Okiem emigranta – państwo chroni rodzinę

Od czasu do czasu miewam kontakty z krajem. To, co słyszę z oddali, nie nastraja mnie optymistycznie do powrotu w rodzinne strony. Wydaje mi się nawet, że idzie na gorsze i nie wiem, kiedy doczekam momentu ucałowania polskiej ziemi.

Moja znajoma wyszła za mąż, urodziła dziecko – wszystko w jak największym porządku. Udała się do miejscowego MOPS-u, aby uzyskać należne dziecku becikowe. Papiery pozbierane, podpisy gotowe – brakuje tylko pieczątki pani urzędniczki aby udać się do kasy po wypłatę.

Jakież było zdziwienie owej znajomej, kiedy pani urzędniczka magistracka miasta wojewódzkiego rozpoczęła swój instruktaż. Pani urzędniczka mianowicie zaczęła dokładnie wyjaśniać, co należy zrobić, aby załapać się na stałe wypłaty z MOPS. Nie jakieś tam jednorazowe becikowe, ale na stałe przejść na utrzymanie MOPS-u, jakby do pracodawcy. Niech się Pani rozwiedzie i o alimenty koniecznie wystąpi. Jak nie będzie łatwo się rozwieść, to zawsze można powiedzieć że mąż panią bije. Potem już nie będzie płacił i można różne od nas zapomogi dostać na mieszkanie i takie tam. Poza tym z Funduszu będzie Pani dostawała, i mamy też takie różne inne programy pomocy gdzie można dostać pieniądze.

Moja znajoma z wielkim zdziwieniem słuchała, jakie kwitki trzeba złożyć i co powiedzieć w sądzie, aby dostać jakąś kasę i żyć bez swojego ślubnego. Nie zamierza korzystać z porad pani urzędniczki – męża kocha, żyje z nim pod jednym dachem i nie zamierza tego zmieniać.

Cóż na razie nie pakuję walizek do kraju bo po co.

GD Star Rating
loading...
Ten wpis został opublikowany w kategorii być matką, prawo i praktyka, mężczyźni i kobiety, alimenty, sądy, urzędy, instytucje, siła stereotypu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 Responses to Okiem emigranta – państwo chroni rodzinę

Dodaj komentarz