Jak się bronić przed alienującym rodzicem?

To pytanie zadaje sobie każdy, komu przypadła rola tego „gorszego” rodzica. Przypadkiem dotarłam na stronę Breakthrough Parenting. Jest tam trochę porad, a wśród nich lista co robić, gdy się jest alienowanym rodzicem. Oczywiście jest ona dostosowana do warunków amerykańskich i dotyczy osób, które chcą sądownie doprowadzić do zmiany głównego opiekuna, ale myślę, że częściowo może być przydatna alienowanym rodzicom również i u nas. Główne jej punkty w skrócie:

  • Twoje umiejętności rodzicielskie muszą być doskonałe i niepodważalne. Idź na kurs dla rodziców, zdobądź wszechstronną wiedzę w zakresie wychowania dziecka.
  • Powinieneś być osobą zrównoważoną, logiczną i kontrolować swoje emocje. Nigdy się nie odgrywaj. Jeśli będziesz działać w gniewie, potwierdzisz w ten sposób twierdzenie rodzica alienującego, że jesteś niezrównoważona/niezrównoważony.
  • Jeśli chcesz zostać głównym opiekunem, musisz uwzględnić koszty finansowe postępowania, poszukać doświadczonego prawnika i zrozumieć jak działa sąd i prawo. Warto zastanowić się nad odpowiednim planem opieki rodzicielskiej, który można pokazać w sądzie i dowodami alienacji, które mogą być dopuszczone przez sąd.
  • Musisz stale okazywać, że jesteś osobą racjonalną, rozsądną i masz na względzie najlepszy interes dziecka.
  • Musisz rozumieć istotę problemu i koncentrować się na tym, co prowadzi do jego rozwiązania, nawet jeżeli ty i twoje dziecko jesteście ofiarami. Alienowani rodzice, którzy skupiają się na tym „jakie to wszystko jest okropne” i poświęcają czas na ocenę sytuacji wykańczają się emocjonalnie.
  • Nie możesz zachowywać się jak ofiara. Aktywnie poszukuj konstruktywnych działań, które możesz podjąć.
  • Nie powiększaj problemu. Jeden z ojców ujął to tak: „Nie wiem jak poprawić sytuację z matką, ale dobrze wiem jak ją pogorszyć.” Staraj się być rozjemcą.
  • Prowadź dziennik najważniejszych zdarzeń, opisuj co i kiedy się wydarzyło.
  • Zawsze przychodź po dziecko nawet jeżeli wiesz, że go nie będzie. To często jest bolesne, ale dzięki temu możesz udowodnić, że próbowałaś/próbowałeś, kiedy rodzic alienujący oskarży cię o brak zainteresowania dzieckiem.
  • Koncentruj się na byciu z dzieckiem. Nie mów dziecku źle o drugim rodzicu. Nigdy nie dyskutuj z nim o sprawach sądowych. Pod żadnym pozorem nie pokazuj dziecku wyroków sądu ani innych dokumentów, które nie są dla niego przeznaczone. Uważaj, gdy rozmawiasz przez telefon – nie pozwól dziecku podsłuchiwać.
  • Przestrzegaj wyroków sądu. Płać alimenty w terminie. Nie naruszaj prawa.
  • Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że jesteś przyzwoitym człowiekiem z zasadami. Dla wszystkich powinno być jasne, że kochasz swoje dziecko.
GD Star Rating
loading...
Ten wpis został opublikowany w kategorii alienacja rodzicielska, dyskryminacja, opieka nad dziećmi, PA i PAS, relacje między rodzicami, siła stereotypu, zespół alienacji rodzicielskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Jak się bronić przed alienującym rodzicem?

  1. NotifyRoberto pisze:

    Mimo, że porady wzięte z warunków panujących w prawodawstwie amerykańskim, to bardzo przydatne w polskich realiach. Rozsądek i spokój w sytuacji alienacji są zdecydowanie potrzebne i uzasadnione. A wyroki sądów w Polsce ? Tak samo nie przewidywalne jak wyroki Opatrzności ! Ale cóż i sądom trzeba dać argumenty żeby choć móc podjąć próbę wygrania tego boju !

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 0

  2. Notifyszymon pisze:

    To bardzo dobry tekst i proponuje wszystkim, ktorzy sie dopiero miotaja i proboja zrozumiec co sie dzieje, niech czytaja to do skutku.

    pragnalbym zwrocic szczegolna uwage np na:

    1. “Alienowani rodzice, którzy skupiają się na tym „jakie to wszystko jest okropne” i poświęcają czas na ocenę sytuacji wykańczają się emocjonalnie.”

    -bardzo sie wykanczalem, ale chyba bylo mi to potrzebne. to bylo jak okres zaloby- musialem go przezyc… choc gdyby nie ta zaloba, to stracilbym tylko rodzine, a tak stracilem wszystko…

    2. “Nie możesz zachowywać się jak ofiara. Aktywnie poszukuj konstruktywnych działań, które możesz podjąć.”

    – a to blad pepelniany zarowno przeze mnie, jak i przez wlascicielke dzieci. nie ma znaczenia kto byl prawdziwa ofiara, a kto ( z zalozenia systemu…). owszem moge sie usprawiedliwac, ze bylem posadzany o co sie tylko da. a takie zycie wyglada nawet tak, ze jakis kretyn na ulicy chcial mnie bic tylko za to co robie zonie, a ja nawet nie wiedzialem kim on jest; zreszta taki tez tylko gdzies podslyszal, ze jestem(…). potrzeba, zeby inni widzieli, ze to ty jestes ofiara jest bardzo duza, ale w duzym stopniu eskaluje konflikt! w przypadku ex, byla chyba jeszcze silniejsza, bo ludzie widzieli, ze zachowuje sie (nazwijmy to dziwnie), wiec musiala podawac nieprawdopodobne powody takich zachowan. kiedy (no nie abstynenta, ale prawie niepijacego) podaje sie, za alkocholika, to w koncu dochodzi to do uszu tych co wiedza, ze nie pije i tym trzeba podawac kolejne jeszcze gorsze wymysly, zeby odwrocic uwage, od wpadki w oskarzeniach. reasumujac: wszyscy chcemy byc widziani jako ofiary, a to nic nie daje. zwlaszcza nie ma szans na uznaie konkretnego mezczyzny na szerszym forum, ze jest ofiara. to nieustanne dolowanie sie. wszystko co moze uzyskac ta metoda mezczyzna, to uznanie przez ogol, Was oboje za zlych rodzicow(choc to juz tez jest ulga).

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 1

  3. NotifyOlgierd pisze:

    Roberto,

    Myślę, że rady przytoczone przez Hedgie są cenne nie z powodu ich przydatności w sądzie, tylko raczej z powodu ich przydatności życiowej.
    Uważam punkty cytowane i analizowane przez szymona za ważne, ale w sumie nie tak bardzo. A to o byciu ofiarą to w ogóle nie wiem, czemu miałoby służyć. Może chodziło o “odrobinę ciepła czyjegoś…” Smile Mnie uznanie ludzi i przyznanie mi racji – “ona okropna, a Ty OK” w ogóle nie jest potrzebne.
    Najważniejszy wydaje mi się ten:
    “Koncentruj się na byciu z dzieckiem. Nie mów dziecku źle o drugim rodzicu.” I taki był kontekst mojego ostatniego wpisu – że bywa to trudne.

    Dzięki, Hedgie, za nutkę optymizmu. Bo prawda jest taka, że nie wszystko jest okropne – o czym łatwo zapomnieć w natłoku różnych wyzwań.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 1

  4. Notifyszymon pisze:

    Olgierd:

    Uważam punkty cytowane i analizowane przez szymona za ważne, ale w sumie nie tak bardzo. A to o byciu ofiarą to w ogóle nie wiem, czemu miałoby służyć. Może chodziło o “odrobinę ciepła czyjegoś…” Mnie uznanie ludzi i przyznanie mi racji – “ona okropna, a Ty OK” w ogóle nie jest potrzebne.

    -mnie też nie jest potrzebne, ale robienie za spawce krzywdy zony dalo mi ostro w kosc od ludzi. nie musze robic za ofiare, ale przynajmniej nie bycie jedynym sprawcom wszelkiego zla, to niezbedna rzecz w miejscowosci gdzie prawie wszyscy sie znaja.

    Olgierd:
    Najważniejszy wydaje mi się ten:
    “Koncentruj się na byciu z dzieckiem. Nie mów dziecku źle o drugim rodzicu.” I taki był kontekst mojego ostatniego wpisu – że bywa to trudne.

    -kiedy juz opadaja emocje, czasem i zaszczucie, to tylko tylko tego typu rzeczy sie licza.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  5. Notifyborodziej pisze:

    szymon:
    2. “Nie możesz zachowywać się jak ofiara. Aktywnie poszukuj konstruktywnych działań, które możesz podjąć.”

    – a to blad pepelniany zarowno przeze mnie, jak i przez wlascicielke dzieci. nie ma znaczenia kto byl prawdziwa ofiara, a kto ( z zalozenia systemu…). owszem moge sie usprawiedliwac, ze bylem posadzany o co sie tylko da. a takie zycie wyglada nawet tak, ze jakis kretyn na ulicy chcial mnie bic tylko za to co robie zonie, a ja nawet nie wiedzialem kim on jest;zreszta taki tez tylko gdzies podslyszal, ze jestem(…). potrzeba, zeby inni widzieli, ze to ty jestes ofiara jest bardzo duza, ale w duzym stopniu eskaluje konflikt! w przypadku ex, byla chyba jeszcze silniejsza, bo ludzie widzieli, ze zachowuje sie (nazwijmy to dziwnie), wiec musiala podawac nieprawdopodobne powody takich zachowan. kiedy (no nie abstynenta, ale prawie niepijacego) podaje sie, za alkoholika, to w koncu dochodzi to do uszu tych co wiedza, ze nie pije i tym trzeba podawac kolejne jeszcze gorsze wymysly, zeby odwrocic uwage, od wpadki w oskarzeniach. reasumujac: wszyscy chcemy byc widziani jako ofiary, a to nic nie daje. zwlaszcza nie ma szans na uznaie konkretnego mezczyzny na szerszym forum, ze jest ofiara. to nieustanne dolowanie sie. wszystko co moze uzyskac ta metoda mezczyzna, to uznanie przez ogol, Was oboje za zlych rodzicow(choc to juz tez jest ulga).

    Zgadzam się w zupełności. Oczernianie drugiego rodzica jest na porządku dziennym, a przy dobrych umiejętnościach aktorskich dochodzi do tego, że ludzie – okazuje się jakże często naiwni i łatwowierni – przyjmują te wszystkie brednie za prawdę. Moja EX ma świadków (sąsiadkę, ciecia osiedlowego), którzy widzieli, że w sklepie kupowałem alkohol – ciekawa sytuacja, bo nie piję alkoholu w ogóle (i to już od 6 lat). Pedagodzy byli przez nią zmuszani do napisania oświadczenia, że siniak syna powstał w wyniku pobicia przez ojca – ilu nauczycieli musi jej podpisać, z synem i dyrektorem szkoły włącznie, że kiwając się na fotelu na polskim wywrócił się i uderzył o kaloryfer na lekcji? I takich durnot można mnożyć dziesiątki.
    Niestety dzieci, które zachowania rodziców chłoną jak przysłowiowe gąbki, zaczynają powielać. I zamiast dwójki radosnych nastolatków mam w tej chwili dzieci użalające się nad sobą Sweat Każdy drobiazg jest powodem do stwierdzenia: jaki/jaka ja jestem nieszczęśliwa. A jeżeli nawet nie ma punktu zaczepienia, to powody wymyśla się na poczekaniu.
    Po rozwodzie poczucie krzywdy jest ogromne u wszystkich. I nie widzę tu dobrych rozwiązań – stwierdzenia, że “jeszcze się świat nie zawalił”, “ludzi spotykają większe nieszczęścia” czy “najlepsze dopiero przed nami” niewiele dają.
    Właśnie z banku otrzymałem informację o wystawieniu klauzuli wykonalności do bankowego tytułu egzekucyjnego. Pal cześć, dorobek całego życia (mieszkanie) diabli wezmą (czyli bank i komornicy), ale najgorsze, że jest to dług odrastający – ponad 2 tys. karnych odsetek miesięcznie – ponad trzykrotność zasądzonych alimentów. Przypominam sobie, jak nie najmądrzejsza pani kurator z Raszyna deliberowała ze mną nt. mówienia przy dzieciach “mama” nie “matka”, zawartości glutaminianu sodu w rogalikach typu Crossant czy kto ma w tym roku pójść z dziećmi cyt. “na paradę z okazji Dnia Niepodległości”. Tak zapędziła się w szczegóły życia codziennego, że już nie starczyło jej czasu na generalia: szukania/doradzenia wyjścia rodziny na prostą po rozwodzie. Strata mieszkania, komornik na pensjach etc. – już wkrótce ten rogalik z glutaminianem sodu może być rarytasem od święta..
    I co pozostaje, użalać się? Nie, trzeba zmierzyć się i z tym problemem Big Smile
    Obecnie w Polsce, ale pewnie i w innych krajach, dla komorników nastał czas żniw…
    Na pytanie będące tematem dyskusji: „Jak się bronić przed alienującym rodzicem?” – w moim przypadku odpowiedź brzmi: wszystkimi dostępnymi metodami. I choć w tej chwili realizuje się jej chytry niszczycielski plan (1. nie płaci alimentów, 2. wchodzi komornik z alimentami; 3. bank wymawia kredyt – uruchamia komornika; 4. komornik nie wchodzi jej na pensje, bo już jest inny, ważniejszy – alimentacyjny; 5. komornik wchodzi na moją pensję; 6. nie jestem w stanie utrzymać wynajętego mieszkania; 7. wniosek do Sądu o zmianę wyroku – dzieci wracają po 2 latach do niej, bo ona ma mieszkanie (którego komornik nie zajmie, bo formalnie nie istnieje – a my musieliśmy je opuścić ze względu na przemoc w rodzinie). Chytry plan?
    Najważniejszy wydaje mi się ten:

    “Koncentruj się na byciu z dzieckiem. Nie mów dziecku źle o drugim rodzicu.”

    Nie mówię, choć jest to bardzo trudne. Zmarnować tyle życia tylu osobom, wpędzić w niekończące się sprawy sądowe i hordy komorników, doprowadzić do utraty mieszkania i bardzo trudnej sytuacji finansowej rodziny, awantur i wstydu w szkołach czy na osiedlach etc. etc.
    Nie, mama jest OK Beat Up

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 0

  6. Notifystokrotka pisze:

    Super to wszystko. Tylko ojciec chce zabrac mi dziecko które ma 7 lat. Dzicecko chce mieszkac ze mną a nie z nim. Napisałam że może spotykac się nawet w dni które nie są wyznaczone. A co najlepsze córka przyjeżdza i nie ma żadnych wspomnien prócz tego że tata pije piwo i gra w zabijanie czołgów. I to podobno nie jest argument. Ojciec wielokrotnie nawyzywał i zastraszał mnie przy dziecku. Też mu wolno. Nie odpisuje na żadne wiadomości. Nie płaci alimentów. Siedzi i milczy całe życie i zawsze jest święty. Przecież nie będe wynajmowala detektywa zeby mu udowadniac a jego mama zamiata wszystko pod dywan włącznie z jego dziewczyną. Rozumiem prawa ojca ale mógłby się również przyłożyc zeby współpracowac ze mną a nie milczec albo zwyzywac.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo