Czy dziecko wie, co jest dla niego dobre, czyli dlaczego dorośli są dorośli

_KS_ ma bardzo mocno ugruntowane poglądy w kwestiach żywieniowych. — Ja nie lubię obiadu. — Ja chcę ciuć. — Nie to, ja chcę inne ciuć. — Tego nie będę jadł. — Ja już… To typowe jego wypowiedzi, powtarzane wiele razy każdego dnia. Najczęściej udaje się go zachęcić do zjedzenia czegoś normalnego. Ale wymaga to troski i zaangażowania.

_KS_ nie ma jeszcze trzech lat. To naturalne, że nie wie wszystkiego o życiu i kieruje się swoim ograniczonym doświadczeniem, poszukiwaniem zadowolenia lub przyjemności i ambicjami. Wszyscy to trochę znamy. Czy my, dorośli, nie miewamy ambicji?

Jest jakiś powód, dla którego niektóre rzeczy są zastrzeżone dla osób, które osiągnęły pewien wiek. Z powodu biologicznego cyklu rozwoju dzieciom nie serwuje się raczej kawy, nie częstuje alkoholem, nie daje nieograniczonego dostępu do telewizji. Z powodu dojrzałości emocjonalnej jest ustalony pewien wiek, poniżej którego nie można zawrzeć związku małżeńskiego. Z powodu umiejętności poznawczych i odpowiedzialności określone są progi wiekowe dla udziału w wyborach (czynnego i biernego), prowadzenia pojazdów mechanicznych, do czynności prawnych, odpowiedzialności karnej, składania deklaracji woli w różnych sprawach. Nota bene – czy ktoś z czytelników pamięta, od jakiego wieku można samodzielnie jeździć windą?

Najkrócej można ten etap dojrzewania skwitować tabliczką umieszczaną kiedyś na każdej klatce schodowej w blokach mieszkalnych – Za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadają rodzice.

Często w życiu spotykamy się z pojęciem dobra dziecka. Mówimy niemal codziennie o nim i na tym blogu. Wielkie słowa, które mogą przyjmować tyle znaczeń. W ostatnich dniach kilka razy usłyszałem z różnych ust stwierdzenie, które można sprowadzić do zdania — Skoro dziecko powiedziało, czego chce, to znaczy że tak będzie dla niego dobrze.

Dziecka trzeba wysłuchać. Decyzje w sprawie dziecka trzeba podejmować w trosce o dziecko a nie o siebie. Ale…

Z tego, co ktoś mówi czasami wynika tylko tyle, że umie mówić. Kiedy indziej słowa wypływają z najgłębszych przeżyć. W jeszcze innych sytuacjach są jak sen – odbijają wcześniejsze doświadczenia. A może być jeszcze inaczej. Kiedy dziecko słyszy – tylko tatuś obroni Cię przed tą panią – to wie, że ta pani jest zła. A może to tatuś chce odseparować dziecko od mamy? Kiedy mama dzwoni do dziecka wielokrotnie, kiedy jest u taty, dziecko rozumie, że mama ma podstawy, żeby się o nie bać. Samo nabiera podejrzeń.

Dorosły to ktoś, kto wie więcej, kto więcej rozumie, kto umie dostrzec drugie dno. Dlatego i tylko dlatego ma prawo decydować o sprawach dzieci. Decydowanie na zasadzie – skoro dziecko tak chce, to znaczy że to dla niego dobre – to dezercja, zrzeknięcie się roli rodzica, opiekuna, tego odpowiedzialnego. Sprowadzenie się do roli przyklepującego decyzje dzieci. Swego rodzaju notariusza… Bycie rodzicem wymaga mądrości i samodzielnego myślenia. Czego sobie i Wam życzę, jak mawiał Kisiel.

GD Star Rating
loading...
Ten wpis został opublikowany w kategorii być matką, być ojcem, miłość rodziców, opieka nad dziećmi, prawo i praktyka, relacje między rodzicami, wychowanie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

38 Responses to Czy dziecko wie, co jest dla niego dobre, czyli dlaczego dorośli są dorośli

  1. NotifyMyszak pisze:

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Józek:
    Moje dzieci jedzą tylko to co chcą i ile chcą ale z poszanowaniem domowych zasad.

    Jedzą tylko to co jest w domu. W domu jest tylko jedzenie które kupili dorośli.
    Dzieci mogą jeść tyle ile chcą. Albo nie jeść w ogóle.

    Dokladnie – tak sie to robi; zawsze smieszyli mnie rodzice, ktorzy trzymaja w domu pelne szuflady czekoladek i cukierkow, a potem sie dziwia, ze maly chce “ciucia”… A dlaczego ma nie chciec?
    U mnie w domu of lat nie ma w szufladach cukierkow, a w lodowce zracych plynow, jak “coca-cola”; sa za to soki, owoce sery – i dzieci sa uczone jesc co chca i kiedy chca, bo tym co kupili dorosli w tym domu sie nie otruja. Maly piszczy ze glodny? Fajnie. Tu jest lodowka, w lodowce jest serek, a tu jest jablko… OK? Moj maly synek nauczyl sie sam szperac jak mial 2 latka, przez pare miesiecy lodowka wygladala jakby byly w niej myszy, wszystkie serki nadgryzione, a potem minelo, nauczyl sie jesc caly serek.
    Kiedy robie dzieciom sniadanie – pytam je co chca jesc, w ramach dostepnych surowcow – i jedza co chca. Dzeciaki sa szczuple, bardzo atletyczne i zdrowe; w czym problem? Nie wiem.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  2. NotifyMyszak pisze:

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Hedgie:

    Bardzo to optymistyczne założenie. Niestety, pozwalanie dzieciom na jedzenie tylko tego, co chcą kończy się epidemią otyłości i próchnicy. Patrz statystyki dotyczące Stanów Zjednoczonych.

    W najbogatszym kraju trzeciego swiata – USA – dzieci nie jedza tego, co chca, tylko gruba mamusia prowadzi je do MacDonalds’a, zeby wygladaly tak jak ona Wink

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  3. NotifyMyszak pisze:

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Hedgie:
    Mateusz pisze o czymś ważnym – o tym, że dziecko nie może decydować o sobie w 100%, bo jest na to za małe.

    Acha, rozumiem, wlasciwosc decyzji zalezy od wzrostu, jak maly – to na pewno nie ma racji… Nic bardziej mylnego, dzieci sa z natury ciekawskie, aktywne i wcale nie trzeba ich do niczego zmuszac; moje robia co chca – i czesto wybieraja rzeczy ciekawe, ambitne, ktore do glowy by mi nie przyszly, gdybym dzieciakow nie sluchal. Dziecko moze decydowac, natomiast nie umie realizowac – i tu warto mu pokazac jak to sie robi; calkiem proste rzeczy.
    Na przyklad: maly synek nie chce isc spac, no to go pytam: “Jutro rano chcesz robic to i tamto, jak sie umawialismy, ale jak nie pojdziesz spac, to rano bedziesz spal; co wolisz?” I maly idzie spac, bo moze jest maly, ale na pewno nie glupi…

    Hedgie:

    Dlatego nie można bezkrytycznie kierować się zdaniem dziecka, a rodzice powinni rozumnie podchodzić do tego, co mówi.

    A to zalezy, w sprawie “co robic?” slucham dziecka, bo to jego zycie, a nie moje; moja corka na przyklad gra na skrzypcach, bo je sobie wybrala i lubi, i co w tym zlego? Mnie z kolei probowano nauczyc grac na akordeonie, mimo ze chcialem na fortepianie, bo rodzice “rozumnie podeszli do tego co mowie”, akordeon byl mniejszy, tanszy, obydwu rodzicom slon na uszy nadepnal – wiec co za roznica? Do dzis nie cierpie akordeonu Wink
    W sprawie “jak to osiagnac?” – oczywiscie, mamy wiecej doswiadczenia, tu mozemy dziecku pomoc: wybrac dobrego nauczyciela, znalezc dobry instrument… Zorganizowac, tak, ale nie wybierac.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  4. NotifyHedgie pisze:

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Myszak,

    Ja w ogóle nie polemizuję z tym, o czym piszesz. To jasne jak słońce, że jak dziecko chce grać na skrzypcach to je zapisuję na skrzypce. Jak chce grać w tenisa to szukam, gdzie są najsensowniejsze zajęcia w okolicy. Nie mam świra na punkcie jedzenia, ale uczę dzieci zdrowych nawyków. Łatwiej przyzwyczaić do picia czystej wody małe dziecko niż duże, które zna tylko do słodzone napoje. Kupuję czasem chipsy czy inne “niezdrowe” jedzenie, bo wolę żeby zjadły od czasu do czasu w domu niż rzucały się jak dzikusy na imprezie u sąsiadów na zasadzie zakazanego owocu.

    Nigdzie nie napisałam, że dziecko trzeba do czegoś zmuszać. Zmuszanie średnio mi wychodzi.

    Zwracam uwagę na to, że nie wystarczy słuchać dziecka. Wprost przeciwnie – zawsze trzeba słuchać, wysłuchać i często doszukać się drugiego dna w tym, co mówi. I kiedy mówi, że nie chce widzieć taty czy mamy zastanowić się z czego to się bierze. Gdy stwierdzi, że ojciec czy matka, nasz były partner, w to kretyn nie reagować z uśmiechem tylko spróbować dociec co za takim stwierdzeniem stoi.

    Jeżeli nauczymy nasze dzieci łatwości krytykowania naszych byłych partnerów, bo tak nam pasuje, to pójdą w świat z przekonaniem, że ludzi można mieszać z błotem bez uzasadnienia. Przy czym sytuacja po rozwodzie jest jeszcze o tyle bardziej złożona, że w tym drugim domu dziecko może mieć to samo w drugą stronę. Stąd tylko krok do kompletnego zamętu w głowie.

    Gdy moje dziecko poprosi o maryśkę, to mu nie zorganizuję, choć nie jestem przeciwnikiem trawki. Kiedy powie, że nie chce jechać do ojca, to tego nie pochwalę i nie będę się cieszyć z tego, że nie chce, choć być może by mi to pasowało. Jeżeli stwierdzi, że właśnie zbrzydła mu szkoła to go z niej nie wypiszę. Gorzej, nawet jeżeli stwierdzi, że chce chodzić do innej szkoły bo mu ktoś dokucza, to go nie przeniosę. Bo uważam, że z problemy się rozwiązuje, a nie od nich ucieka.

    Może macie grzeczne dzieci, które dobrze wiedzą czego chcą i to, czego chcą jest akurat dla nich dobre. Question Moje wymagają ukierunkowania, inaczej by się pogubiły.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  5. NotifyMateusz pisze:

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Myszaku, witamy ponownie. Jak było w słonecznej Italii?
    Hedgie, dziękuję za wsparcie Wink Józku, popieram!
    Sabino, Konradzie… mam wrażenie, że przypisujecie mi opinie i poglądy, których nigdy nie wypowiadałem ani nie pisałem.

    Mam wrażenie, że rozmowa poszła w dziwnym kierunku. Czyżby początek był tak wciągający, że nie dotarliście do końca wpisu? Czy ktoś zauważył te dwa zdania w tekście?

    Dziecka trzeba wysłuchać. Decyzje w sprawie dziecka trzeba podejmować w trosce o dziecko a nie o siebie.

    Pisałem o mądrym słuchaniu dzieci, ale i o alienacji. O odpowiedzialności i trosce rodzica przeciwstawionej uległości i podporządkowaniu rodzica dziecku (w sensie przywództwa a nie w sensie troski i celu życia).

    Nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości, że dziecko jest samodzielną i odrębną osobą. Ale to nie znaczy, że gotowy byłbym na przykład kryć jego niechęć do nauki w szkole. Rodzic jest odpowiedzialny za to, żeby dziecko chodziło do szkoły. Dziecku może się nie chcieć. Rodzic musi być mądry. Nie może w trybie nakazowo-rozdzielczym zarządzać, nie słuchając. To trochę jak z zarządzaniem przedsiębiorstwem, albo z polityką. Trzeba słuchać pracowników lub wyborców. Ale trzeba też wiedzieć, dokąd się zmierza. Nie można podejmować za dzieci ich życiowych decyzji. Nie można za nie wybierać w trudnych momentach. Ale trzeba pomagać w przygotowaniu się do życia.

    To bardzo ważne żeby słyszeć, co dziecko mówi. Ale to nie może przysłaniać jego dobra. A w jaki sposób rozmawiać z dzieckiem? Otwarcie, szczerze, uczciwie i odpowiedzialnie.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  6. NotifyMyszak pisze:

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Mateusz:

    Nie ulega dla mnie żadnej wątpliwości, że dziecko jest samodzielną i odrębną osobą. Ale to nie znaczy, że gotowy byłbym na przykład kryć jego niechęć do nauki w szkole. Rodzic jest odpowiedzialny za to, żeby dziecko chodziło do szkoły. Dziecku może się nie chcieć.

    A dlaczego, Mateuszu? Dla mnie szkola byla zupelna strata czasu i chodzilem tam – nie za czesto – glownie ze wzgledow towarzyskich; Richard Feynman podsumowal to kiedys: “Edukacja jest skuteczna wtedy i tylko wtedy, kiedy jest zbedna” – czyli: madremu szkola nie jest wcale potrzebna, a glupiemu – i tak nie pomoze… Wink
    Tak, dziecko potrzebuje sie wiele nauczyc i rodzic moze mu w tym pomoc, jesli sam cos umie, ale – szkola wcale w tym bardzo nie pomaga, czesto wrecz przeciwnie. Tam juz nawet pisac porzadnie nie ucza, naprawde; biedne dzieciaki pisza wszystko oderwanymi, drukowanymi literami. Czy mozna cos na to poradzic? Tak, mozna; wlasnie przywiozlem synowi z Wenecji szklane piora z Murano i kalamarz dobrego atramentu, wieczorem pokazalem mu jak pisali Wenecjanie – i jeszcze pare innych przykladow kaligrafii: klasyczna francuska, staroangielska, gotycka – fajnie to takim szklanym piorem wychodzi; od wczoraj syn niczym innym nie chce pisac – i pisze kursywa; zanim mu sie znudzi, bedzie pisal ladniej niz wszyscy jego nauczyciele. Podobnie bawilem sie pare lat temu z corka, tyle ze akurat wracalem wtedy z Londynu, przywiozlem wiec peczek gesich pior (naostrzonych), podrobke XVIII wiecznej oprawki z kilkoma stalowkami, kalamarz atramentu – do dzis ma caly komplet i czasem go uzywa. Efekt? Corka ma piekny, regularny, pochylony charakter pisma, ktorego przyjaciele jej zazdroszcza – i bardzo lubi pisac wiecznym piorem.
    W szkolach takich rzeczy nie ucza, bo nauczyciele pochodza z selekcji negatywnej, sami wiele nie umieja.
    Mysle ze fascynacja obowiazkiem szkolnym to jeden z rodzicielskich swirow, zupelnie nieuzasadnionych.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  7. NotifyMateusz pisze:

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Myszak: […]
    Mysle ze fascynacja obowiazkiem szkolnym to jeden z rodzicielskich swirow, zupelnie nieuzasadnionych.

    Nie odnotowałem do tej pory tutaj nikogo zafascynowanego obowiązkiem szkolnym. Uważam jednak, że człowiek powinien wywiązywać się z nałożonych na niego obowiązków, albo dążyć do ich zmiany. Udawanie, że się wywiązuje, jest moim zdaniem niewychowawcze. Jak chcesz sam uczyć dziecko, możesz to załatwić w większości krajów legalnie. Ale jeżeli posyłasz dziecko do szkoły, to pilnuj żeby się wywiązywało. Tak ja to widzę. Aha, jeszcze można zabiegać o zniesienie obowiązku szkolnego, jeżeli się uważa, że to bez sensu.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  8. NotifyMyszak pisze:

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Mateusz:
    Uważam jednak, że człowiek powinien wywiązywać się z nałożonych na niego obowiązków, albo dążyć do ich zmiany. Udawanie, że się wywiązuje, jest moim zdaniem niewychowawcze.

    No i wlasnie tu jest problem, Mateuszu; a dlaczego maja sie wywiazywac? Dlatego, ze ktos nałożył? To niech sobie zdejmie. Dziecko to nie jest maszynka do spelniania zyczen, to jest wolny czlowiek, ktory probuje sie uczyc podejmowania wlasnych decyzji i realizowania wlasnych celow, “wywiazywanie sie z nalozonych obowiazkow” w tym nie pomaga, wrecz przeciwnie; uczy realizowac cudze cele, czyli – oglupia.
    Ja staram sie uczyc dzieci samodyscypliny: jak postanowiles – to zrob, jak obiecales – to wykonaj, ale – jesli nie postanowiles i nie obiecales, tylko ktos kazal, to wybierz sobie: chcesz to zrobic, czy nie; jak chcesz – rob, jak juz robisz – to porzadnie, ale – jak nie chcesz, to nie rob; nie musisz.
    Swiadomie oduczam bezmyslnego posluszenstwa, bo to jest kanal, do niczego dobrego nie prowadzi; faszysci byli bardzo posluszni, wywiazywali sie z nalozonych obowiazkow znakomicie, zagazowali miliony ludzi, mimo ze wcale tego bardzo nie lubili – i czy swiat stal sie od tego lepszy? Nie sadze.
    Umiejetnosc omijania kretynskich ograniczen to wazna umiejetnosc zyciowa. Czasami tez calkiem fajna zabawa. W naszym miescie nie wolno wozic psow srodkami miejskiej komunikacji, ale… z wyjatkiem psow przewodnikow, zrobilismy wiec naszej psinie chuste z napisem “Guide dog in training” (Pies przewodnik – trening), a ze suka jest Labradorka, rasy czesto trenowanej do tego celu, nikt sie jej nie czepia, jezdzi wiec sobie z dziecmi autobusem, zadowolona – i nikomu to nie zaszkodzilo; a dzieci ucza sie, ze kretynskie przepisy sa od tego, zeby je omijac.

    Mateusz:

    Jak chcesz sam uczyć dziecko, możesz to załatwić w większości krajów legalnie.

    Tak, wiem, zalatwilem dla jednego z moich dzieci, bo dla niego to jest akurat dobry pomysl na ten rok i przyszly, a potem – prawdopodobnie – juz nie; szkola ma tez swoj wymiar spoleczny, spotykaja sie tam dzieci; tak, moglyby sie spotykac gdzie indziej, pewnie z lepszym skutkiem, gdyby nie to, ze wiekszosc marnuje poranki w szkole, sa tam, a nie gdzie indziej. Wink

    Mateusz:

    Ale jeżeli posyłasz dziecko do szkoły, to pilnuj żeby się wywiązywało. Tak ja to widzę. Aha, jeszcze można zabiegać o zniesienie obowiązku szkolnego, jeżeli się uważa, że to bez sensu.

    Mateuszu, nie mam czasu walczyc z kazdym idiotyzmem tego swiata, za duzo ich; wzniosle to moze, ale niepraktyczne, nikt nie ma ani tyle czasu, ani energii. Z kolei nie mam ochoty brac w tych idiotyzmach udzialu, tylko dlatego, ze sa i nie chce mi sie z nimi walczyc. Czlowiek musi wybierac – walczyc o sprawy dla niego wazne, omijac te mniej istotne, tak jak omija sie psie g… na chodniku – i to tez jest wazna umiejetnosc zyciowa, bardzo dzieciom potrzebna.
    Szkola to taka “psia dekoracja” na drodze zycia, trzeba jakos przebrnac przez to, zeby znalezc sie po drugiej stronie i za bardzo nie ubabrac po drodze; czasami mysle sobie ze jedyne, czego szkola tak naprawde uczy – to wlasnie takiego przedzierania.
    Bardzo dawno temu, na poczatku liceum, nauczyciel WF zarzadzil pchniecie kula. Nigdy takiej kuli w reku nie mialem, ale wzialem i pchnalem, co mi tam; kula leciala i leciala – wyladowala dobre piec metrow dalej niz inne kule, pobilem podobno rekord szkoly. No i zaczela sie draka: ze mam “reprezentowac szkole”, chodzic na dodatkowe zajecia z WFu – jakas makabryczna strata czasu, powiedzialem wiec glupolowi, ze mnie to nie interesuje. Dopiero sie wsciekl: nagonka, dyrektorka, grozby, wydzwanianie do rodzicow, a wszystko po to, zeby jeden glupi WFiarz dostal nagrode, za to, ze tak mnie “wytrenowal” (wytrenowal mnie akurat zupelnie kto inny). I co? Powinienem sie wywiazac? A po co? Zaparlem sie, na zawody nie pojechalem, a przez reszte mojej licealnej kariery – jak bylo pchniecie kula, to szedlem na wagary; pomoglo – nigdy wiecej nikt mi juz pchnieciem kula glowy nie zawracal. Tego tez trzeba sie nauczyc, bo jak nie, to za kare zostaniesz kulomiotem…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  9. NotifyMateusz pisze:

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Myszaku,
    No to masz 3 możliwości do wyboru:
    1. Posyłać dziecko do szkoły
    2. Uczyć dziecko samemu
    3. Walczyć z obowiązkiem szkolnym
    Podejmujesz decyzje i ponosisz konsekwencje. To jest OK. Uważam, że udawanie, że to mnie nie dotyczy, jest nie tylko czystej wody konformizmem, ale jest także szkodliwe dla dziecka, ponieważ jest sprzecznością deklaracji z czynami.
    Ja rozumiem, że nie każdemu się chce ze wszystkim walczyć. Ale my tutaj piszemy o tym, jak być dobrym ojcem, a nie jak się migać od odpowiedzialności za czyny i decyzje. Więc przykro mi, ale nie pochwalę Twojego podejścia.

    A przykład z pchnięciem kulą jest właśnie przykładem potwierdzającym moje podejście. Otwarcie odmówiłeś współpracy. A mogłeś się zgodzić, a potem mówić, że nie byłeś na treningu, bo miałeś chrypkę albo złamałeś paznokieć… Albo dowolną inną głupotę wymyślać. Jak się podejmujesz – wywiązuj się. Jak się nie podejmujesz, zrób to z otwartą przyłbicą. Zresztą pisałeś już o tym wcześniej, że jak dziecko zaczęło to ma skończyć. Jak ma nie chodzić do szkoły, to go nie zapisuj i już.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

  10. NotifyHedgie pisze:

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 219

    Warning: mysql_query(): Access denied for user 'UNKNOWN_USER'@'localhost' (using password: NO) in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /wp-content/plugins/comment-rating/comment-rating.php on line 226

    Myszak,

    Mateusz,

    Ze szkołą jest jak z demokracją – nie wynaleziono jak dotąd nic lepszego w zamian.

    Czy nie wydaje się wam jednak, że szkoła jest marna, bo rodzice mają taki pogląd? Dziecko nasiąka w domu przekonaniem, że szkoła to zło konieczne i się w niej zachowuje adekwatnie. W związku z czym nauczycielom wszystkiego się odechciewa i szkoła robi się coraz gorsza. Każdemu proponuję ćwiczenie – niech idzie do gimnazjum i poprowadzi trzy lekcje. A potem się wypowiada o kiepskich nauczycielach.

    Szkoła uczy pisania, tylko dzieci nie chcą pisać, rodzice ich nie zachęcają i tak się tworzy błędne koło. Moi rodzice ćwiczyli kaligrafię, ja ćwiczyłam ładne pismo w domu, wiecznym piórem babci. Nasze dzieci jakby mniej. Skoro nie ćwiczą to jak szkoła ma ich nauczyć pisania? Przez indukcję?

    Myszaku, sam piszesz, że twoje dziecko pójdzie do szkoły z powodu “wymiaru społecznego”. To znaczy, że jednak szkoła jest do czegoś potrzebna. Może nie warto z nią walczyć, tylko lepiej byłoby się zastanowić co można zrobić, żeby była lepsza?

    Znam wielu dobrych nauczycieli, pracujących z powołania i na pewno nie dla kasy. Poznałam kilka szkół. I powiem wam, że nie nauczyciele są największym problemem współczesnej szkoły, ale rodzice. I to oni psują szkoły swoją postawą i zaszczepiają ją dzieciom.

    Jest niedaleko Warszawy znakomita szkoła, która stała się taka tylko dzięki zaangażowaniu rodziców. To oni ją zmienili na lepsze, znaleźli sponsorów. Nauczyciele zostali ci sami, którzy uczyli w niej wcześniej, kiedy była kiepska.

    Dodam jeszcze, że pochodzę z rodziny, w które wysoko ceniło się pracę społeczną i prawo. Z powodu mojej buntowniczej natury od dziecka przekonywano mnie, że omijanie przepisów przez jedną osobę być może nie jest złe. Ale jak unikanie prawa staje się normą, rodzi się anarchia.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo