Prawo Kalego – finansowanie utrzymania dzieci

Rozważny kolejny aspekt – współfinansowanie.

Klasyka (niestety Cry nadal trwająca) – dzieci przy mamie, tata płaci. Tak jak w każdym małżeństwie, tak i po rozwodzie, może się zdarzyć, że tata stracił pracę. Obowiązek płacenia nadal na nim ciąży i jest to zrozumiałe. Jak można z tego wybrnąć? Jeden ze sposobów to porozumienie i na przykład na pewien czas zredukowanie przekazywania środków, co wiąże się z zaciśnięciem pasa (identycznie jak w małżeństwie!!!). Korzyść dla wszystkich to choćby pomoc w stanięciu na nogi tacie, by mógł znaleźć nowe zajęcie i standard wrócił do normy. Czy tak jest? Wątpię… Sam byłem zagrożony komornikiem bez jakiegokolwiek zrozumienia (skutki komorniczej egzekucji to temat na oddzielny artykuł – może ktoś go rozwinie).

Pomoc komornika w przypadku celowego uchylania się od łożenia na utrzymanie dzieci może być konieczna; złośliwością jest jednak wykorzystywanie jego w trudnym życiowym momencie. Przecież danie mu oddechu ułatwi stanięcie na nogi a tym samym kontynuowanie płacenia świadczenia. Zobaczmy odwrotny przykład – mama straciła pracę i co wówczas robi? Szuka, ale zmniejsza w tym czasie koszty utrzymania dzieci, czyli nie łoży tyle ile powinna. Reperkusje? Żadne. Możliwość wykazania takiej sytuacji przez ojca jest zerowa. A może mama żyje nawet z tego co przelewa tata…

Nie lepiej jest porozumieć się? Jedna ze stron popadła w chwilowe kłopoty to można jej pomóc – właśnie dla dobra wszystkich stron, w tym dzieci – zamiast iść na udry. Komornik wykona swoją pracę, może nawet zrujnować życiorys, co niewątpliwie przysporzy satysfakcji niektórym mamom ale… jak to wpłynie na dzieci? Sam fakt rozwodu to zwiększone sumaryczne koszty. Czy warto dokonywać dalszej destrukcji i do tego płacić komornikowi za egzekucję, zamiast kupić coś dzieciom? Czy nie lepiej byłoby zrozumieć taką sytuację i pomóc sobie wzajemnie…

A teraz odwróćmy sytuację, droga mamo – to ty masz obowiązek alimentacyjny a dzieci wyrokiem sądu są przy ojcu… Jak teraz rozstrzygamy takie problemy?

GD Star Rating
loading...
Prawo Kalego - finansowanie utrzymania dzieci, 4.5 out of 5 based on 2 ratings
Ten wpis został opublikowany w kategorii alimenty, być matką, być ojcem, mężczyźni i kobiety, o życiu, praca, utrzymanie, zarobki, relacje między rodzicami, system wartości. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Prawo Kalego – finansowanie utrzymania dzieci

  1. NotifyKasiulek pisze:

    Święta prawda. Sam jestem “alimenciarzem”. Łożę regularnie alimenty i to wcałe nie małe. Nigdy nie zalegałem. Co robi była. I tak idzie do komornika bo jak twierdzi mi nie wierzy. Komornik zabiera alimenty i swoje koszty – wcale nie małe. Nie ma możliwości zaprzestania egzekucji – bo tak chce była żona. Chyba że masz szeciokrotność ich wysokości i wpłacasz jako zabezpieczenie na konto komornicze. Ale skąd wziąć 9000zł. Moża kiedyś uda się zgromadzić. Moja prośba do byłej o zaprzestanie egzekucji odbiła się jak grochem o ścianę, chociaż egzekucja z moich dochodów jest prosta gdyż pobieram świadczenia emerytalne z puli państwowej. Igdzie tu taka prosta, życiowa sprawiedliwość. Biorąc pod uwagę dochody żony jestem całkowicie przekonany, że to tylko ja dbam o to, żeby utrzymać nasze dzieci. W odrwotnej sytuacji żona po zabraniu jej alimentów nie trafiła by palcem do d..y. A skąd się biorą pieniądze na alimenty – to proste – dzięki temu, że uczciwie pracowałem i wypracowałem sobie emeryturę. Ot cała prawda.

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Wybitne. Dobre/Słabe: Dobre 6 Słabe 1

  2. NotifyTomek pisze:

    wiesz.. ja byłem świadkiem jak matka mego syna przez jakiś czas nie miała pieniędzy, utrzymywała się z tego co ja przekazywałem na dziecko. Co z tego że wiem o tym… Udowodnię? Ale po co? Jeśli ja bym nie płacił to komornik od razu by się pojawił..
    Tak dla równości i sprawiedliwości..

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 4 Słabe 1

  3. NotifyMateusz pisze:

    Tomku, matka moich dzieci korzysta z pomocy społeczeństwa za pośrednictwem Funduszu Alimentacyjnego. Pobiera maksymalne dozwolone prawem stawki. Jednocześnie wysyła je do prywatnych szkół, na ekskluzywne wakacje itp. itd. A sama jeździ do Grecji czy z dziećmi do Szwecji na wakacje. Jakie ma zarobki? Nie będę zdradzał, ale poniżej oficjalnego minimum.
    Ile mam w Polsce, korzystających z FA, ma takie możliwości? Czy to uczciwe, żeby w taki sposób marnować środki publiczne na pomoc potrzebującym? No cóż, nie zawsze trzeba wyłącznie wykorzystywać ojca swoich dzieci. Można też całe społeczeństwo. A co? Przecież się należy…

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Kontrowersyjne. A jak Ty oceniasz? Dobre 6 Słabe 3

  4. NotifyTomek pisze:

    różne są możliwości..
    opisana przeze mnie sytuacja należy do przeszłości – pani dobrze zarabia i znów zaczyna się ekonomiczna próba sił – gardzę tym bo znów jestem wpychany w rywalizację dorosłych mimo mojej woli. A gdzie dziecko? Ważne społeczne dobre samopoczucie bo przy matce, reszta nie ważna.
    Poczekam… To tylko kilka lat

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 1

  5. Notifyborodziej pisze:

    Tomek: Rozważny kolejny aspekt – współfinansowanie.

    Klasyka (niestety nadal trwająca) – dzieci przy mamie, tata płaci. Tak jak w każdym małżeństwie, tak i po rozwodzie, może się zdarzyć, że tata stracił pracę. Obowiązek płacenia nadal na nim ciąży i jest to zrozumiałe. Jak można z tego wybrnąć? Jeden ze sposobów to porozumienie i na przykład na pewien czas zredukowanie przekazywania środków, co wiąże się z zaciśnięciem pasa .
    (…)
    Czy warto dokonywać dalszej destrukcji i do tego płacić komornikowi za egzekucję, zamiast kupić coś dzieciom? Czy nie lepiej byłoby zrozumieć taką sytuację i pomóc sobie wzajemnie…

    A teraz odwróćmy sytuację, droga mamo – to ty masz obowiązek alimentacyjny a dzieci wyrokiem sądu są przy ojcu… Jak teraz rozstrzygamy takie problemy?

    Akurat w moim przypadku sytuacja jest odwrócona (wyjątek potwierdzający regułę), więc mogę podzielić się garścią spostrzeżeń z drugiej strony lustra.
    Sprawą zasadniczą jest, że nie można było się porozumieć w żadnej kwestii, nawet najdrobniejszej błahostki. Wyprowadziłem się z własnego mieszkania (70 m kw, 3 pokoje z ogrodem i garażem) na połowę mniejsze (2 pokoje i… już) z dwójką dzieci, jeszcze przed uprawomocnieniem się rozwodu. Sąd był litościwy, zasądził od mamy na rzecz dzieci 600 zł (choć słyszałem, że są jeszcze niższe alimenty) Pain
    Oczywiście była apelacja, uprawomocnienie się wyroku po 7 miesiącach (i tak SA poszedł mi na rękę, bo 7 m-cy to superexpress).
    – Alimenty? Jakie alimenty! Chciał frajer dzieci, to niech się teraz męczy!
    Chcąc nie chcąc udałem się do komornika sądowego. Po pół roku udało się ściągnąć pierwsze…
    Minęły dwa lata. Aktualnie zaległość sięga już 7,5 tys zł, toczą się dwie sprawy w SR (o podwyższenie alimentów i alimentowanie przez teściową), dwóch prokuratorów rozpatruje wnioski o ściganie (jeden pracodawcę, który nie płaci “bo ma ciężko”), drugi o uchylanie się od płaceni alimentów. Ba, nawet 200 zł dorobione gdziekolwiek przy czymkolwiek, to byłoby na spodnie dla córki lub buty dla syna. Ale gdzież tam – ucieśniona matka polka, a ja – prawie bandyta bez serca (rzekomo blokuję jej konto bankowe, nasyłam komorników, biednej i schorowanej ex-teściowej chcę zabrać ostatnie pieniądze, które ma na leki), etc. etc.
    Tylko, że i jedna (alimenciara) i druga (ex-teściowa) samodzielnie siedzą w lokalach ponad ich stan (mieszkanie w/opisane i dom piętrowy 150 m kw). Na marginesie – teściu też nie ma lekko, również musiał się ewakuować z własnego domu…

    Puenta: razem z dziećmi zaciskamy pasa, ja biegam o dofinansowanie w szkołach i MOPSach, natomiast “droga mama” ma mnóstwo siły by ciągać mnie po salach sądowych i niestety brakuje jej już siły by zarobić te 600 zł na potrzeby dzieci. Wciągnięty w bieganie po sądach nie mam już czasu i siły dorobić (najwyżej poprasować dzieciom koszulki, zrobić kolację i sprawdzić czy lekcje odrobione).
    Rozwód jest traumą, lecz to co po rozwodzie – może być (nie musi) totalną destrukcją. Obawiam się jednak, że najczęściej jest… Big Frown

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 2 Słabe 0

  6. Witam jestem w podobnej sytuacji tylko mama za granicą a ja w Polsce teraz mam komornika matka nie odpuszcza i dalej woli komornikowi dać zarobić ja mam problem ze znaleźeniem pracy w Polsce mam rodzinę i drugie dziecko ona mówi że Razzolski bękart ją nie obchodzi czy ma co jeść ja muszę mieć pieniądze na cygary ”
    Ja robię co mogę żeby opłacić komornika który ciągle dolicza swoją dole również za opóźnienia nie mówiąc o odkładaniu na emeryturę. No ale co zrobić NIESTETY PEWNIE W PRZYSZŁOŚCI BĘDĘ MUSIAŁ SWOJE DZIECKO NA KTÓRE PŁACIŁEM ALIMENTY POSĄDZIĆ O TO SAMO BO NIE ZAROBIĘ NA GODNĄ EMERYTURĘ
    “DROGIE MAMY” Ile byście nie dostały jest wam ciągle mało jak cyborgi jesteście a później swoje córki wychowujecie by pasożytniczo podchodziły do związku małżeńskiego.
    “przepraszam tu te kobiety które są uczciwe wobec ex ale jest was mało”

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 1 Słabe 1

  7. Notifytato102 pisze:

    Mam sposób jak pozbyć się komornika. Pozbyłem się tego kłopotu napisałem poradnik jak to zrobić. Odezwij się na FB grupa nazywa się “Komornik – pazerność jest be”

      [Cytuj]  [Odpowiedz]

    Zgłoś komentarz jako niewłaściwy

    Dobre/Słabe: Dobre 0 Słabe 0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby powiadomić kogoś, że odpowiedziałeś na jego komentarz kliknij znak @ przy jego imieniu. Tekst, który się pojawi w okienku edycji, nie będzie widoczny w opublikowanym komentarzu.

SmileBig SmileGrinLaughFrownBig FrownCryNeutralWinkKissRazzChicCoolAngryReally AngryConfusedQuestionThinkingPainShockYesNo