo” – prawdopodobnie chodzilo mu o “Ride hard, die free” a reszte zrobil dr. Google tlumaczac oddzielnie slowa na oddzielne znaki Wink

    Zaloze sie, ze na polskich plazach jest rownie zabawnie Wink

    Restauracyjne jadlospisy tez potrafia byc wspaniale, najlepszy jaki widzialem (na Karaibach) oferowal szanse zeby “stchorzyc przed ciastkiem grzybowym” po francusku, “niesmiala, szybko dorosla prostytutke” po chinsku, hiszpanskiej wersji nie da sie przetlumaczyc, za bardzo niezborna, ale tez byla smieszna – a chodzilo o zapiekanke z kurczaka z grzybami; ciekawe kto to wymyslil? “Przetlumacz” dr. Google daje mniej zabawne rezultaty…

    Pokazesz maluchom pare takich rzeczy – i zadne ci nigdy nie powie, ze mu sie nie chce pojsc nad rzeke, na basen albo do restauracji, za bardzo tam smiesznie Wink

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 0

  7. NotifyMateusz pisze:

    Myszak: Historia Pawki Morozowa, przynajmniej ta oficjalna, to historia odczlowieczenia; historia Twojego syna nie ma z tym nic wspolnego, jest bardzo ludzka – on probuje nawigowac w niemozliwej emocjonalnie sytuacji – i robi to dosc nieporadnie; bardzo rozne historie, podobienstwa raczej powierzchowne.

    Myszaku, ja historię Pawki rozumiem jako sytuację, w której system dał matce pretekst do wykorzystania dziecka przeciwko ojcu w sprawie, która tego dziecka w ogóle nie dotyczyła. I w takim rozumieniu przypomina mi ona obecną sytuację mojego syna. Chociaż wierzę, że nasz system jednak na to nie pozwoli. Jestem gorącym zwolennikiem wysłuchania dziecka w jego sprawach. I stanowczo sprzeciwiam się wykorzystywaniu go w sprawach, które go nie dotyczą.
    Mój tekst i moje uwagi w ogóle nie są skierowane do syna (co niektórzy próbowali mi zarzucać) a są jedynie komentarzem do zachowania matki, na co wskazuje również tytuł tekstu. Chociaż mam świadomość, że po ponad 100 komentarzach można ten główny wątek po drodze zagubić…
    Mój syn oczywiście próbuje się odnaleźć w trudnej, przerastającej go sytuacji i nie obwiniam go ani nigdy nie będę obwiniał za decyzje, jakie podejmuje nawet, jeżeli są czy będą one dla mnie bolesne.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Wybitne. Dobre/Słabe: Dobre 7 Słabe 0

  8. NotifyJerzy pisze:

    A dla mnie historia Pawki to opowieść o tym jak tworzyć nowego człowieka. Człowieka- bezwolną masę podążającą bezkrytycznie za aktualnie głoszonymi hasłami. I aby to osiągnąć trzeba było zniszczyć podstawy ładu społecznego w którym rodzicielstwo i przekonania oraz system wartości rodziców były przeszkodą. I dlatego akurat ta historia doczekała się nagłośnienia i była rozpropagowana. Jak z tym Pawką było naprawdę nikt nie wie. 15 mln ludzi użyźniło glebę Syberii świadków próżno szukać.

    Tu widział bym jakąś analogię.

    “Chociaż wierzę, że nasz system Question jednak na to nie pozwoli. Jestem gorącym zwolennikiem wysłuchania dziecka w jego sprawach.”

    Mateuszu “nasz system” Question A gdzie on nasz? Wg. mnie wkroczył do nas za plecami wyzwolicieli – (przez szacunek dla ludzi którzy poświęcili życie nie dam cudzysłowu, chociaż w pełni zasłużony). Ten system i te rozwiązania zostały przekalkowane z rozwiązań “wielkiego brata”. Nie był owocem sporów i ewolucji poglądów w naszym kraju. Miała być unifikacja i jak u braci to było. W tym systemie kwestie dziecka i rodzica są sprawą drugorzędną. Najważniejszy jest tu interes państwa (a właściwie władającej nim grupy), chociaż obłudnie się tego tak nie określa. Interes się zmienia, ale nadal nie doszliśmy do tego aby mówiło się i robiło to samo tj. pilnowało dobra dziecka. Confused

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Wybitne. Dobre/Słabe: Dobre 6 Słabe 0

  9. NotifyMateusz pisze:

    Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że znam odpowiedź na pytanie postawione w tytule. Próbuję ją pokazać w tekście Jednak użytkowniczka. Tam możemy kontynuować tę pasjonującą dyskusję, która się tutaj wywiązała. Zapraszam wszystkich!

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Wybitne. Dobre/Słabe: Dobre 7 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo