Celny rykoszet czyli szoruj, babciu, do kolejki!

Tata wobec systemu

Tytuł powinien być opatrzony znakiem zapytania, bo nie jestem dokładnie pewien źródła ani nie znam dokładnie historii. Postanowiłem jednak ją zamieścić, bo już to, co znam, wydało mi się interesujące. A poza tym liczę, że ktoś zorientowany pomoże ustalić, o co dokładnie szło.

Zasłyszałem z drugiej czy trzeciej nawet ręki (właściwie – ucha) historię, jakoby niedawno przez media prześliznęła się pani sędzia rodzinna żaląca się całkiem poważnie, że straszna niegodziwość spotkała jej syna, a pośrednio i ją – jako ojciec i babcia zostali odizolowani dość skutecznie przez matkę sprawującą opiekę nad dzieckiem/wnukiem. Pani sędzia ponoć była zdumiona skalą bezradności systemu, który nie umie ukrócić takich praktyk.

Właściwie wypada rozpłakać się ze śmiechu. Zaznaczam – o ile to prawda i nie ma w tym drugiego dna, przekłamań, głuchego telefonu czy radia Erewan.

Przepraszam za poniższe uwagi i pytania, bo staram się podchodzić z szacunkiem do arcyważnego zawodu sędziego niezawisłego sądu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, ale…
Z jakiej choinki się pani urwała?

Czy stół sędziowski jest aż tak wysoki, że w ogóle zza niego ludzi i ich spraw nie widać?
OK, ale nawet jeśli jest za wysoki, to dlaczego tych historii codziennie opowiadanych w setkach rejonów na setkach wokand nie słychać? Sąd jest aż tak Wysoki, że dźwięk nie dociera? Toga tak czarna, że ani światełko prawdy się nie przeciśnie? Czy łańcuch z orłem tak ciasny, że zaciska wszelkie możliwe połączenia neuronów i nawet namiastka myśli się nie prześliźnie?

Jeśli w tej miejskiej legendzie jest ziarno prawdy, proszę panią sędzię, aby wejrzała w siebie i zapamiętała swoje wrażenia – tak się czuje przeciętna ofiara “wyroku spod sztancy”. Prawdę mówiąc czuje się znacznie gorzej, bo dokonywała nieraz niesłychanych rzeczy, aby w swej naiwnej krucjacie po sprawiedliwość w ogóle stanąć przed srogim obliczem pani lub kolegów/ koleżanek. Po to tylko, aby po dłuuuugim ogonku w poczekalni  i dosłownym zrujnowaniu się na wielu płaszczyznach usłyszeć bezduszny wyrok z bezmyślnego automatu.

Zatem proponuję nie ustawać w walce o kontakt z wnukiem. Stanąć na końcu kolejki i spokojnie zmieniać świadomość społeczną wszelkimi dostępnymi sposobami. Proponuję zacząć od siebie.

Wierzę, że taki celny kopniak nie-powiem-w-co (choć będący tylko zaiste jakimś przypadkowym chichotem losu)  spowoduje przynajmniej chwilę rzeczowej zadumy nad każdym kolejnym wyrokiem, który dla pani jest kolejną pozycją w karcie zegarowej, a dla “podsądnych” często stanowi o całym przyszłym życiu, zarówno ich, jak i ich dzieci.

GD Star Rating
loading...
Celny rykoszet czyli szoruj, babciu, do kolejki!, 5.0 out of 5 based on 1 rating
Tata wobec systemuPanie na prawo, panowie na lewoCzy wszystkie RODK-i zatrudniają idiotki?
Ten wpis został opublikowany w kategorii ogólne, historia, sądy, urzędy, instytucje, o życiu, prawo i praktyka i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 Responses to Celny rykoszet czyli szoruj, babciu, do kolejki!

Dodaj komentarz