Po pierwsze nie szkodzić

Tę podstawową zasadę etyki lekarskiej, której sformułowanie przypisuje się Hipokratesowi, można też wyrazić innymi słowami:

— Jest interes do zrobienia…
— Interes? Ile można stracić?
— Co się mnie pytasz ile można stracić! Się mnie natychmiast zapytujesz ile można zarobić!
— Ile się zarobi, to się zarobi. Ja się pytam: ile trzeba mieć żeby ryzykować w razie że się straci.

To oczywiście cytat ze wspaniałego skeczu autorstwa J. Toma (Konrada Runowieckiego), brawurowo wykonywanego w kabarecie Dudek przez Wiesława Michnikowskiego i Edwarda Dziewońskiego.

Można by przytoczyć jeszcze wiele innych cytatów na ten sam temat. Ale chyba już wiadomo, o czym chcę tym razem napisać. Zatem do rzeczy…

Żyjemy w kraju, który dopiero po trochu się cywilizuje. Stworzone zostały podstawowe ramy, ale wypełnianie ich treścią i doprecyzowywanie to zadanie dla kolejnych pokoleń. Daleko nam do Stanów Zjednoczonych, które w 1976 roku obchodziły 200-lecie niepodległości, nie wspominając o krajach starej Europy, które w niektórych przypadkach ponad tysiąc lat nieprzerwanie budują swój system społeczny i polityczny. Jest ogromna liczba obszarów, gdzie nic się nie zmieniło przez ostatnie kilkadziesiąt lat. W niektórych mamy obowiązujące przepisy z dwudziestolecia międzywojennego, gdzie indziej funkcjonują standardy ustanowione w epoce głębokiego stalinizmu.

Człowiek, który ma wewnętrzny szacunek dla sprawiedliwości, który wolność i równość ma zakorzenione w sercu, w wielu sytuacjach ma poważny kłopot. Kiedy widzimy jak funkcjonują urzędy, organa władzy czy nawet media, otwiera nam się nóż w kieszeni, a w gardle rodzi się krzyk. Mam głębokie przekonanie, że ten krzyk, jeżeli wydostanie się na światło dzienne, jest jedną z głównych przeszkód na drodze do rozwoju cywilizacyjnego. To nie krzyk, ale konsekwentne dążenie do celu kształtuje zmiany społeczne. Przepisy, regulacje, procedury i codzienna praktyka są jedynie odbiciem społecznej świadomości.

Mam wrażenie, że coraz mniej w przestrzeni publicznej jest rzetelnej analizy i pomysłów, jak zmieniać nasz system społeczny, a coraz więcej krzyku. Emocje, zazwyczaj uzasadnione i wytłumaczalne, zaczynają sterować naszymi działaniami, przykrywając pomysły i prawdziwe, konsekwentne działania. A cele grzęzną w niemocy, złości i bezsilności.

Chciałbym zaapelować do wszystkich zaangażowanych w ruch ojcowski – tych, którym na sercu leży przede wszystkim dobro ich dzieci i uważają, że nie można dzieciom odbierać jednego z rodziców – zanim podejmiemy jakiekolwiek działanie, zanim wypuścimy ze swojego gardła ten krzyk, pomyślmy — Ile można stracić?

W ostatnich miesiącach ogromne i słuszne wzburzenie wielu z nas wzbudziła wypowiedź pewnej sędzi rodzinnej, która stwierdziła że jest uprzedzona do działaczy ojcowskich. To oczywiście wypowiedź skandaliczna zwłaszcza w takich ustach. Podobnych wypowiedzi czy zdarzeń – świadczących o ewidentnej dyskryminacji ojców przez osoby i urzędy, które właśnie powinny dbać o przestrzeganie prawa oraz dbać o sprawiedliwości – mamy cały czas sporo. W naszych gardłach budzi się krzyk! Ale… czy krzykiem coś zmienimy? A może właśnie potwierdzimy, że trzeba na nas uważać, bo jesteśmy groźni? Jak często, wyrażając swoje oburzenie, w rzeczywistości szkodzimy sprawie, o którą walczymy? Musimy pamiętać, że zawsze, kiedy otwieramy usta, po pierwsze dajemy świadectwo o sobie. Dopiero w drugiej kolejności przekazujemy komunikat merytoryczny. Jeżeli forma jest odpychająca, to nikt już się nie zastanawia nad treścią. Odrzuca cały przekaz.

Następnym razem, kiedy w naszych gardłach zacznie się rodzić słuszny krzyk oburzenia, ugryźmy się w język. I zastanówmy się, jak przekazać nasze oburzenie, aby do odbiorców dotarło coś więcej, niż tylko nasze emocje. Spróbujmy sformułować przekaz, który będzie zmierzał do porozumienia wokół problemów, a nie dzielił poprzez nieopanowane emocje. Pamiętajmy, jeżeli nawet nie umiemy od razu pomóc w rozwiązaniu wszystkich naszych problemów, spróbujmy przynajmniej nie szkodzić…

GD Star Rating
loading...
Po pierwsze nie szkodzić, 4.8 out of 5 based on 4 ratings
Ten wpis został opublikowany w kategorii być ojcem, desperacja, o życiu, ogólne, organizacje i ruchy, siła stereotypu, system wartości. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Po pierwsze nie szkodzić

  1. NotifyMarek J.Sawicki pisze:

    Gdy…….. No właśnie! Gdy umiera miłość, kobieta która kiedyś nie miała opamiętania i hamulców w miłości, zaczyna nie mieć hamulców w nienawiści. Psychologia od lat wie, iż obydwa te uczucia mają dokładnie taki sam energetyczny ładunek – wymiar emocji. Wtedy sięga po najprostsze domowe – kuchenne narzędzie – czyli po nasze dziecko. Do walki z byłym partnerem. Przeniesiona wraz z “socjalistyczną” doktryną prawa rodzinnego uprzywilejowana, szczególna pozycja matki – nadal jednak obowiązująca w wymiarze sprawiedliwości i obyczaju publicznym powodują, iż wielu spośród nas widząc bezsens walki z utartym prawnym i zwyczajowym absurdem odpuszcza swoje ojcostwo. Burzymy zbudowany dom, suszymy posadzone kiedyś dumnie drzewo, zaniedbujemy naszego syna czy córeczkę. Nasze lenistwo, dezaprobata lub wrażliwość nie pozwalają podjąć walki – czasem jest to opacznie rozumiany honor, który nie pozwala wystąpić przeciwko kobiecie, którą przecież kiedyś kochaliśmy. Bo…., bo na wojnie są tylko ofiary…. zwykły kolokwializm. Paraliżują naszą wolę i nadzieję i miłość. Szkoda naszych DZIECI (mjs)

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 5 Słabe 1

  2. NotifyMateusz pisze:

    Panie Marku, mam wrażenie, że to, co Pan opisał w pierwszym zdaniu, nie do końca tak wygląda. Już tłumaczę, dlaczego…
    Po pierwsze nie jest tak, żeby kobiety miały jakieś szczególne predyspozycje w obszarze złych uczuć i ich realizowania w praktyce. Tyle, że system tępi to u mężczyzn, a wspiera u kobiet.
    Po drugie prawdziwa miłość nie przeradza się raczej w nienawiść (chyba, że zostanie brutalnie nadużyta lub cynicznie wykorzystana, ale nawet wtedy to nie jest reguła). Łatwo przeradza się iluzja miłości, jaką jest zaborcza potrzeba posiadania drugiej osoby dla siebie na własność i wyłączność.
    Z dalszym ciągiem Pana komentarza zgadzam się “w całej rozciągłości”.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo