Jak pisać, żeby Cię rozumieli… na blogu

Co pewien czas pojawiają się na naszym blogu głosy, że po co to tak narzekać, po co lamentować, po co się nad sobą użalać… Dlaczego szukamy winnych, dlaczego się nie weźmiemy do roboty, dlaczego nie spojrzymy krytycznie na siebie… Czy musimy obwiniać cały świat za swoje niepowodzenia, czy nie powinniśmy uderzyć się we własne piersi a nie w cudze, czy w ogóle wiemy, o co walczymy i po co?

W ten sposób można zabić każdą inicjatywę. Czy myślicie, że sto lat temu sufrażystki nie słyszały tego samego? Czy 20-30 lat temu nie słyszeli tego gejowie i lesbijki na świecie? Czy nie słyszą tego jeszcze teraz w Polsce i innych bardziej konserwatywnych krajach na świecie? Czy nie słyszeli tego Afro-Amerykanie kilkadziesiąt lat temu w USA?

Na szczęście oni nie odpuścili. Nie przejęli się takimi głosami. Robili swoje, poukładali swoje plany i działania, skoncentrowali się na celu i spokojnie tłumaczyli o co im chodzi. Skoro tak, to ja też spróbuję po raz kolejny, spokojnie, wytłumaczyć o co chodzi mnie i chyba wielu z moich współautorów.

Zatem przypominam – nasz podtytuł brzmi być ojcem mimo wszystko. Interesują nas wszelkie aspekty bycia ojcem i okoliczności lub trudności, które to ojcowanie utrudniają. Dla jednych większym problemem jest bycie ojcem. Mogą rozmawiać o tym, że robienie kanapek dla dziecka czy wspólne gotowanie to duże wyzwanie. Dla innych ważne są relacje uczuciowe z dziećmi czy z ojcem. Ci piszą o swoim ojcu, o swoich dzieciach. o wspólnych chwilach, o trudnych momentach i wspaniałych przeżyciach. Dla jeszcze innych najważniejsze jest to, co im utrudnia bycie ojcem. Dlaczego nie umieją być ojcem korespondencyjnym, kiedy ich korespondencja do dzieci nie dociera, jak organa ścigania doprowadziły do ich wyłączenia ze społeczeństwa. Mogą być i tacy, którzy widzą, w jaki sposób społeczeństwo albo organa państwa umniejszają rolę ojca. Którzy na swojej drodze do ojcostwa napotkali zapory ustawione przez stereotyp, prawo, niezrozumienie, złą wolę lub lenistwo.

Poniekąd przy okazji interesują nas też przyczyny takiego stanu rzeczy, z jakim mamy do czynienia. Kulturowe, historyczne, cywilizacyjne, edukacyjne i jakie jeszcze mogą być. To ważne, żeby wiedzieć, skąd się wzięła sytuacja, w której się znaleźliśmy.

Myślę, że najważniejsze dla wszystkich są pomysły jak to ojcostwo rozwijać. Jak być lepszym ojcem, jak lepiej rozumieć potrzeby dzieci. Jak lepiej na nie odpowiadać. Szczególnie istotne jest podkreślenie, że nie interesują nas prawa ojca, ale realne i uzasadnione potrzeby dzieci.

Czym się nie chcemy zajmować? Nie chcemy szukać winnych i nie chcemy narzekać. Nie chcemy uprawiać polityki ani pseudo-polityki. Nie chcemy się podłączać pod sukcesy innych ani żerować na cudzych niepowodzeniach. Nie chcemy nikogo zwalczać. Nie chcemy walczyć z nikim.

Chcemy proponować i promować takie zmiany, które oszczędzą naszym dzieciom tych trudności, z którymi my się spotykamy. Zmiany w prawie, w praktyce jego stosowania, ale przede wszystkim w świadomości społecznej.

Czy zawsze umiemy dobrze zrealizować nasz program? Czy zawsze utrzymujemy się w ramach, które sobie ustaliliśmy? Czy zawsze umiemy się powstrzymać przed tym, czego chcemy unikać? Oczywiście że nie. Zdarza się, że poniosą nas emocje. Zdarza się, że się zapomnimy. Czy to znaczy, że zaprzeczamy naszym ideałom i dążeniom? A może jesteśmy po prostu bardziej ludzcy?

GD Star Rating
loading...
Ten wpis został opublikowany w kategorii ogólne, siła stereotypu, o życiu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

One Response to Jak pisać, żeby Cię rozumieli… na blogu

Dodaj komentarz