Głową muru nie przebijesz

Alienacja rodzicielska

Od lat _PM_ nie rozmawia ze mną przez telefon. Nie odbiera albo się rozłącza, kiedy zadam pytanie lub postawię problem. Dwa lata temu powołała pełnomocniczkę do spraw kontaktów ze mną. Próbowałem… Pełnomocniczka nie odpowiada na moje pytania. Jak zakłóca komunikację pisałem wczoraj. Zacząłem pisać listy do _PM_. Na pierwsze dwa nie odpowiedziała. Trzeci wysłałem 6 dni temu. Dzisiaj dostałem… zwrot. Z adnotacją listonosza „adresat odmówił przyjęcia”.

W większości cywilizowanych państw byłby to wystarczający powód do zabrania dzieci matce i umieszczenia ich przy ojcu. Osoba niezdolna do komunikacji z drugim rodzicem swoich dzieci nie jest zdolna do sprawowania nad nimi opieki. Co zrobi polski sąd?

GD Star Rating
loading...
Alienacja rodzicielskaSpalona ziemia, ziemia wyklęta…Jak założyć gardę, żeby ochronić dzieci?
Ten wpis został opublikowany w kategorii alienacja rodzicielska, decyzje w ważnych sprawach dzieci, historia, mediacje, opieka nad dziećmi, PA i PAS, zespół alienacji rodzicielskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Głową muru nie przebijesz

  1. NotifyOjciec po przejściach pisze:

    Nie mam takich problemów, właśnie moja była przywiozła mi dzieci żeby jej nie przeszkadzały w pakowaniu do wyjazdu na narty no i żeby dzieci nacieszyły się tatą, a tata dziećmi. Pojadą z Mamą i Jej kolegą na kilkanaście dni na narty, wprawdzie gościa nie miałem okazji poznać ale próbuję zaufać i uwierzyć w bezpieczny dla naszych dzieci wybór dokonany przez Nią.
    Mateuszu, a może pora ostudzić rozgrzane do czerwoności łącza? Może Ty też ustanów pełnomocnika ds. kontaktów? Może próby bezpośrednich kontaktów na tym etapie doprowadzą jedynie do eskalacji tego co na moje proste rybaka myślenie zaczyna być zwykłą “napierdzielanką” kto sieknie celniej, boleśniej, skuteczniej.
    Wybacz za słowa, ale zaczynam widzieć przewagę piany nad treścią.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  2. NotifyMateusz pisze:

    Wiesz, co… Wzięcie sobie pełnomocnika raczej nic nie zmieni. Zresztą nie stać mnie na opłacenie pełnomocnika. Ona po prostu bezczelnie naigrawa się z kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Od lat postanowiła, że jest właścicielką dzieci, a ojciec jest złem koniecznym, które trzeba minimalizować. Skoro napomnienia sądów nie działają, to dlaczego jakikolwiek pełnomocnik miałby coś zmienić? Zapewne, znając praktykę, nawet gdybym wytoczył jej sprawę w celu ukaranie za łamanie prawa i postanowień, dostałaby jakąś niewielką grzywnę, której by nie zapłaciła, i sprawa się skończy. Ja wiem, że to wszystko brzmi tak idiotycznie, że trudno w to uwierzyć. Sam regularnie przecieram oczy ze zdziwienia. Ale prawda jest taka, że jak się matka zaweźmie przeciwko ojcu w Polsce, to on jest naprawdę bezradny, bezsilny i bezbronny. Jakbym ją zabił w afekcie 8 lat temu, to już pewnie dawno byłbym na wolności. A tak będę się męczył jeszcze długie lata zapewne. Aż dzieci osiągną samodzielność. Tylko takie ponure żarty przychodzą do głowy w takiej sytuacji.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  3. NotifyOjciec po przejściach pisze:

    Rozumiem, współczuję, myśląc o pełnomocniku nie zastanawiałem się czy to musi być prawnik, może wystarczy osoba zaufana, sędzia nie może być złośliwy, pełnomocnik już tak. Oczywiście zabójstwo w afekcie ma wiele plusów, ale kiedy tak o nim dyskutujemy, to ono już nie jest w afekcie.
    Co to bezradność wiem, ćwiczyłem, teraz kiedy PM jest na etapie “Kolega Mamy” jak mówią dzieci, to nawet nie dzwoni i nie esemesuje kiedy są u mnie, no może jest wyjątek: kiedy pyta o przywóz dzieci.
    Może i Ty dożyjesz takich czasów, nadzieja wszak umiera ostatnia.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  4. NotifyOlgierd pisze:

    rozumiem obu panów. Bliższa mi wprawdzie jest postawa Mateusza, nie umiem pogodzić się z nadużywaniem władzy, bo uważam, że to krzywdzi wyłącznie dziecko.
    Postawa PM jest nie do przyjęcia, przecież pewne rzeczy należy uzgadniać. Jakoś. Oczywiście prawnych możliwości nie ma. Na razie. Już kiedyś wyskakiwałem z takim postulatem i pewnie nie odkrywam Alaski w lodówce – jednak przy udowodnionej niedojrzałości (czyli braku współpracy głównego opiekuna) lub – co gorsza – jawnym utrudnianiu kontaktów z drugim rodzicem, należałoby po prostu ograniczać prawa rodzicielskie i przyznawać opiekę drugiemu rodzicowi. Oczywiście sądownie, nikt tu nie mówi o jakimś bezdusznym automacie. Jestem zdania, że sama groźba takiego postanowienia skokowo poprawiłaby egzekucję postanowień sądu czy ugód między rodzicami.
    A postawa ojcapoprzejściach warunkowana doświadczeniem jest też zrozumiała. Wiadomo, że czas leczy rany i że za 15 lat będziemy się w tego wszyscy w kułak smiać z dziećmi i byłymi przy piwku. Tylko do tej pory sporo krzywdy się zdarzy – głównie dzieciom, bo dorośli ,jak to dorośli, lepiej lub gorzej sobie poradzą.
    Pozdrawiam. Olgierd

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  5. NotifyOjciec po przejściach pisze:

    Olgierdzie,
    mój żal i poczucie nieuczciwości wobec mnie i naszej rodziny jakim obarczam PM nie może (to znaczy robię wszystko by tak było) obciążać dzieci. One nie są winne, ze nasze widzenie związku, małżeństwa, rodziny okazały się z czasem inne (albo zawsze takie były tylko ja byłem ślepawy), nawet jeżeli ja śmiało biorę na klatę kilka procent winy, resztę widząc w postawie PM.
    Teraz kilka lat po rozwodzie staram się rozmawiać z PM o dzieciach (i wyłącznie o nich) rzeczowo i bardzo konkretnie. Nie mam najmniejszej ochoty na jakiekolwiek inne kontakty, rozmowy etc. nie oczekuję i nie składam życzeń (jakoś nie wierzę w ich szczerość). Piwo wolałbym z jakimś obszczymurem przypadkowo spotkanym na ulicy niż z PM wypić. Ale tez nie zamierzam bić piany i szarpać się o każdy przecinek w korespondencji, o każde odmienne od moich działanie na rzecz dzieci.
    PM odebrała na piśmie moją intencję, że życzę Jej ułożenia sobie życia, mojego niezainteresowania Jej osobistymi sprawami itp. by nie robiła dzieciom wody z mózgu wprowadzając jakieś strefy tabu “macie tacie nie mówić o…” Deklaracja okazała się skuteczna bo nigdy więcej temat tajemnic nie wrócił w wypowiedziach dzieci.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  6. NotifyOlgierd pisze:

    Drogi ojcze po przejściach,
    Sądzę, że wszyscy myślimy podobnie. Mnie również interesują wyłącznie sprawy dziecka i ja również dokładam starań, aby moje “gorzkie żale” na niego miały jak najmniejszy wpływ. Natomiast – jeśli chcemy zachować wpływ na wychowanie dzieci – komunikacja w tej sprawie jest konieczna, choćby w minimalnym zakresie. Dlatego rozumiem Mateusza, który walczy o pokazanie odpowiednim instytucjom nieprawidłowej postawy rodzicielskiej PM. Zakładając, że rzeczona PM te władze uznaje, życzę w tej walce powodzenia.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  7. NotifyHedgie pisze:

    Nie sztuka być miłym, kiedy się kocha, lecz kiedy już kochać się przestało. – Alfred Aleksander Konar.
    Taki cytat zobaczyłam dzisiaj przypadkiem i pasuje on tutaj jak ulał. Nie rozumiem kobiety, która ma dzieci i nie potrafi rozmawiać z ich ojcem. Prawo jest tutaj ewidentnie ułomne, ale jak można zmusić dorosłą kobietę do współpracy? Nie widzę takiej możliwości. Potrzebna jest wola i zrozumienie, że dzieci mają prawo do ojca i matki. Zawsze. Można się rozejść, nie można przestać być rodzicem. To truizm, wiem, ale jakże często o tym zapominamy. Szkoda, że PM postępuje w taki sposób. Powinna pamiętać, że ma dzieci dzięki temu, że była związana z ich ojcem. Jest tyle codziennych spraw, wywiadówki, choroby, wyjazdy. Po co sobie utrudniać życie? W każdej książce psychologicznej można przeczytać, że dziecku do prawidłowego rozwoju potrzebna jest i matka, i ojciec. W publikacjach o skutkach rozwodu wiele jest o tym, że gdy matka nie potrafi uznać prawa dzieci do ojca, nie potrafi cieszyć się z tego, że mają one z ojcem dobre relacje, ustawia ich w koalicji przeciwko niemu, to te dzieci mają ogromne poczucie krzywdy i winy i rosną na emocjonalne kaleki. Czy to tak trudno zrozumieć? Wydaje mi się, że PM ma poważne zaburzenia w sferze emocjonalnej. Jest niedojrzała, zachowuje się jak dziecko, które samo potrzebuje opieki. Myślę, że jest niezdolna do opieki nad dziećmi, ale stereotyp “matki-Polki cierpiętnicy” nigdy nie pozwoli jej się do tego przyznać. Zatrudnienie prawnika do rozmów w sprawach dzieci to jakieś kuriozum. Znam wielu prawników, ale wątpię, żeby którykolwiek podjął się reprezentowania byłej żony przed byłym mężem. To szczyt dziecinady. Nikt choć trochę dojrzały i dorosły tak nie postępuje. Dla wyjaśnienia dodam, że jestem matką po rozwodzie, która rozmawia z ojcem swoich dzieci. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. W głowie mi się nie mieści, że miałabym komuś płacić za włażenie w moje życie i moją prywatność. To upokarzające i uwłaczające dla wszystkich uczestników tego cyrku. Tym większa szkoda, jeżeli dzieci na to patrzą i uczą się że nienormalność jest normą.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo